<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>relacje &#8211; Planszówki we dwoje</title>
	<atom:link href="https://planszowkiwedwoje.pl/category/publicystyka/relacje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://planszowkiwedwoje.pl</link>
	<description>...lecz nie tylko dla dwojga</description>
	<lastBuildDate>Thu, 04 Dec 2025 22:26:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://planszowkiwedwoje.pl/wp-content/uploads/2023/02/cropped-Logo-strona-75x75.png</url>
	<title>relacje &#8211; Planszówki we dwoje</title>
	<link>https://planszowkiwedwoje.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>ALEgramy 2025 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2025/11/alegramy-2025-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2025/11/alegramy-2025-relacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 23 Nov 2025 20:44:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[ALEgramy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/?p=14635</guid>

					<description><![CDATA[Kilka zdań o Festiwalu ALEgramy 2025 i planszówkach, w które zagraliśmy.]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2025/11/alegramy-2025-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pyrkon 2025 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2025/06/pyrkon-2025-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2025/06/pyrkon-2025-relacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 Jun 2025 15:55:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[Pyrkon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/?p=14077</guid>

					<description><![CDATA[Relacja z Pyrkonu 2025, jednej z największych imprez fantastycznych Starego Kontynentu!]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2025/06/pyrkon-2025-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ALEgramy 2024 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2024/12/alegramy-2024-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2024/12/alegramy-2024-relacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Dec 2024 23:07:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[ALEgramy]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/?p=13667</guid>

					<description><![CDATA[W weekend 16-17 listopada odbyło się ALEgramy 2024, największa planszówkowa impreza w tej części Polski!]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2024/12/alegramy-2024-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pyrkon 2024 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2024/06/pyrkon-2024-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2024/06/pyrkon-2024-relacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 24 Jun 2024 21:36:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[Pyrkon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/?p=13564</guid>

					<description><![CDATA[Pyrkon 2024 za nami! Na imprezie spędziliśmy trzy dni, odwiedziliśmy całkiem sporo prelekcji, połaziliśmy po części targowej i... nie zagraliśmy w żadną planszówkę :o]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2024/06/pyrkon-2024-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pyrkon 2023 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2023/06/pyrkon-2023-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2023/06/pyrkon-2023-relacja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Jun 2023 20:34:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[Pyrkon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/?p=12891</guid>

					<description><![CDATA[Pyrkon 2023, czyli największa impreza fantastyczna w Polsce! Trochę zdjęć, garść wrażeń i opinia czy było warto! :)]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2023/06/pyrkon-2023-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pyrkon 2022 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2022/06/pyrkon-2022-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2022/06/pyrkon-2022-relacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Jun 2022 15:49:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[konwent]]></category>
		<category><![CDATA[Pyrkon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/?p=12171</guid>

					<description><![CDATA[Pyrkon 2022 za nami! Zapraszamy do przejrzenia naszej relacji z imprezy i rzucenia okiem na kilka fotek.]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2022/06/pyrkon-2022-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Copernicon 2019 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/09/copernicon-2019-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/09/copernicon-2019-relacja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Sep 2019 07:51:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Copernicon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/09/copernicon-2019-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[13-15 września w Toruniu odbyła się kolejna edycja Coperniconu. Nigdy jeszcze nie gościliśmy na tym konwencie, mimo że cztery lata temu w czasie trwania imprezy spędzaliśmy krótki urlop właśnie w stolicy piernika. Tym razem jednak skusiliśmy się głównie ze względu na gry RPG, które na miejscu miały mieć mocną reprezentację. Oczywiście mam na myśli Dungeons &#38; Dragons, bo to (na razie) jedyny system, w którym gramy. W tekście standardowo opis punktów programu, które odwiedziliśmy, kilka słów na temat organizacji całej imprezy, planszówek i ogólnych wrażeń z Coperniconu. Piątek Po ekspresowym rozlokowaniu się w hotelu ruszyliśmy po akredytacje. Ze względu na nieubłaganie goniący nas czas złapaliśmy Bolta i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Wejściówki medialne rozdawane były przy osobnym stanowisku, bez problemów odebraliśmy identyfikatory i&#8230; tuż przed budynkiem spostrzegłem, że przez pomyłkę dostaliśmy te dla twórców programu. Szybki powrót do stanowiska i wyszliśmy już z właściwymi, wyposażeni też w książeczkę z mapkami, która kilka razy się przydała. Nie tracąc czasu udaliśmy się do budynku liceum, w którym mieściły się atrakcje dotyczące RPG-ów. W Toruniu byliśmy około 16:45, a do sali z wystąpieniem Rebela dotarliśmy przed 18, więc poszło nam całkiem nieźle. 