<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>D&amp;D &#8211; Planszówki we dwoje</title>
	<atom:link href="https://planszowkiwedwoje.pl/tag/dd/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://planszowkiwedwoje.pl</link>
	<description>...lecz nie tylko dla dwojga</description>
	<lastBuildDate>Sat, 27 Sep 2025 19:39:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.3</generator>

<image>
	<url>https://planszowkiwedwoje.pl/wp-content/uploads/2023/02/cropped-Logo-strona-75x75.png</url>
	<title>D&amp;D &#8211; Planszówki we dwoje</title>
	<link>https://planszowkiwedwoje.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Jak wygląda rozgrywka w RPG?</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/jak-wyglada-rozgrywka-w-rpg/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/jak-wyglada-rozgrywka-w-rpg/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Jun 2019 14:27:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[RPG]]></category>
		<category><![CDATA[D&D]]></category>
		<category><![CDATA[DnD 5e]]></category>
		<category><![CDATA[Dungeons & Dragons]]></category>
		<category><![CDATA[Dungeons and Dragons]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Rebel]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/jak-wyglada-rozgrywka-w-rpg/</guid>

					<description><![CDATA[Po naszej niedawnej recenzji Zestawu Startowego do DnD dostaliśmy od jednego z czytelników pytanie o to, jak w praktyce przebiega partia. W sumie nic dziwnego, dla graczy planszówkowych przyzwyczajonych do kart, meepli i plansz może to być czymś nowym i nieco dziwnym. Postaram się więc krótko opisać, jak wyglądają nasze sesje w Dungeons&#38;Dragons 5 edycję. Zaczynamy Przed pierwszą partią nakreśliłem wszystkim ramy świata Forgotten Realms (tak, bycie mistrzem gry wymaga sporo czytania, dokształcania się, wyszukiwania ciekawostek itd., trudno wkroczyć w świat, którym się zarządza z marszu). Gdy mieliśmy to za sobą poprosiłem wszystkich o przedstawienie się i opisanie swoich postaci i&#8230; zaczęliśmy. Każdą kolejną sesję zaczynam od przypomnienia co działo się w poprzednim &#8222;odcinku&#8221; (znów, to ja muszę pamiętać o wszystkim, pozostała czwórka niby coś notuje, ale dużo im umyka), a następnie opisuję graczom sytuację, w której się znajdują. Krótko przypominam gdzie są, po co tam poszli, jak wygląda ich najbliższe otoczenie i rzucam (moim ulubionym!): co robicie?. W trakcie partii Moi gracze lubią dyskutować między sobą, więc często po takim pytaniu zaczynają rozważać dostępne opcje, planować i przygotowywać się do czekających na nich zadań. Staram się im w tym nie przeszkadzać, czasami jedynie prostuję jakąś informację, którą ich postać zna. Gdy któryś z graczy postanowi zrobić coś &#8222;poważniejszego&#8221; niż przemieszczanie się, zerka na ogół na mnie czekając na decyzję. Tutaj, zależnie od tego jaka to czynność, proszę o rzut na konkretną statystykę/umiejętność (np. gdy ktoś postanawia dokładnie przeszukać jakieś miejsce, wypatruje czegoś itp.) lub po prostu pokazuję, że wszystko jest okej, czynność się udała i może kontynuować. Czasami oczywiście do wszystkiego trzeba dorzucić opis, typu &#8222;naciskasz klamkę, która nie stawia oporu, a drzwi otwierają się z lekkim skrzypnięciem, które jednak rozchodzi się echem po pustej, cichej piwnicy&#8221;. Dalsza gra przebiega na podobnej zasadzie &#8211; gracze mówią co robią/próbują/chcą