18:00 &#8211; Panel polskiego wydawcy Dungeons &#38; Dragons Pierwszy punkt programu, na którym się pojawiliśmy. Podczas spotkania Maciej Jesionowski z Rebela zaprezentował plany wydawnicze dotyczące systemu, z których największe emocje wśród zebranych fanów RPG-ów wzbudziła zapowiedź &#8211; Dungeons &#38; Dragons Baldur&#8217;s Gate: Descent Into Avernus. To ukazująca się właśnie na Zachodzie przygoda, będąca jednocześnie prequelem do nadchodzącej trzeciej części gry komputerowej Baldurs Gate. Ponad 250 stron książki umożliwia zabawę postaciom od 1 do 13 poziomu. U nas DIA pojawi się w 4 kwartale 2020 (jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planami wydawcy). Poza planami Maciej przytoczył kilka anegdotek o tym, jak wygląda załatwianie różnych rzeczy z Wizardsami &#8211; łatwo nie jest. Z inicjatywy polskiego wydawcy powstała nawet nieformalna grupa wsparcia, dzięki której mniejsze firmy, zajmujące się DnD w krajach nieanglojęzycznych, mają trochę większą siłę przebicia. Niektórzy z was kojarzą może smycze z logo Dungeons &#38; Dragons (czarna smycz z czerwonym logo) &#8211; jak się okazuje proces ich akceptacji przez oryginalnego wydawcę też trwał swoje, a zrobienie gadżetu inni wydawcy przyjęli ze sporym zdumieniem (że udało się zrobić coś TAK BARDZO fajnego). W sali, w której odbywała się prelekcja, tuż przy wejściu stał niewielki stolik z wydanymi po polsku podręcznikami oraz tym, co ma jeszcze się ukazać (m.in. karty czarów, Podręcznik Mistrza Podziemi, Sword Coast Adventures). Zaszedłem tam przed innym punktem programu i spotkałem chłopaka zainteresowanego D&#38;D, który nigdy wcześniej nie grał w RPG-i. Polecano mu właśnie Zestaw Startowy (Rebelowi udało się przyoszczędzić kilkadziesiąt sztuk starterów specjalnie na Copernicon), więc dorzuciłem do polecania swoje 3 grosze z perspektywy kogoś, kto również wcześniej nie grał w RPG-i. Takich osób było zresztą więcej, nawet w games roomie stał stolik z materiałami, przy którym można było zapisać się na jedną z licznych sesji DnD rozgrywanych podczas konwentu. 19:00 &#8211; Filmowe prowadzenie gier fabularnych Prelekcja bardzo cenna dla nowego mistrza gry, jakim jestem. Prowadzący, Konrad &#8222;Harry&#8221; Mrozik, opowiadał o tym, jak nadać swoim opisom (i tym samym sesjom) filmowego charakteru, jak opowiadać, by gracze mogli sobie to łatwiej wyobrazić, a narracja ich zaciekawiła. Jak tego dokonać? Musicie pojawić się na prelekcji Harry&#8217;ego i dowiedzieć tego sami 😉 Była mowa o wielu różnych zabiegach od kadrowania (opisywania konkretnych elementów dziejącej się sceny) poprzez metafory, niedopowiedzenia (czyli pokazywanie wydarzeń tak, by było wiadomo co się stało bez ich bezpośredniego opisu)&#8230; Aż żałuję, że nie robiłem notatek, bo teraz muszę odtwarzać wszystko z pamięci swojej i Kasi. 20:00 &#8211; Horror i fantastyka: na zawsze razem Po szybkiej gonitwie (prelekcja o prowadzeniu skończyła się jakoś ok. 19:50, do budynku, w którym odbywała się ta horrorowa Marcina Podlewskiego mieliśmy jakieś 15 minut na pieszo, do tego trochę staliśmy na przejściu dla pieszych) udało się dotrzeć na miejsce z lekkim tylko spóźnieniem. Marcin Podlewski &#8211; autor Głębi i Księgi Zepsucia &#8211; opowiadał na niej o motywach horroru w fantastyce, głównie podając i krótko opisując przykłady filmów oraz książek. Zachęcał też do bliższego zapoznania się z weird fiction, które możecie kojarzyć np. z prac Lovecrafta. 21:00 &#8211; Midnight Club Fireshow Na Rynku miał odbyć się pokaz zabawy z ogniem, a skoro i tak mieliśmy iść zjeść jeszcze późną kolację, to postanowiliśmy połączyć przyjemne z przyjemnym. Występującym nie można odmówić chęci i zaangażowania, jednak cały występ nas nie porwał. Choreografia wydawała się dość rwana, widać było, że to raczej kilka osobnych scenek, niż jeden, spójny pokaz. Artystom zabrakło chyba kilku prób, bo o ile wypadnięcie rekwizytu może się zdarzyć, to też raz czy dwa ognień mignął niebezpiecznie blisko głowy kogoś z występujących (ewidentnie nieplanowanie). Największe wrażenie robiły fragmenty z wełną metalową, która efektownie strzelała iskrami. Widziałem już w sieci zdjęcia z występu i te wyglądają naprawdę dobrze, jednak ciekawe uchwycone momenty nie oddają całości. Gdybym cofnął się w czasie, to drugi raz nie spędziłbym tam kilkudziesięciu minut (spektakl miał obsuwę, zamiast o 21 zaczął się jakoś 20-30 minut później). Sobota Po piątkowym szaleństwie i bieganiu po centrum Torunia, sobotę zaczęliśmy wolniej. Udało nam się zdążyć na paradę cosplayerów ruszającą spod Dworu Artusa na Rynek Nowomiejski, na który i tak się wybieraliśmy, bo to tam mieściły się stoiska wystawców. Barwny tłum sprawnie przeszedł przez centrum miasta, po czym cosplayerzy ustawili się do grupowych fotek, co dało chwilę na pstryknięcie kilku zdjęć. Hala wystawców Mimo oddalenia hali targowej (dużego namiotu, takiego wystawienniczego) od większości punktów programu (niedaleko były tylko RPG-i) ruchu nie brakowało, nie tylko po zakończeniu parady. Wystawcy sprzedawali bardzo szeroki zakres towarów (jak to na konwentach) od japońskich przekąsek poprzez wszelkiego rodzaju ozdoby i gadżety, aż po noże. No i oczywiście planszówki. Swoje stoiska miały tam Rebel, Elekt, Black Monk oraz FoxGames. Połaziliśmy, pooglądaliśmy i skończyliśmy ze skórzanym notesem (kupiłem sobie do RPG-ów, wyglądał klimatycznie, a akurat miałem urodzinowe fundusze od teściowej&#8230;, do tego notes ma wymienne kartki &#8211; wystarczy rozbebeszyć zeszyt i można cieszyć się nowym wkładem) oraz kubkiem z jednorożcem (chińszczyzna, ale lubię nietypowe i zabawne kubki, wiec za 35 złotych się skusiłem). Wypiliśmy też Bubble Tea, której spróbowałem na Pyrkonie po raz pierwszy i której fanem zostałem (oczywiście od czasu do czasu na konwencie). Wychodząc zaszliśmy jeszcze do stolików Rebela i zagraliśmy w Mandalę (ostatnio trochę wypadam z obiegu, skoro to Kasia wiedziała o istnieniu takiej gry, a ja nie). Fajnym gadżetem w grze jest obrusik-mata, poza tym to prosta, ale wciągająca karcianka. Bawiłem się dobrze, reguły ma bardzo proste (chociaż nie wiadomo co w sytuacji, gdy komuś skończą się karty) i ogólnie polecam na tyle, na ile można coś polecić po powierzchownym poznaniu. Games room Tym razem już spokojnym krokiem udaliśmy się do budynku Wydziału Matematyki i Informatyki, w którym mieściła się sala panelowa i literackie oraz games room. W games roomie cały czas panowała przyjazna, gwarna atmosfera (sporą rolę odgrywało tu też ciepłe, przyjemne światło). Część stolików przeznaczona była do prezentacji gier, to przy nich spotkaliśmy Jacka od War with Goblins (link) oraz Krzysztofa od Elekta (recenzja się pisze), a wieczorem machnęliśmy do siebie z Anią z FoxGamesów (grającą w coś od konkurencji! 😉 ). Gry wypożyczane były w zastaw identyfikatora, więc raczej każdemu zależało, by wróciły. Oferta wypożyczalni nie była zbyt duża, ale znalazło się w niej sporo popularnych tytułów, było więc w co pograć. Sami jednak nie zajmowaliśmy nawet stolika, bo też czytanie instrukcji na konwencie czy granie w coś już nam znanego w takich okolicznościach przyrody nie sprawia nam frajdy.  12:00 &#8211; Spotkanie z Martą Kisiel Zaszliśmy więc na spotkanie autorskie z Martą Kisiel. Nie bez obaw, bo i na Polconie odhaczyliśmy ten punkt programu. Na szczęście pytania były inne, a zadająca je Aneta Jadowska fajnie, z odpowiednią &#8222;chemią&#8221; kierowała rozmową. Mimo że na koncie nie mamy jeszcze zbyt wielu pozycji Marty (a może raczej na koncie mamy ich sporo, bo pieniądze z niego zniknęły, a książki czekają w kolejce 😉 ), to przyjemnie było posłuchać o motywacjach do pisania, warsztacie i samej twórczości autorki. 14:00 &#8211; Okruchy rzeczywistości Jeśli czegoś można być pewnym, to tego, że spotkanie Wojtka Rzadka będzie miłym i jasnym punktem dnia. Nie wiem skąd bierze on w sobie tyle energii i pozytywnego nastawienia, ale aż można wpaść w kompleksy, że jest się rozleniwionym mrukiem 😉 Wojtek prowadził prelekcję o RPG, podczas której prezentował sposoby i techniki pozwalające wnieść do sesji tytułowe okruchy rzeczywistości. Część pomysłów pokrywała się z tymi przedstawionymi podczas spotkania o filmowym prowadzeniu RPG-ów, część jednak była dla mnie zupełnie nowa (&#8222;Och, przecież to takie logiczne i oczywiste, czemu sam na to nie wpadłem!&#8221;). Znów nie robiłem notatek (nikt nie notował, to głupio było siedzieć w licealnej sali z zeszytem), ale mam nadzieję, że zapamiętałem wystarczająco (szczególnie o przeskokach w czasie i przestrzeni lub angażowaniu opisowo innych zmysłów niż tylko wzrok) i na pewno to wykorzystam. 16:00 &#8211; Konkurs cosplay Punkt programu, na którym najbardziej przydały się nam medialne wejściówki, bo ich posiadaczy wpuszczano jako pierwszych, udało się więc zająć miejsca w pierwszym rzędzie (luksus nieco mniejszy niż podczas Maskarady i gali wręczenia Gry Roku, ale i tak w pełni satysfakcjonujący). Stroje w większości przypadków ładne i pomysłowe, występy różnorodne (od trwającej prawie 10 minut scenki po minutowe prezentacje), całość sprawnie zorganizowana, chociaż pytania prowadzącej do cosplayerów w trakcie narady jury pozostawiały trochę do życzenia. Największą radochę sprawiła nam jednak reakcja zwycięzcy konkursu (za strój Fiddlesticka z gry League of Legends i jego żywą, taneczną prezentację) &#8211; takiego szczęścia dawno nie widzieliśmy. 18:00 &#8211; O konsekwencjach śmiertelności w RPG słów kilka Kolejna prelekcja o erpegach, ale aż żal było z nich nie korzystać, skoro oferowano ich aż tyle. Tutaj wyczułem coś, co może przydać się początkującemu mistrzowi gry i okazało się, że miałem rację. Posłuchaliśmy więc o wadach i zaletach zabijania postaci graczy, o tym kiedy z tego korzystać, kiedy nie oraz jak radzić sobie ze stratą. I znów nie robiłem notatek 🙁 20:00 &#8211; Tabu w fantastyce (+ sporo mojego narzekania) Zamknięcie naszego drugiego dnia na Coperniconie! W panelu mieli brać udział Cezary Zbierzchowski, Robert M. Wegner, Michał Cholewa i Jerzy Rzymowski. Czyli trzech pisarzy i redaktor naczelny Nowej Fantastyki. Twórczość Cezarego i Roberta znam i lubię, Michał już na Polconie wydał się sympatycznym człowiekiem, Jerzy zawiaduje pismem, które od czasu do czasu prenumerujemy &#8211; nic tylko iść i słuchać. Patrząc z perspektywy czasu chyba byśmy jednak odpuścili panel, bo już po jakichś 30 minutach miałem ochotę wstać i wyjść. Oraz anulować prenumeratę NF. Oczywiście nie przez to, że zamiast Roberta M. Wegnera na panelu pojawił się Marcin Podlewski (jednego lubianego autora zastąpił drugi, więc nie ma tego złego). Temat prelekcji był na tyle interesujący, że już od początku była jednym z pewniejszych punktów w naszym planie. Tym bardziej, że już na Pyrkonie i Polconie przekonałem się, że większości zaproszonych gości słucha się przyjemnie. Niestety nie miałem doświadczenia z wystąpieniami Jerzego Rzymowskiego. AKTUALIZACJA: W komentarzach odezwał się Jerzy, więc możecie przeczytać jego wypowiedzi z pierwszej ręki. Narzekanie mode: ON I teraz będzie przydługi fragment moich wywodów i mojego oburzenia. Śmiało więc możecie przeskoczyć do kolejnego podtytułu (niedziela), a skrótowo chodzi o to, że szybko okazało się, że nie dość, że naczelny Nowej Fantastyki ma inną wizję świata niż ja (okej, zdarza się, nie da się przeżyć całego życia w komfortowej bańce osób o podobnych poglądach), to jeszcze korzysta z argumentacji, na którą najtrafniejszym określeniem jest wg mnie &#8222;gimnazjalna&#8221; (czyli płytka, powierzchowna i mało merytoryczna). Wiecie, jak te wszystkie dyskusje w komentarzach pod newsami o słowiańskości Wiedźmina, odgrywaniu postaci przez aktorów o innym odcieniu skóry itd. Zaczęło się chyba od wspomnienia przez Jerzego o jakimś wywiadzie Toma Hollanda (taki aktor od Spider-Mana, raczej nie spokrewniony z taką reżyserką Agnieszką ani byłym prezydentem Francji), w którym zapytany o to, czy zagrałby homoseksualnego pajączka powiedział, że bez problemu i chętnie. I tutaj rozpoczęły się jakieś dywagacje, że może odpowiedział tak dlatego, że bał się odpowiedzieć inaczej, bo poprawność polityczna itd. Oczywiście bez jakichkolwiek dowodów, więc równie dobrze mogła być to szczera odpowiedź, no ale paneliście wydawało się, że nie. Później było tylko gorzej, od narzekania na czarną Arielkę po...]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/09/copernicon-2019-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polcon Białystok 2019 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/08/polcon-2019-biaystok-dwie-strony-jednej/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/08/polcon-2019-biaystok-dwie-strony-jednej/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Aug 2019 15:26:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Polcon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/08/polcon-2019-biaystok-dwie-strony-jednej/</guid>

					<description><![CDATA[Dwa dni minionego weekendu (9-10.08) spędziliśmy, wraz z naszą koleżanką Sandrą, na Polconie w Białymstoku. Pierwszy raz wywiało nas w tę część Polski, ale po kilku godzinach spędzonych w pociągu i przesiadce w Warszawie dotarliśmy cało i zdrowo na miejsce. Przed imprezą pojawiło się kilka sygnałów świadczących o tym, że nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik, ale bogata lista ciekawych gości obiecywała dobrą zabawę. Jak było? Wpis podzieliłem na kilka części dotyczących kolejno: planszówek, wystawców, atrakcji, organizacji, jedzenia i atmosfery. Planszówki Plansz&#8230;co? Tak można by to ująć. Wystawców z branży reprezentowali Rebel, Cube, Foxgames i Nasza Księgarnia, przy czym tylko pierwsza dwójka postawiła wyraźnie na gry, a warszawskie wydawnictwa skupiły się raczej na książkach, co przy dość rozbudowanym bloku literackim i sporej liczbie goszczących w Białymstoku pisarek i pisarzy wydawało się zasadne. Na stoisku Foxów można było zagrać w Reefa (co też zrobiliśmy &#8211; bardzo się nam spodobał). Wśród wystawców było jeszcze jedno stoisko z grami, na którym wybór planszówek był spory. Nic straconego, pomyślicie? Bo przecież na konwencie musi być też gamesroom z biblioteką planszówek do wypożyczenia&#8230; Był, oczywiście że był. Jakieś 15 minut pieszo od kampusu, na którym znajdowały się główne atrakcje (trasę możecie prześledzić na