zrobić, ja informuję ich o efektach tych działań, otoczeniu, konsekwencjach ich akcji. Rozmowy z NPC-ami Rozmowy z postaciami odgrywamy na dwa sposoby, w zależności od tego na co mam chęci i siły (jednak jako mistrz gry gadam sporo, nie zawsze gardło daje radę). Głębsze i ciekawsze postacie, lub takie mające na to potencjał, staram się odgrywać w pierwszej osobie. Gracze wchodzą do sklepu, opisuję im pomieszczenie i przybieram rolę sprzedawcy (czasami przerywaną opisami tego, co on robi itd.). Takie odgrywanie rozmowy daje więcej frajdy, wymaga też jednak trochę kreatywności i umiejętności improwizacji. Pozwala jednak na prowadzenie rozmowy, w której można przemycić ciekawe informacje, jakieś sugestie (np. napomknąć o orkach napadających na karawany), zajmuje niestety więcej czasu (a nie każdy z graczy musi przecież uczestniczyć w rozmowie). Drugą opcją są rozmowy w trzeciej osobie, w których gracz mówi coś w rodzaju &#8222;wchodzę i pytam o cenę gwoździ&#8221;, a ja, już bez zabawy w sklepikarza po prostu odpowiadam, że &#8222;sprzedawca mówi, że gwoździe kosztują 500 sz, ale proponuje też tańsze wkręty do drewna za 3 sz&#8221;. Walka Gdy dochodzi do starcia &#8211; czy to w wyniku spotkania wrogo nastawionych potworów lub ludzi, czy w wyniku nieudanej rozmowy lub obrażenia kogoś w jej trakcie &#8211; cała zabawa zaczyna się na ogół od słów &#8222;rzućcie na inicjatywę&#8221;, co pozwala określić kolejność działań w trakcie rundy. Podczas walk wykorzystujemy matę zmywalną, na której z mniejszą lub większą dokładnością rysuję pole bitwy. Postacie przedstawiają figurki z planszówki (u nas z Podróży przez Sródziemie). Tutaj w zdecydowanym stopniu władzę nad wszystkim przejmuje mechanika. Opisy raczej ograniczam do prostych stwierdzeń typu &#8222;strzała mija goblina, jednak widzisz przerażenie w jego oczach, gdy zauważa jak niewiele chybiłeś&#8221;, a przy rzucie 20 na kostce (najwyższy wynik) i przy obrażeniach zabijających stwora pozwalam na opisanie sceny graczowi. Niech ma trochę frajdy. Testy Wartości testów podane są w kampanii (tak było w Zestawie Startowym), ale też zasady określają ich trudność od banalnego po bardzo trudny. Mistrz gry może sam określić poziom trudności danego testu wiedząc co i w jaki sposób próbuje zrobić postać. Przy prostych czynnościach, które przy kilkukrotnym powtarzaniu i tak się udadzą (np. zapalanie ognia) testy można pominąć. Co do przeciwników, to ich statystyki znaleźć można w książkach do DnD RPG, ale też na końcu kampanii w Zestawie Startowym. Wymieniono tam wszystkich spotykanych podczas przygody oponentów wraz ze zdolnościami, statystykami i krótkimi opisami fabularnymi. Ogólnie Najważniejsze, by poczuć się swobodnie. Na początku zarówno ja, jako mistrz gry, jak i znajomi wcielający się w różne postacie, trochę się krępowaliśmy (tip: jakieś winko czy piwko pomaga, ale oczywiście trzeba pamiętać, że alkohol szkodzi zdrowiu! 