krótkim filmiku od ok. 6:50). Gdy tam zaszliśmy zastaliśmy raptem 5 zajętych stolików z grami i dość skromną liczbę gier do wypożyczenia, która jak na zainteresowanie tematem była chyba i tak zbyt duża. Temat gier planszowych wydawał się być potraktowany po macoszemu, a oddalenie gamesroomu (i brak oznaczeń gdzie on jest i jak tam dojść) ostatecznie go dobiło. Skoro o grach bez prądu mowa, to na miejscu można było też pograć w RPG-i. Nie zdecydowaliśmy się zapisać na żadną sesję, ale przed imprezą pisano, że ma pojawić się też blok poświęcony grom fabularnym. Coś dla mnie! Posłucham jak być lepszym Mistrzem Podziemi, pewnie będą jakieś ciekawe prelekcje&#8230; Finalnie chyba nic w tym zakresie się nie zadziało, plan bloku nie pojawił się na stronce, na miejscu nie było żadnych informacji na jego temat. Czy ktoś zainteresowany tylko planszówkami mógł znaleźć na miejscu coś dla siebie? Odpowiem krótkim opisem naszego spotkania z Michałem Solanem (BoardMasterem). Wpadliśmy na siebie w drzwiach jednego z instytutów w piątek rano. Zamieniliśmy kilka słów, wstępnie umówiliśmy się, by spotkać się wieczorem. Kilka chwil później ponownie wpadliśmy na Michała, który stwierdził, że nie spotykamy się wieczorem, bo wraca do domu. Interesowały go tylko planszówki, a na te jeden dzień na miejscu to było aż nadto. Uwaga &#8211; jakość filmiku jest jaka jest. Złe ustawienia, brak mikrofonu do kamerki, ogólnie materiał przeciętny, ale coś tam widać. Wystawcy W jakimś wywiadzie z jedną z organizatorek usłyszałem, że na miejscu było prawie 60 wystawców. Gdybym miał liczyć ich z pamięci, to strzeliłbym bliżej 30. Rozrzucone po dwóch budynkach i dwóch piętrach stoiska nie przeżywały raczej oblężenia. Poza książkami i planszówkami na miejscu można było kupić jeszcze różne drobiazgi spotykane często na konwentach (kubki, przypinki, poszewki na dakimakury &#8211; takie duże mangowe poduszki&#8230;). O ile na Pyrkonie oczy świeciły mi się na widok masy fajnych gadżetów, tak tutaj niewiele rzeczy przyciągało moją uwagę. Dość fajnie prezentowały się zakładki, ale zapał studziła cena, bo 80-85 złotych za zakładkę do książki to jednak sporo. Na dłuższą chwilę stanęliśmy też przy stoisku z pudełkami na kości do RPG-ów, na które pewnie bym się zdecydował, gdybyśmy grali chociaż czasami poza naszym mieszkaniem. Finalnie największe zakupy zrobiliśmy na stoisku ze świeczkami sojowymi i skarpetkami. Z Białegostoku wracaliśmy więc z trzema zapachowymi świecami (te sojowe podobno nie są szkodliwe) i trzema parami skarpet. Zakupiliśmy też kilka książek: Skafander i melonik, Distortion, cykl Kroniki Rozdartego Świata. Atrakcje Niewiele planszówek, skromna liczba wystawców, więc co tu robić? Sytuację ratowały prelekcje, panele i spotkania z autorami, dzięki którym mieliśmy wypełniony grafik. Łącznie odwiedziliśmy 13 różnych punktów programu i ze wszystkich wychodziliśmy zadowoleni, ani razu nie żałując wyboru. Pisarki, pisarze, paneliści i prowadzący dopisali. Program był najmocniejszą stroną tegorocznego Polconu. Dzięki niemu mieliśmy okazję posłuchać twórców, których znamy i lubimy, a także poznać tych, których książki czekają na półkach wstydu. Do tego kilka osób sprawiło na tyle sympatyczne wrażenie, że postanowiliśmy zapoznać się z ich twórczością. Podczas Polconu uczestniczyliśmy w panelach/prelekcjach/spotkaniach: Jak wspomniałem &#8211; ze wszystkich byliśmy zadowoleni. Słowo należy się jeszcze gali wręczenia nagród, na której statuetki zdobyli Mara Kisiel za opowiadanie Pierwsze słowo oraz Rober M. Wegner za powieść Każde martwe marzenie. Gala była uroczysta, a niektóre momenty sprawiały, że w oku zakręciła się łza, szczególnie podczas owacji dla Jadwigi Zajdel i wspomnienia Macieja Parowskiego. Jako że impreza odbywała się w gmachach instytutu biologii oraz chemii (z matematyką i fizyką obok, więc trochę zdziwiły nas cytaty z Biblii umieszczone między budynkami), to przy okazji można było zajrzeć na wystawy stałe umieszczone w tych budynkach. Oznaczone na mapkach, pominięte w informacjach o Polconie, pozwalały spędzić kilka chwil oglądając minerały albo wypchane zwierzęta (zdecydowanie bardziej podobały mi się te pierwsze). Ekspozycje były prezentowane w dobrze oświetlonych gablotach, wszystko wyglądało nowocześnie (oprócz tych wypchanych zwierząt). Dziwnym pomysłem było wg mnie umieszczenie strefy dla dzieci w pomieszczeniu z wielkim martwym żubrem i łosiem. Niby to cele naukowe itd., ale wyobrażam sobie, że niektóre dzieci mogłyby czuć się dziwnie w ich towarzystwie (mnie też do tej sali nie ciągnęło). Organizacja Kiepska. Bardzo kiepska. I to właściwie mogłoby wystarczyć, ale przydadzą się też przecież jakieś wyjaśnienia. Od razu zaznaczę, że nie oceniam ilości pracy włożonej przez organizatorów w tegoroczny Polcon. Oceniam jej efekty widoczne z perspektywy gościa imprezy. Zacznę od czegoś, co już przed samym Polconem pokazało, że organizacyjnie może nie być tak różowo, jakbym chciał. Kilka dni przed imprezą odwołano konkurs cosplay. Zgłosiło się zbyt mało chętnych. Pod informacją o tym pojawiło się jednak kilka osób, które deklarowały chęć udziału w konkursie tłumacząc brak zgłoszenia niewiedzą, zapomnieniem o terminie itd. Koordynator bloku pozostał jednak nieugięty, mimo że piszących było w sumie tylu, ile potrzeba by do przywrócenia pokazu. Nic to. Pojawiły się więc sugestie, żeby zrobić samą prezentację strojów, bez nagród. Tak by każdy mógł się zaprezentować, poczuć docenionym i pochwalić pracą włożoną w strój. Nic z tego. Organizator nie ustępował, skoro podjął decyzję, to musi się jej trzymać, kropka. Nic się nie da zrobić, sorry. Do tego wszystkie jego komentarze były utrzymane w mało sympatycznym tonie, aż biło z nich zrzucanie winy na cosplayerów, którzy &#8211; niewdzięcznicy &#8211; nie zgłosili się na łaskawie przygotowaną atrakcję. Słabo i niefajnie, ale temat szybko wygasł &#8211; było widać, że nic nie zmieni jego zdania. Po sprawie, prawda? Otóż nie&#8230; W piątek wieczorem (impreza zaczęła się w czwartek) pojawiła się informacja o pokazie cosplay! Tym samym, którego zrobić się nie dało jeszcze kilka dni wcześniej, na spokojnie, przed rozpoczęciem Polconu. To też nie koniec całej historii, ale jej dalszy ciąg poznacie w akapicie poświęconym gali rozdania Zajdli. Kuriozalnych informacji świadczących o nieogarnięciu organizatorów było jednak dużo więcej. Dla przejrzystości kilka z nich wypunktowałem. Znalazłoby się pewnie jeszcze kilka punktów, ale szkoda rąk &#8211; te powyższe powinny dać jakiś obraz poziomu (nie)ogarnięcia wszystkiego. Mój największy gniew wywołała jednak akcja z pokazem cosplay i galą wręczenia Zajdli. Interesowały nas oba punkty programu (odbywające się kolejno w tej samej sali), więc odpowiednio wcześniej ustawiliśmy się pod drzwiami auli, weszliśmy i zajęliśmy miejsca. Niewielka sala szybko się zapełniła, usiedliśmy i czekaliśmy. Siedząc obok schodów i wejścia słyszałem rozmowy organizatorów, którzy nie przewidzieli tak dużego zainteresowania galą (serio? gość honorowy to nominowany do nagrody pisarz, na całej imprezie było wielu autorów i&#160; autorek, a tym samym fanów literatury&#8230;). W końcu ktoś odważył się wziąć mikrofon i zapowiedzieć, że skoro teraz planowany jest cosplay, to wszyscy zebrani przyszli pewnie na ten cosplay. Więc po pokazie trzeba będzie wyjść i ustawić się w nowej kolejce na galę. Co z osobami, które interesują obie te rzeczy? Wzruszenie ramion, trzeba wybrać. Upewniłem się jeszcze, że wychodząc przed cosplayem będziemy mieli szansę wejść na Zajdle &#8211; tak, tak to miało działać. Wyszliśmy więc grupką kilku osób i przykleiliśmy się do drzwi w rosnącym ciągle tłumie, w którym wyraźnie słychać było niezadowolenie. W końcu ponownie weszliśmy do środka (nie, nikt z orgów nie pomyślał o stworzeniu jakiejś sensownej kolejki, po prostu otwarto drzwi, rzucono, że wchodzi pierwsza 50. i tyle), oczywiście w dzikim tłumie. W środku pospiesznie dostawiano ławki oraz &#8211; tak mi się wydaje, bo kilka znanych twarzy stało daleko, daleko w tyle ogromnej grupy chcących wejść do auli &#8211; wyłapywano z tłumu osoby z branży, by nie zabrakło ich na gali. Pozwolono też zająć część schodów, siadając przy barierce tak, by można było swobodnie przejść. Oczywiście całe schody szybko się zapełniły, a tak przejmujący się przepisami orgowie (pojawiało się to w rozmowach między nimi jako uzasadnienie wyproszenia wszystkich po cosplayu) szybko zapomnieli, że w razie pożaru wszyscy się potratują. O samej gali pisałem wyżej, wobec niej nie mam zarzutów. Prezentowała taki poziom, jakiego bym oczekiwał po ważnej w środowisku nagrodzie. Nie muszę chyba dodawać, że ci, którzy zostali na cosplayu nie mieli raczej szans na ponowne dostanie się do środka? Cała ta sytuacja wydała mi się dobitnym podsumowaniem strony technicznej całego konwentu. Na końcu jeszcze &#8211; pisałem o tym na fanpage&#8217;u &#8211; znalazło się miejsce na podziękowania od organizatora. Zabrakło przepraszam, było chwalenie reszty odpowiedzialnych za tegoroczną edycję i jakieś tam przebąknięcie o drobnych niedogodnościach. Kasia: Żeby nie było, że pod kątem organizacyjnym leżało dosłownie wszystko, to czuję się w obowiązku napisać o jednej rzeczy, która zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Mianowicie chodzi o antologie z utworami nominowanymi do nagrody im. Janusza A. Zajdla, które dostaliśmy odbierając swoje wejściówki. Zupełnie się tego nie spodziewałam, a jest to bardzo fajna pamiątka, którą jednocześnie można rozpromować dobrą rodzimą fantastykę, nawet wśród osób, którym niekoniecznie z nią po drodze. Jedzenie Rzecz niby banalna, a jednak stanowi bardzo ważny element konwentów. Widać to było np. na Pyrkonie, na którym prawie wszystkie food trucki były cały czas oblegane. Na Polconie jednak zabrakło solidnej bazy gastronomicznej. Na terenie konwentu znajdował się grill-bar, w którym za 15 złotych można było kupić karkówkę/szaszłyka/kiełbaskę z surówką/ogórkiem i kawałkiem pieczywa. Cena uczciwa, jedzenie w porządku, chociaż taka Sandra wolała całą sobotę głodować. W sobotę ogarnęliśmy, że w punkcie można też zamówić pizzę, która zostanie dostarczona na teren imprezy. Było jednak już za późno na wypróbowanie tej opcji. Na terenie kampusu, ale już za strzeżoną bramą (przy wejściu na teren imprezy sprawdzane były plecki) znajdowało się jeszcze uczelniane bistro. Znaleźliśmy je w piątek, tuż przed tym, gdy zaczęto naklejać informacje, że taki obiekt w ogóle istnieje i można do niego dojść w 2 minuty. W Pieprzu i wanilii (bo tak zwał się lokal) zjedliśmy łącznie ze 4 słodkie bułki, a Sandra zamówiła też jakieśpulpety i zupę, które jej nie smakowały. W sobotę ok. 16 w menu nie było już pizzy ani dań obiadowych, zostały tylko pierogi z pieczarkami i piwo. To ostatnie chyba szło najlepiej 😉 Ogólnie zaplecze gastronomiczne było zbyt małe. Nie chodzi już nawet o jego ilość (przy stoisku z grillem zawsze można było coś dostać), ale też o wybór. Tego typu imprezy przyzwyczajają do food trucków, jakichś przekąsek itp., a tutaj tego zabrakło. Podsumowanie Polcon w Białymstoku pokazał swoje dwie strony. Ta merytoryczna była świetna, spotkania, prelekcje i panele były ciekawe. Było ich też na tyle dużo, że można było wybierać czego posłuchać w danym momencie, a kilka razy wahaliśmy się między dwiema równocześnie trwającymi atrakcjami. Dzięki bliskości budynków kampusu przechodzenie z sali do sali nie było uciążliwe, a planowe 10 minut przerwy między kolejnymi punktami programu w zupełności wystarczyło, by przemieścić się w odpowiednie miejsce. Bez problemów dostaliśmy się na wszystkie prelekcje, spotkania i panele, które nas interesowały. Stronę organizacyjną opisałem wcześniej i na tym chyba poprzestanę. Czy pojechałbym na białostocki Polcon ponownie? Jasne! Mimo małej reprezentacji planszówek i niewielkiej liczby wystawców bawiłem się dobrze. Czy poleciłbym imprezę osobom zainteresowanym tylko planszówkami? Zdecydowanie nie.]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/08/polcon-2019-biaystok-dwie-strony-jednej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pyrkon 2019 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/04/pyrkon-2019-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/04/pyrkon-2019-relacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Apr 2019 20:09:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Pyrkon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/04/pyrkon-2019-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[Pyrkon, Pyrkon i po Pyrkonie&#8230; Czas zabrać się za jakąś relację, co nie będzie takie proste, bo atrakcji było naprawdę wiele. Miałem trochę problemów z tym, jaki układ tekstu przyjąć, ale zdecydowałem się na (kolejno): opis chronologiczny tego co i kiedy robiliśmy, kilka słów o organizacji Pyrkonu oraz wrażenia z planszówek, które poznaliśmy. Więcej fotek znajdziecie na fanpage&#8217;u. Tagi Pyrkon &#8211; dzień pierwszy (piątek) Pod Międzynarodowymi Targami Poznańskimi stawiliśmy się przed 10. Wejściówki medialne odebraliśmy praktycznie bez kolejki i bez problemów, wpadając przy okazji na Gambita. Po dostaniu się na teren imprezy poszliśmy pod wejście wschodnie i czekaliśmy na Sandrę, która stała w kolejce dla &#8222;śmiertelników&#8221;. Przy okazji mogliśmy obserwować wlewające się na teren targów tłumy i tworzącą się kolejkę do sleeproomu (dla osób niebywających na konwentach: sleeproom to pomieszczenie, w którym uczestnicy imprezy mogą za darmo nocować na własnym sprzęcie). Biorąc pod uwagę ceny noclegów, wiek sporej części uczestników oraz obłożenie Poznania nie dziwi mnie spore zainteresowanie sleeproomem. Marek z odebranym