😉 ). Dlatego też warto zadbać o odpowiednie towarzystwo. Nasze rozgrywki pokazują, że całe te RPG-i są o wiele prostsze, niż mogłoby się wydawać, szczególnie jeśli lubi się klimaty fantasy (w przypadku Forgotten Realms) i ma o nich jakieś pojęcie. Przykłady Najlepiej obejrzeć jakąś sesję na YouTube, która da najlepszy ogląd na to, jak wygląda tego typu zabawa. Ostrzegam tylko przed dużymi, anglojęzycznymi kanałami, gdzie występują profesjonalni aktorzy &#8211; raczej nikt ze znajomych nie będzie w stanie tak modulować głosu ani nawet tak płynnie prowadzić narracji, szczególnie jeśli sprawy wyskoczą poza przygotowany przez mistrza wątek. Niżej znajdziecie filmik z kanału To ja go tnę &#8211; obejrzałem całą  tę sesję, to najlepszy materiał tego typu, na jaki trafiłem. Przykład 1: Gracz (G): Wchodzę do sklepu i zaczynam się rozglądać&#8230;Mistrz Gry (MG): Pomieszczenie jest niewielkie, a wszystkie ściany pokrywają półki, regały i stojaki, na których prezentowane są różnego rodzaju towary od klamer do ubrań po wypolerowane zbroje płytowe. Za ladą stoi gruby, spasiony wręcz, krasnolud, który z pełnym skupieniem rozczesuje swoją długą, rażąco rudą brodę, przeklinając jednocześnie pod nosem. Na dźwięk twych kroków odwraca się, wzrusza ramionami i mówi: ach te wszy&#8230;G: Uśmiecham się do niego sympatycznie.MG: Ze mnie się śmiejesz? ZE MNIE? &#8211; drze się krasnolud z niespodziewaną furią w oczach i zaczyna biec w twoją stronę.MG: Rzuć na inicjatywę. Przykład 2: G: Rozglądam się w poszukiwaniu jakiegoś zagłębienia w skale.MG: Rzuć na spostrzegawczość.G: 20 z kości plus 3 z modyfikatora&#8230;MG: Dostrzegasz nie tyle zagłębienie, co bardzo strome, niemal pionowe schody prowadzące ścieżką na sam szczyt. Wejście po nich będzie na pewno łatwiejsze niż wspinanie się po samej skale, chociaż i w niej dostrzegasz kilka punktów, które mogłyby stanowić oparcie dla rąk i stóp&#8230;G: W takim razie wyjmuję łuk, przywiązuję do strzały linę i staram się wstrzelić ją na górę wąwozu.MG: To będzie trudny strzał, lina jest ciężka i ma na końcu wielką kotwicę. Rzuć na atletykę.G: 1 z kości plus&#8230; 0 z modyfikatora.MG: Strzała wylatuje z łuku z wielkim pędem, unosi kotwicę tuż nad twoją głowę i wówczas traci swój impet. Kotwica spada na ciebie. Rzut obronny na zręczność?G: 3 plus 2MG: Starasz się odskoczyć, jednak zaplątujesz się w resztę liny i przewracasz&#8230;G2: Rzucam się całym ciałem, by zasłonić G przed spadającą kotwicą&#8230;]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/jak-wyglada-rozgrywka-w-rpg/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>7</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>D&#038;D Zestaw Startowy (5e) &#8211; recenzja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/dd-zestaw-startowy-recenzja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/dd-zestaw-startowy-recenzja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Jun 2019 09:33:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[RPG]]></category>
		<category><![CDATA[D&D]]></category>
		<category><![CDATA[DnD 5e]]></category>
		<category><![CDATA[Dungeons & Dragons]]></category>
		<category><![CDATA[Dungeons and Dragons]]></category>
		<category><![CDATA[Rebel]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/d-50-zestaw-startowy-recenzja/</guid>

					<description><![CDATA[RPG-i to dziwna sprawa. Z jednej strony blisko im do planszówek, bo to przecież też rozrywka bez prądu, do której zasiada się do stołu i turla kostkami. Z drugiej to całkiem osobne, chociaż czasami przenikające się, środowisko. D&#038;D Zestaw Startowy to okazja do zapoznania się z najbardziej znanym na świecie systemem RPG!]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/06/dd-zestaw-startowy-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>D&#038;D Zestaw Startowy &#8211; pierwsze wrażenia</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/05/d-zestaw-startowy-pierwsze-wrazenia/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/05/d-zestaw-startowy-pierwsze-wrazenia/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 18 May 2019 18:22:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[RPG]]></category>