Dziennikiem i ładniejsza połowa naszego duetu 😉 Po spotkaniu z Sandrą skierowaliśmy się do pawilonu wystawców, który był jednak jeszcze zamknięty. Postanowiliśmy więc odwiedzić games room. Tutaj od razu wspomnę, że MTP to kilka budynków na terenie całego kompleksu, więc praktycznie każdy blok odbywał się w innym miejscu (hala wystawców była akurat bardzo blisko games roomu). Zdzwoniliśmy się z Rafałem PowerMilkiem i postanowiliśmy w coś pograć. W wypożyczalni nie było może jakiejś wielkiej różnorodności tytułów, jednak znalazło się tam sporo nowości, a obsługa cierpliwie doradzała wszystkim amatorom planszówek. Na pierwszy ogień poszedł Patchwork Doodle i Ryzyk Fizyk, później Kasia przyniosła Tagi, Totem (w który w końcu nie zagraliśmy) i Party Burgera. Akurat po partyjce w Tagi odnalazł nas Marek i odebrał Dziennik 29. Zawsze miło wręczyć nagrodę komuś, komu na niej zależało i kto ma z niej radochę! W piątkę zasiedliśmy do Party Burgera, który okazał się strzałem w dziesiątkę i spędziliśmy przy nim całkiem sporo czasu, praktycznie do wybicia 14 i otwarcia hali wystawców. W środku było gorąco (na zewnątrz też, w piątek było prawie 30 stopni) i tłoczno. Bardzo tłoczno. Człowiek na człowieku, każdy coś oglądał, gdzieś szedł, kogoś szukał. Sam musiałem mieć oczy dookoła głowy, bo Sandra będąca z nami na Pyrkonie gubiła się tam średnio raz na pięć minut. Wystarczyło się obrócić i znikała, dlatego też staraliśmy się, żeby któreś z nas ciągle miało ją na oku. Tutaj takie info: Sandra dwudziestkę ma już dawno za sobą, więc nie dajcie się zwieść opisom, nie jest ośmiolatką zagubioną na wielkiej imprezie. Jako że chcieliśmy dokładnie przejrzeć i poznać wszystkie stoiska, to tutaj rozstaliśmy się z Mateuszem, którego później gdzieś też jeszcze raz czy dwa w oddali widziała koleżanka. W ogóle podczas całej imprezy dwa razy wpadłem tylko na Michała z Baldara, a tak to pożegnania &#8222;jeszcze pewnie się zobaczymy&#8221; pozostawały niezrealizowane. Nie ma się jednak co dziwić, przez Pyrkon przewinęło się ponad 50 tysięcy osób! Po pawilonie wystawców kręciliśmy się każdego dnia, za każdym razem coś kupując. Niestety byliśmy ograniczeni przez pojemność torby podróżnej i wracając do Gdańska spakowaliśmy się na styk. Kasia kupiła sobie pierścionek (link), spinkę do włosów (link), pasek (link), oboje zgarnęliśmy kubki (link), koszulki (link), ja nie powstrzymałem się też przed kupnem książek &#8211; Zgrozy w Dunwich i innych przerażających opowieści oraz genialnie ilustrowanego, dużego Zewu Cthulhu) &#8211; no i Księgi zepsucia, w której chciałem zdobyć autograf Marcina Podlewskiego. Nie udało się nam dobrze obejść wszystkiego, a już musieliśmy lecieć na panel prowadzony przez Imperium Meekhańskie dotyczący awenderi i bogów w Meekhanie, świecie wykreowanym przez Roberta M. Wegnera. Sam autor też pojawił się na trybunach w trakcie wykładu, a po nim udało mi się zgarnąć jego autograf. Pokręciliśmy się chwilę po terenie MTP, zjedliśmy coś i znów musieliśmy lecieć, tym razem po autograf od Rafała Kosika. Autor nie ograniczał się tylko do podpisania książek, z każdym zamieniał kilka słów, więc po 30 minutach w kolejce (byliśmy przed czasem) uciekliśmy na spotkanie z Marcinem Podlewskim na temat jego nowej, wspomnianej wcześniej, książki. Co ciekawe po książki Marcina sięgnąłem po Fantasmazurii w Ostródzie, gdzie też byliśmy na jednym z punktów programu, w którym uczestniczył. Facet mówił z sensem, więc uznałem, że może i pisze z sensem, był to strzał w dziesiątkę, bo Głębia jest bardzo fajnym, polskim science fiction. Po panelu znów poszliśmy coś przekąsić i pogadaliśmy z PowerMilkiem oraz Waldkiem. Ostatnim punktem programu w piątek były Główne wyzwania społeczne i prawne Transhumanizmu prowadzone przez Kamila Tygrzyka Muzykę. Tutaj pierwszy raz żałowałem, że prelekcja trwa jedynie 50 minut, bo z chęcią dowiedzielibyśmy się więcej. Przez cały piątek towarzyszyło nam wrażenie braku czasu. Prelekcje, jedzenie, hala wystawców&#8230; Na planszówki, poza początkiem dnia, nie było nawet czasu. Fotka z Robertem M. Wegnerem! Pyrkon &#8211; dzień drugi (sobota) Sobotę zaczęliśmy od panelu Twarde, miękkie, al dente. Nie chodziło jednak o makarony, a o science fiction i fantasy, o którym mówić mieli Bohdan bodeqq Głębocki, Michał Gołkowski i Rafał Kosik. To właśnie ten ostatni autor było powodem, dla którego pojawiliśmy się&#160; w Auli Małej. Zdecydowanie opowiadamy się też po &#8222;twardej&#8221; stronie, którą reprezentował Rafał, ewentualnie tej al dente, jeśli ma na tym skorzystać opowieść. Podczas rozmowy prowadzących najgorsze wrażenie na naszej trójce zrobił Michał Gołkowski. Jakoś nie przepadam za tak nieskromnymi autorami i wszyscy mieliśmy wrażenie, że przede wszystkim zależy mu na autoreklamie. Zacytuję podsumowanie Pyrkonu wrzucone przez Kosika na fanpage&#8217;u, które dobrze oddaje nasze wrażenia &#8222;Uczestniczyłem w kilku ciekawych panelach dyskusyjnych, z ciekawymi współpanelistami z mniejszym lub większym ego&#8230;&#8221;. Kilka godzin kręcenia się i zakupów później wybraliśmy się na Maskaradę. Dzięki Komitetowi Organizacyjnemu Gry Roku wpuszczono nas na salę jako pierwszych, więc uniknęliśmy wielkich kolejek i łapania miejsc. Mega! Przy okazji mogliśmy od kulis obserwować przygotowania do Maskarady, a te sprawiały bardzo profesjonalne wrażenie. Wiecie, impreza dla geeków, ale wszystko było dopinane na ostatni guzik &#8211; oświetlenie, dym, dźwięk. Po wejściu uczestników Ania Polkowska wręczyła nagrody i wyróżnienia: O wynikach może za jakiś czas powstanie osobny wpis. Z Maskarady urwaliśmy się na panel pt. Wojna nigdy się nie zmienia?, który był wg nas trochę zbyt ogólny. Liczyłem, że skupi się on bardziej (zgodnie z opisem) na motywach wykorzystywanych w fantastyce, jednak zostaliśmy bardziej przy realiach i historii. Podczas Maskarady nawet zastanawiałem się, czy nie zostać na pokazie, ale siedzący za nami typ przeważył szalę (pozdrowienia dla buca, który milczał w przerwach między pokazami, a zaczynał gadać równo z muzyką i buczał po pierwszym występie &#8222;bo mogę&#8221;). Panel o wojnie zakończył się natomiast pytanio-stwierdzeniem jednego z widzów, który oznajmił, że imigranci przyjeżdżający do słabej Europy to forma wojny hybrydowej (sic!). Miny panelistów i spojrzenia wymieniane przez wychodzącą chwilę później publikę mówiły same za siebie. Ale, ale&#8230; jak widać nawet na Pyrkonie nie ucieknie się zupełnie od polityki i spraw bieżących. O 21:30 w sali konkursowej, w której kończyło się spotkanie z Trzewikiem, panel o temacie w grach prowadziła jedna z najsympatyczniejszych osób, które poznałem dzięki planszówkom &#8211; Wojtek Rzadek, będący już wyjadaczem w branży. Spotkanie momentami przeradzało się w rozmowę z publicznością, Wojtek zdradził kilka ciekawostek &#8222;od kuchni&#8221;, opowiadał o sukcesach konkretnych gier i kiepskich wynikach innych. Przy okazji pozdrawiamy Gżdacza, który dostał ważną misję otwarcia i zamknięcia drzwi do sali i wywiązał się z niej wzorowo! 🙂 Strefa RPG To jest już koniec, nie ma już nic&#8230; (niedziela) W niedzielę nie mieliśmy już żadnych zaplanowanych punktów programu, więc postanowiliśmy w końcu w coś zagrać. Zgodnie z obietnicą złożoną Ani pojawiliśmy się na stoisku FoxGames, żeby przetestować Wielką pętlę, czyli Flamme Rouge, grę o wyścigach rowerowych. Była to też ostatnia okazja do zakupów, więc zrzuciliśmy się we troje na Prerelease Pack do Magica. Zajrzeliśmy do games roomu, gdzie spotkaliśmy GroTwórcę i zagraliśmy w Czarowieże oraz Akkadę (nazwa robocza). Sandrze i mnie udało się też pomalować po figurce &#8211; wyszły całkiem fajnie, jak na pierwszy raz, brak czasu i przygotowania! Kasia z Rafałem w tym czasie zagrali w Ojca Mateusza. Później wyciągnęliśmy PowerMilka, który w przeciwieństwie do nas spędzał cały Pyrkon na graniu, do Fantasium Suburbium i Fantasium Creatium, do których sami zajrzeliśmy już wcześniej kręcąc się po MTP. Tym razem oprócz samego oglądania pstryknęliśmy sobie fotki w wiosce wikingów, kantynie Mos Eisley i Wiosce Tolkienowskiej. Przymierzanie strojów, oglądanie broni czy krzesanie ognia to fajna zabawa, w sam raz na zakończenie naszego pierwszego Pyrkonu.&#160; Dla zabicia czasu przed wyjazdem we czwórkę skoczyliśmy jeszcze do games roomu, gdzie zasiedliśmy do Kimona wyciągniętego z torby Rafała. I to tyle, ostatnie godziny przed odjazdem spędziliśmy w galerii przy dworcu. Nie pozostało nam nic innego, niż odliczanie miesięcy i tygodni do kolejnej edycji konwentu, która odbędzie się 8-10 maja 2020 r.. Gdyby mi się chciało, to też bym tak potrafił&#8230; 😉 Organizacja Tutaj nie będę już pisał elaboratów, wypunktuję tylko to, co rzuciło się nam w oczy. Plusy: Minusy Minusy w dużej mierze wynikają z charakteru imprezy, na której trzeba sprawnie zorganizować przepływ masy ludzi. Większość z krytykowanych rozwiązań ma praktyczne i zrozumiałe dla nas uzasadnienie, no ale z perspektywy gościa te kwestie trochę nam przeszkadzały. Planszówki Patchwork Doodle Taki Patchwork, tylko z rysowaniem. Prosty, szybki i przyjemny. Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać o nim po jednej partii, może poza tym, że z chęcią bym jeszcze w niego zagrał. Rysowanie elementów jest o tyle sprawiedliwe, że wszyscy korzystają z tego samego skrawka, zaczynając jednak z innym kawałkiem materiału. Fajna gra! Tagi Gra z klepsydrą w stylu skojarzeniowo-quizowym. Należy w niej podawać słowa na odpowiednią literę pasujące do właściwej kategorii. System punktowania na podstawie kulek jest ciekawy. W Tagach liczy się szybkie myślenie i dokładne odpowiedzi. Lubię imprezówki w tym stylu, więc bawiłem się dobrze. Party Burger Taki Miszmasz, tylko że z Burgerem. W piątkę, razem z Markiem, zagraliśmy kilka partii i bawiliśmy się dobrze. Liczył się tutaj refleks i spostrzegawczość. Niekiedy obrywało się po palcach, ale jednak mniej niż we wspomnianym Miszmaszu. Polecam fanom tego typu imprezówek, sam bawiłem się świetnie! Kasia natomiast coś nie ogarniała tej gry i podobało się jej mniej. Ryzyk Fizyk Lubię gry quizowe, jednak Ryzyk Fizyk nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Głównie przez to, że gra bazuje nie na wiedzy, ale na strzelaniu w odpowiedzi. No i określanie właściwej odpowiedzi na zasadzie &#8222;trafiona lub najbliższa niższa&#8221; jest wg mnie średnim pomysłem. Przykład? Odpowiedź to 100 kg, jeśli ktoś strzelił w 101, a ktoś inny w 2, to poprawną odpowiedzią jest&#8230; 2. System obstawiania jest jednak przyjemny. Tu dla odmiany Kasia bawiła się lepiej ode mnie. Kimono Śliczna i sprytna gierka. Byliśmy pod sporym wrażeniem jej wydania, rozgrywka też była niebanalna, chociaż to ten typ planszówki, w którą trzeba zagrać ze dwa-trzy razy, żeby wszystko pojąć. Przy okazji chętnie znów spróbuję swoich sił!&#160; Wielka pętla Prosta, emocjonująca, dobrze oddająca klimat wyścigów kolarskich. Mamy dwóch kolarzy, zagrywamy do każdego z nich kartę i przesuwamy go o odpowiednią liczbę pól. Następnie peleton dojeżdża do lidera, ten się męczy i zaczyna się kolejna runda. Wbrew pozorom jest w tym sporo strategii. Pierwsze wrażenia? Bardzo fajna gra rodzinna. Prawdopodobnie będziemy recenzować, więc liczę że opinia ta się utrzyma i będziemy dobrze się bawić.&#160; Ślimaki to mięczaki Zwycięzca Gry Roku w kategorii dziecięcej. Zagraliśmy, było w porządku, ale dorosłemu tytuł nie oferuje jakoś wyjątkowo dużo emocji i decyzji. Prościutka, ładna, więc dla dzieci chyba się nadaje. Sprytna ośmiornica Gra polegająca na ustawianiu kubeczków w odpowiednie konstrukcje, ale korzystając z nakładek na palce, które są mackami ośmiornicy. Śmieszna, chociaż wymaga trochę więcej miejsca niż mieliśmy przy stoliku. Akkada Kasia: To prototyp gry logicznej, która polega na umiejętnym przesuwaniu i wypychaniu kosteczek w różnych kolorach, by ułożyć któryś z punktujących wzorów. Zamysł jest bardzo prosty, gra ma przystępne zasady, ale można się przy niej nieźle zawiesić, wyszukując najlepsze miejsca do wykonania ruchu. To gra bardzo spokojna, niezbyt rywalizacyjna. Czarowieże Wiktor: Wariacja na temat kółka i krzyżyka. Prosta i dość szybka. Mamy tutaj tworzone przez graczy pole czarów, na którym wykładamy zaklęcia o różnej mocy (1-4). Celem jest ułożenie z nich linii, tak jak w kółku i krzyżyku, przy czym silniejsze zaklęcia mogą zakrywać słabsze. Pole też nie jest od razu ustalone, więc perspektywa może zmieniać się wraz z kolejnymi dokładanymi kafelkami. Wygrane linie...]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/04/pyrkon-2019-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Portalcon 2019 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/01/portalcon-2019-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/01/portalcon-2019-relacja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 31 Jan 2019 17:37:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Portal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/01/portalcon-2019-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[Weekend 25-27 stycznia spędziliśmy na drugim końcu Polski &#8211; w Gliwicach na Portalconie. To nasza pierwsza wizyta na imprezie, więc nie do końca wiedzieliśmy, czego mamy się spodziewać. Kwestie techniczne Konwent odbywał się w dobrej lokalizacji kilkanaście minut piechotą od centrum miasta. Naprzeciwko klubu Spirala jest Lidl pozwalający kupić coś do przekąszenia albo wypicia. W klubie była spora szatnia, w której można było zostawić kurtki a nawet torby, co było bardzo praktyczną opcją w niedzielę, gdyż prosto z Portalconu jechaliśmy na dworzec. Impreza była nieco rozrzucona po budynku, jednak nie mieliśmy problemów z nawigacją. Na dole była spora