		<category><![CDATA[D&D]]></category>
		<category><![CDATA[DnD 5e]]></category>
		<category><![CDATA[Dungeons & Dragons]]></category>
		<category><![CDATA[Dungeons and Dragons]]></category>
		<category><![CDATA[Rebel]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/05/d-zestaw-startowy-pierwsze-wrazenia/</guid>

					<description><![CDATA[Zestaw Startowy piątej edycji Dungeons &#38; Dragons to nasz pierwszy kontakt z papierowymi erpegami. Gatunek jest mi o tyle bliski, że to mój ulubiony rodzaj gier komputerowych. Te osadzone w świecie DnDdarzę wielkim sentymentem, jak i całe Zapomniane Krainy, które wciągnęły mnie w fantastykę. Znając już nieco świat, w którym rozgrywać się miała nasza kampania nie pozostało mi nic innego niż przygotować się do przygody&#8230; Tekst zawiera pierwsze wrażenia z pierwszego podejścia do kampanii. Możliwe, że wkradły się tutaj jakieś błędy dotyczące zasad czy samych podręczników z zestawu &#8211; staram się to wszystko ogarnąć i uporządkować, ale jest tego sporo. Tak więc głównym celem tekstu jest przedstawienie, jak mówi tytuł, pierwszych wrażeń, nie rozbijanie zasad i zawartości na części. O co chodzi? Podejrzewam, że znacznej części czytelników pojęcie gier fabularnych nie jest obce. Są one obecne na konwentach, mogą być znane z gier komputerowych (Wiedźmin). Ale tak skrótowo i z grubsza: gry RPG (roll playing game, erpegi, rolpleje) to rodzaj zabawy, w której gracze wcielają się w fikcyjne postacie biorące udział w opowiadanej przez mistrza gry (mistrza podziemi, narratora) historii. Zadaniem osoby prowadzącej sesję RPG jest opisywanie świata bohaterom i prowadzenie ich do kolejnych punktów fabuły, podczas gdy oni dogrywają swoje postacie. Można to też opisać jako interaktywne opowiadanie historii. W RPG-ach dochodzi do tego jeszcze znana planszówkowiczom kwestia mechaniki, czyli zasad wyznaczających ramy całego świata, reguły walki, testów itd. Zdjęcie ze strony wydawnictwa Rebel Zestaw Startowy Zestaw początkowy piątej edycji DnD składa się z pięciu kart gotowych postaci (opisujących ich statystyki, umiejętności, cechy, cele i historie), zestawu sześciu kostek i dwóch najważniejszych rzeczy: księgi kampanii i księgi zasad. Teoretycznie jest to wszystko, czego potrzeba do zabawy. W praktyce warto wyposażyć się jeszcze w jakąś zasłonkę dla mistrza gry (coś, co pozwoli mu kierować przygodą bez bohaterów zaglądających w jego notatki i materiały), przybory do pisania i może jakieś figurki, które pomogą zobrazować niektóre sytuacje (szczególnie w walce; nam przydały się tutaj miniaturki z Podróży przez Śródziemie). Księga zasad nie jest najkrótsza i wyjaśnia wiele podstawowych reguł, bez których byłoby trudno poprowadzić przygodę. To opis mechaniki walki, testów, statystyk, dostępnych akcji. Ogólnie sporo informacji, które początkowo mogą trochę przytłaczać. Na szczęście nie tłumaczyłem tego wszystkiego moim graczom, przedstawiłem im tylko główne założenia systemu. Reszty wiedzieć nie muszą, niech cała &#8222;magia&#8221; dzieje się sama z siebie. Podczas przygody zabrakło mi kilku rzeczy/informacji, których brakuje w księdze zasad. Udało