sala z nowościami, na piętrze salka archiwalna z oldskulowymi grami, aula na której odbywały się prezentacje, stoliki do grania i w końcu sala dla mediów, w której można było zagrać w zapowiedzi Portalu, np. Narcos, Architektów, Roota, New Frontiers czy Osadników w wersji roll &#38; write. Na miejscu były ciepłe i zimne napoje (chociaż zabrakło jakiejś wody mineralnej) i słodkie przekąski, dzięki którym można było tam spędzić kawał dnia. Mimo kilku miejsc, w których można było pograć, widać było spore obłożenie, chociaż nigdy nie było tak, że nie mieliśmy co ze sobą zrobić. Zawsze udawało się załapać na jakąś grę albo dosiąść do okupujących stolik znajomych. Jedynym organizacyjnym minusem rzucającym się w oczy był brak osób tłumaczących reguły. Trzeba było więc polegać na znajomych znających już dane tytuły albo samemu zabrać się za lekturę. Na szczęście celowaliśmy głównie w mniejsze gry, więc jakoś daliśmy radę. Plany wydawnicze Portalu O planach mogliście przeczytać już na fanpage&#8217;u, gdzie wrzucałem nawet jakieś fotki z prezentacji, na stronie znajdziecie również wpis z listą podanych nam zapowiedzi: plany wydawnicze Portalu na 2019 rok. Same plany wyglądają bardzo apetycznie. Cieszą mnie dwie nowe gry ze świata Osadników, w jedną nawet mieliśmy okazję zagrać (roll &#38; write), ale o tym w osobnym wpisie. Zapowiedziano też Big Box Osadników, jednak ma on być tym, na co wskazuje nazwa &#8211; dużym pudłem na przechowywanie wszystkich kart i elementów, nie pudłem zawierającym wszystko, co do tej pory wydano. Cieszy mnie, że Portal stawia na gry dla graczy, takie jak zapowiedziane Race for the Galaxy i New Frontiers. Sporą niespodzianką był Teotihuacan, który był już do kupienia na miejscu. Mimo że obecność Irka Huszczy i Filipa Głowacza zdradzała już, że coś jest na rzeczy, to informację o wydaniu gry nagrodzono brawami. Z ciekawostek warto dodać, że zapowiedziano też zaprzęgnięcie do planszówek Alexy Amazona. Wirtualny asystent miałby odpowiadać na pytania dotyczące gier i ich zasad. Zastanawia mnie, na ile takie rozwiązanie przyjmie się wśród graczy, ale brzmi to wszystko atrakcyjnie. Ponadto Trzewik wspomniał, że w przyszłości chcą, by ich instrukcje były lepsze niż dotychczas i że podjęto w tym kierunku już odpowiednie kroki (Alexa ma być jednym z nich). Zapytany o gry typu legacy Ignacy powiedział, że na razie nie ma w planach Portalu tytułów wykorzystujących niszczenie elementów i wprowadzających trwałe zmiany w komponentach (np. naklejki na planszę). 20 lat wydawnictwa Z okazji jubileuszu na gości w sobotę czekał tort, trochę wina musującego i różne słone przekąski. Torty swoją drogą były ozdobione w stylu kart z Osadników. Dla nikogo nie zabrakło ciasta, organizacyjnie wyszło to bardzo sprawnie. Portalcon przeplatał prezentacje na auli z graniem, przez co miałem trochę wrażenie, że niewiele pograliśmy. Udało się jednak wypróbować Skarabię, Muzę (którą po partii od razu zakupiłem), Gizmos, Narcos, Roota (w którym jeszcze namieszałem w zasadach, mimo że grę mamy w domu -.- przez co Michał z Bloga na wolny czas miał trudniejszą przeprawę niż powinien), Osadników roll &#38; write i Architects of the West Kingdom (grała Kasia). W co graliśmy? Udało się nam trochę pograć! Niestety nigdzie nie było prototypu Osadników: Królestw Północy, ale dorwaliśmy kilka innych gier, które chcieliśmy wypróbować (czy to na potrzeby Gry Roku, czy to z czystej ciekawości). Muza Połączenie Dixita i Time&#8217;s Upa. Członek drużyny otrzymuje od przeciwników kartę z ilustracją oraz drugą przedstawiającą sposób udzielenia podpowiedzi swojemu partnerowi. Po chwili obrazek mieszany jest z innymi, a drugi członek drużyny musi wskazać, o którą ilustrację chodziło, sugerując się tylko udzielaną podpowiedzią (np. nuceniem, nazwą dania, miną itd.). Rozegraliśmy jedną partyjkę we czworo i od razu postanowiłem zakupić Muzę. Śliczne ilustracje, spore szanse na dobrą, pełną śmiechu zabawę i element zgadywania, który lubię w imprezówkach. Decrypto Drużynowa gra, w której należy wskazać hasła przeciwników i to w odpowiedniej kolejności. Podpowiedzi opierają się na słowach, ale początkowo mało które z nas załapało o co chodzi. Partia była pełna błędów z obu stron (ktoś się wygadał, ktoś coś pokazał), więc może nie pokazała pełni potencjału, ale opisywana wyżej Muza podobała się nam bardziej. Wrażenia średnie, mimo że graliśmy korzystając z poprawnych zasad ;). Gizmos Niby rodzinna, niby prosta, a pozwala pokombinować i tworzyć różne combosy. W grze wybiera się dostępne kafelki, opłaca ich koszt (w kulkach dobieranych w odpowiedniej akcji z podajnika) i dokłada je do swojego laboratorium. To tak w skrócie. Cały ambaras w tym, że robiąc jakąś akcję odpala ona wszystkie powiązane efekty, dzięki czemu proste wybudowanie kafelka może dać nam punkty, nowe kulki i inne korzyści. Rozegrałem jedną partyjkę, ale Kasia i znajomi zasiedli też do kolejnej. I w sumie się im nie dziwię, bo to fajny tytuł. Architects of the West Kingdom W przypadku tej gry przyszło mi się zmierzyć z instrukcją w języku angielskim i muszę przyznać, że została ona bardzo dobrze napisana. Przejrzyście i w usystematyzowany sposób opisuje wszystkie zawiłości gry, więc nie było przeszkód, by przystąpić do rozgrywki. Mechanicznie gra jest klarowna, choć nie brak jej też innowacyjności. W nowatorski sposób podchodzi ona bowiem do mechaniki worker placement. Pula naszych robotników jest wyjątkowo duża i nie wracają oni do naszych zasobów automatycznie, a dodatkowo wysyłając kolejnych ludków na to samo pole dostajemy każdorazowo więcej zasobów. W grze jest nad czym pogłówkować, ponieważ punktować można na kilka sposobów, wspomagając się np. stawianymi budynkami czy zatrudnianymi pomocnikami. No i nie mogę nie wspomnieć, że dzięki grafikom Mihajlo Dimitrievskiego zabawa dodatkowo zyskuje na atrakcyjności. Zdecydowanie jest to tytuł, który warto mieć na oku! Skarabia Plansza, kafelki i zdanie: otoczyć skarabeusze, najlepiej tak, by obszary z kafelków obejmowały 4 pola (lub mniej, ale 4 pola gwarantują największą liczbę punktów). Grę w ciągu 5 minut wytłumaczyłem ze 3 razy z rzędu, bo pojawiali się kolejni chętni i zamiast partii we dwoje graliśmy we czworo. Łącznie podczas Portalconu udało mi się zagrać dwa razy. Mimo pozornej prostoty zdobywanie punktów i optymalizowanie ruchów nie było wcale takie proste, tym bardziej, iż kafelki narzucają nam karty (każdy ma taki sam zestaw kafli), a płytki muszą stykać się bokami. Bardzo fajna i sprytna planszówka, polecam. Narcos Krótki tekst o Narcos jest już gotowy w osobnym wpisie. Osadnicy: Roll&#38;Write Krótki tekst z wrażeniami znajdziecie tutaj &#8211; Imperial Settlers: Roll&#38;Write. Galeria]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/01/portalcon-2019-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