mi się odnaleźć je dopiero w zasadach podstawowych opublikowanych na anglojęzycznej stronie gry: LINK. Szkoda że ich zabrakło, ale z drugiej strony drukowanie prawie 200 stron do czegoś, co nazywa się Zestawem Startowym wydaje się średnim pomysłem. Książka w pudełku i tak może niektórym wydać się ogromem reguł do zapamiętania. Idealnym rozwiązaniem byłby PDF w rodzimym języku. Tutaj dodam, że zaskoczył mnie też ogrom informacji o DnD w sieci. Reddit, stronka Wizardsów, grupy na Facebooku, masa kanałów na YT&#8230; W razie wątpliwości jest gdzie szukać wyjaśnień i pomocy, co jest bardzo fajne. Czuć, że system żyje. Czego nie znalazłem w starterze, a co ułatwiłoby grę? Opisu kart bohaterów. Znając nieco reguły DnD, które przewijały się w komputerowych erpegach bez większych problemów połapałem się w tym o co chodzi w kartach i byłem w stanie sporo wyjaśnić reszcie. Trochę czasu zajęło mi jednak ogarnięcie, że pola z czarnymi kropkami to umiejętności z doliczoną już premią (+2) oraz że premia do ataku przy broniach także została już odgórne zsumowana. Starając się rozszyfrować&#160; tę drugą trafiłem na informację o broniach prostych. W zasadach (zarówno tych z pudełka jak i angielskich z sieci) jest o nich tylko krótka wzmianka, natomiast tutaj postać miała biegłość w tych broniach i&#8230; nigdzie nie znalazłem listy oręża, którego ona dotyczy. Dopiero po wygooglowaniu dowiedziałem się, że zalicza się do nich też krótki łuk, dzięki czemu zrozumiałem, że premia do ataku obejmuje już tę biegłość. Ufff. Informacja o średnich obrażeniach potworów mogłaby znaleźć się też w zeszycie zasad, nie tylko w dodatku do kampanii. Pierwszy atak goblina, chcę turlać na obrażenia i&#8230; nie rozumiem zapisu Obrażenia: 5 (1k6+2). Okazało się, że piątka to obrażenia średnie, które mogę wybrać zamiast rzucania. Znalazłem później tę zasadę w księdze kampanii. Wykazu tabel na końcu. Wiecie, chodzi o zamieszczenie tabel na końcu i odniesienia do nich w tekście, zamiast rozrzucania ich po całej książce. Chociaż dwóch dodatkowych kostek 20-ściennych, by gracze nie musieli żonglować nimi z mistrzem gry. Przed rozgrywką pozwoliłem sobie skserować jeszcze kilka kartek z księgi kampanii po to, by mieć je pod ręką (np. mapki miejsc) i móc jednocześnie śledzić postęp fabuły opisany w podręczniku. Dobrą decyzją okazało się też wydrukowanie na jednej karce podstawowych informacji o graczach, ich pasywnej percepcji, charakterze, celach, słabościach itd. Zdjęcie ze strony wydawnictwa Rebel Jak się grało? Podczas pierwszej przygody, w której dotarliśmy raptem do połowy pierwszego rozdziału (cała historia to cztery części) udało nam się na tyle poznać mechanikę, że kolejne podejścia powinny iść płynniej. Spotkaliśmy się jakoś około 18:30 i samo tłumaczenie podstaw zajęło mi około 60 minut. Zwolniliśmy też podczas walki, bo jednokrotne przeczytanie jej zasad to zbyt mało. Musiałem sobie przypomnieć co i jak. Obawiałem się trochę jak pójdzie mi pierwsza sesja w roli mistrza gry, ale chyba nie było najgorzej. Przynajmniej z mojej perspektywy. Bawiłem się dobrze, starałem się reagować na nieszablonowe pomysły graczy, czasami nieco im podpowiadać. Np. wtedy, gdy kolega zabijał goblina zasugerowałem, że może zmienić cięcie tak, by stwór przeżył. W mistrzowaniu bardzo podoba mi się dowolność, jaką daje mi gra. Zasady zasadami, ale pozwoliłem sobie w kilku miejscach coś lekko zmienić, łatałem też swoje przeoczenia. Przede mną jeszcze odgrywanie postaci niezależnych i jakieś większe zawirowania fabularne. Co do samej kampanii, to nie udało mi się przeczytać jej całej, ale to, co zobaczyłem zapowiada się ciekawie. Jakieś questy poboczne, różne postacie do poznania. Jaki werdykt? Mimo kilku braków Zestaw Startowy do DnD pozytywnie mnie zaskoczył. Nie tyle nawet sam zestaw, co zabawa, którą oferuje. Mam nadzieję, że moi gracze podchodzą do tego z równie dużą ekscytacją i na jednej przygodzie się nie skończy.]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/05/d-zestaw-startowy-pierwsze-wrazenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dungeons &#038; Dragons Dice Masters: Battle for Faerûn &#8211; recenzja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/10/dungeons-dragons-dice-masters-battle/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/10/dungeons-dragons-dice-masters-battle/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Oct 2015 12:21:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[recenzje planszówek]]></category>
		<category><![CDATA[D&D]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2015/10/dungeons-dragons-dice-masters-battle/</guid>

					<description><![CDATA[Wiek: 14+ Liczba graczy: 2Czas gry: ok. 60 minutWydawca: WizKids Games Czas na tekst o grze, która długo czekała na swoją recenzję. Recenzję, która będzie trochę inna niż zwykle, gdyż tym razem nie dane Wam będzie przeczytać opinii Kasi. Dungeons &#38; Dragons Dice Masters to gra z serii Dice Masters, która zasięgiem obejmuje już komiksowe uniwersa Marvela i DC. Jakiś czas temu dołączyły do nich Zapomniane Krainy i znajdujący się w nich Faerûn, co od razu przykuło moją uwagę. Karty i kości, boosterki i świat znany mi z książek, którymi zaczytywałem się w młodszych latach &#8211; tego nie mogłem ominąć! Zdecydowaliśmy się na zakup podstawki i około 25 boosterków. Wygląd i wykonanie: Pudełko Dice Mastersów nie zachwyca, a nawet rozczarowuje. Cienki kartonik w połączeniu z plastikiemprzypominają raczej opakowanie wielorazowej golarki, niż gry karcianej czy planszowej. Szkoda też, że nie pomieści ono więcej elementów &#8211; po zakupieniu kilku pakietów dodatkowych trzeba poszukać innego sposobu przechowywania gry. Fajnie natomiast, że przez okienko pudełka widać kilka znajdujących się w nim kości. To zachęca. Kości, które dostajemy w Dice Mastersach są w porządku. Wbrew temu co czytałem na BGG, w naszych boosterkach nie było błędów, brakujących kart lub kostek. Trzymane w jednym woreczku robią wrażenie swoją liczbą, kolorami i łączną masą. Karty również są okej, mają &#8211; na ogół &#8211; ładne, pasujące do uniwersum D&#38;D grafiki i są dość sztywne. W mojej ocenie są jednak zbyt ciemne, ciut jaśniejsze ilustracje byłyby bardziej żywe i kolorowe. Rewersy kart są natomiast ohydne &#8211; niebieskie, z logo gry zupełnie nie pasują do klimatów fantasy. Nie mogę też pominąć kształtu kart, które wyciągałem z boosterków. Z powodu umieszczenia w niewielkiej saszetce także kości, karty są wygięte (poprzez wypychanie ich przez kości). Nie wygląda to estetycznie, na szczęście karty dają się bez większego trudu wyprostować. Gdyby nie sztywna tekturka w każdym pakiecie mogłoby być znacznie gorzej. Podstawka zapewnia dwa potrzebne do gry woreczki, wykonane z czegoś papieropodobnego. Mimo że wydają się wyjątkowo nietrwałe, to spełniają swoją rolę i jeszcze się nie rozpadły. Traktowane z szacunkiem powinny &#8222;dawać radę&#8221;. Pewnie trzeba się postarać, by je porwać ;). Dwa słowa należą się jeszcze instrukcji, która wygląda jak broszurka lub instrukcja ze sprzętu AGD ( ;)) i ma wyjątkowo małą i nietrafioną czcionkę. Jest nieciekawa na tyle (masa drobnego druczku przeplatanego raptem kilkoma ilustracjami kart), że wolałem ściągnąć jej wersję elektroniczną i uczyć się zasad z tabletu. Ocena Wiktora: 6/10 Zasady i instrukcja: Nie wiem, czy mało czytelna instrukcja nastawiła mnie negatywnie do samych zasad, ale miałem trochę problemów z ich przyswojeniem. O ile przebieg tury jest prosty (pomagają w tym jeszcze wydrukowane maty z opisami), to już inne zasady i niektóre słowa kluczowe wydały mi się nieco nieintuicyjne. O co w ogóle chodzi w D&#38;D Dice Masters? O kości! To one stanowią główną oś rozgrywki &#8211; przedstawiają energię, stwory i postacie, ekwipunek i inne akcje. Karty, które biorą udział w rozgrywce, cały czas są wyłożone na stole i stanowią &#8222;wyjaśnienia&#8221; kości &#8211; dzięki przypisaniu konkretnych kostek do kart. To na nich wypisane są zdolności specjalne potworów czy ekwipunku przedstawianego przez kości, do kart sięga się też przy zagrywaniu czarów. Jest to ciekawe rozwiązanie, jednak należy mieć świadomość, że Dice Masters to (jak sama nazwa wskazuje) gra kościana, nie karciana. Ocena Wiktora: 5,5/10 Rozgrywka: Kości kojarzą mi się z dynamiką i emocjami. Losowość, którą wprowadzają bywa bezlitosna, ale wzbudza też czasem ogromne wybuchy radości. Jak wygląda ta kwestia w recenzowanej grze? Oparta na kościach rozgrywka w Dice Mastersach nie przekonuje i nie porywa. Woreczki, które wydawały się na pierwszy rzut oka fajnym i interesującym pomysłem nie wnoszą w sumie nic nowego i ciekawego. Kości trafiają do worka, z worka na matę (którą trzeba samemu wydrukować), po przejściu drogi przez różne pola maty wracają w końcu do worka. Pojedynki kościanych potworów i postaci nie były dla mnie emocjonujące, ani nawet ciekawe. Mimo wszystko dużo łatwiej pobudzić wyobraźnię mając do dyspozycji kartę, którą trzeba przesunąć, obrócić, wystawić do ataku i obrony, niż kostkę z trzema małymi cyferkami. Szkoda, że w tym systemie karty są jedynie dodatkiem do kostek, tworzą dla nich tło, a nie są równorzędnym elementem gry. Muszę jednak oddać Dice Mastersom, że gra ta zyskuje z czasem. Im lepiej poznaje się karty i ich możliwe kombinacje, tym więcej opcji się otwiera. Według mnie jednak gra nie oferuje zbyt dużych możliwości taktycznych, czy strategicznych. Z jednej strony sporo w niej losowości &#8211; wyciągnięcie złych kostek lub kiepskie rzuty potrafią zrujnować partię &#8211; i osoby lubiące gry taktyczne mogą poczuć się zawiedzione. Patrząc na rozgrywkę z perspektywy gracza, który lubi pewną losowość i emocje, Dice Masters są zbyt wolną i statyczną grą. Sama podstawka jest trochę ograniczona i przedstawia raczej demo gry. Do pełnej zabawy potrzebne będą dodatkowe boosterki, ale to raczej specyfika gier kolekcjonerskich. Ocena Wiktora: 3/10  Klimat i tematyka: Zapomniane Krainy, to główny powód, dla którego kupiłem D&#38;D Dice Masters (no dobra, element kolekcjonerski też miał swoje znaczenie ;)). Po rozpakowaniu kart mocno się rozczarowałem, gdyż nie znalazłem wśród nich znanych twarzy, imion i nazwisk, oprócz Minsca i Boo &#8211; karty promocyjnej, którą dostałem zamawiając grę w Planszostrefie. Gdzie Drizzt Do&#8217;Urden, gdzie Irenicus, czy Lady Aribeth? Szkoda, wielka szkoda, szczególnie, że Dice Masters Marvel i DC mają konkretnych bohaterów. W Faerûnie dostaliśmy natomiast bezimienne drowy, nienazwane krasnoludy i niewyróżniające się smoki. Słabo. Samego klimatu Zapomnianych Krain również nie uświadczyłem w rozgrywce, szczególnie że łączenie sił dobra i zła po stronie jednego gracza było normalne. Ork i krasnolud walczące razem? Czemu nie, dodajmy im jeszcze jakiegoś robala, będzie weselej! D&#38;D w Dice Mastersach to tylko grafiki i rasy oraz czary. Klimatu nie czuć w tym za grosz. Rozumiem czemu większą popularnością cieszą się zestawy kości Marvela. Granie znanymi z ekranów i komiksów postaciami może faktycznie sprawiać frajdę &#8211; nawet jeśli nie mechaniczną, to chociaż tematyczną. Dla fanów zbierających komiksowe gadżety pewnie samo kolekcjonowanie kart jest przyjemnością. W Battle for Faerûn wypada to jednak marnie. Ocena Wiktora: 2/10   Jeśli dotrwaliście do tego momentu, to należy się Wam wyjaśnienie dlaczego recenzja pisana była tylko przeze mnie. Otóż z Kasią zagrałem w Dungeons &#38; Dragons Dice Masters: Battle for Faerûn raptem dwa razy i na więcej nie dałem się namówić. Sam grywałem jeszcze z innymi osobami, jednak Kasi nie udało się (na szczęście!) zbyt dobrze poznać tej gry. Ot, i cała tajemnica. Podsumowanie: Inni współgracze, którzy poznawali grę dzięki mnie, także nie byli zachwyceni. Po rozgrywce startowej z instrukcji na ogół nie mieli ochoty na więcej i na stół trafiało coś innego. Może gdybym miał wypasione, kolorowe maty z pianki, wyglądałoby to inaczej ;). Dice Masters to specyficzna gra, która przyciąga chyba bardziej tematyką i znanymi postaciami (w wersji Marvelowskiej i DC), niż samą mechaniką. Nie sposób pominąć elementu kolekcjonerskiego gry, który dla jednych będzie dyskwalifikujący, ale innym przysporzy emocji (pewnie więcej niż sama rozgrywka) i poczują dzięki niemu ten przyjemny dreszczyk (znany mi z czasów gry w M:tG). Otwieranie 26 boosterków było największą przyjemnością, jaką przyniosła mi ta gra, a znalezienie jednego super rare&#8217;a trochę osłodziło mi kiepskie wrażenia z Dice Mastersów. Dungeons &#38; Dragons Dice Masters: Battle for Faerûn to gra, która zupełnie mi się nie spodobała. Niestety, ale brakowało w niej nie tylko klimatu, ale też angażującej mechaniki. To jedna z najnudniejszych gier, w jakie grałem (o ile nie najnudniejsza!). Plusem może być to, że nawet jeśli się Wam nie spodoba, to nie powinniście mieć problemów ze sprzedaniem jej (a przynajmniej boosterków, nawet rozpakowanych) chociażby na ebayu. Plusy: dużo kostek przyjemne grafiki losowy element kolekcjonerski, coś dla miłośników otwierania boosterków karta promo od Planszostrefy Minusy: straszna nuda i kompletny brak emocji zestaw startowy to w sumie demo prawdziwej gry, którą otrzymuje się po dokupieniu kilkunastu pakietów dodatkowych (gra kolekcjonerska) pogięte karty w boosterkach, które na szczęście dają się wyprostować brak klimatu i wykorzystania postaci znanych ze świata Forgotten Realms brak mat w podstawce, trzeba je samodzielnie wydrukować kiepska, mało czytelna instrukcja nędzne pudełko startera, które nie pomieści dodatkowych elementów]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/10/dungeons-dragons-dice-masters-battle/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
