<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Festiwal Gramy &#8211; Planszówki we dwoje</title>
	<atom:link href="https://planszowkiwedwoje.pl/tag/festiwal-gramy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://planszowkiwedwoje.pl</link>
	<description>...lecz nie tylko dla dwojga</description>
	<lastBuildDate>Fri, 19 Sep 2025 14:17:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://planszowkiwedwoje.pl/wp-content/uploads/2023/02/cropped-Logo-strona-75x75.png</url>
	<title>Festiwal Gramy &#8211; Planszówki we dwoje</title>
	<link>https://planszowkiwedwoje.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>W co graliśmy na Gramy 2019? &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/12/w-co-gralismy-na-gramy-2019-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/12/w-co-gralismy-na-gramy-2019-relacja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Dec 2019 15:30:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[recenzje planszówek]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/12/w-co-gralismy-na-gramy-2019-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[Tym razem postawiliśmy na nieco inną formę relacji z Targów Gra i Zabawa oraz Festiwalu Gramy. Zawsze opisujemy atmosferę, stronę techniczno-organizacyjną imprez itd. Jako że największe wydarzenie planszówkowe północnej Polski nie zmienia się z edycji na edycję aż tak znacząco, to postanowiliśmy skupić się na planszówkach. Poniżej lista tytułów, które poznaliśmy podczas imprezy. Kolejność nie jest przypadkowa, bo staraliśmy się ułożyć je od najlepszego do najgorszego. Zaczynamy od listy Kasi, niżej pojawia się moja. Wszystkie opisy to oczywiście pierwsze wrażenia po partyjce lub demku w dany tytuł. Kasia: Nova Luna 1. Nova Luna Powiew świeżości w połączeniu z dobrze znanymi z innych gier Rosenberga rozwiązaniami (krąg kafli do dobierania i czas tracony zależnie od ich wartości). Daje to bardzo przyjemny tytuł w kategorii abstrakcyjnych planszówek logicznych. Pozornie proste zasady, ale kombinowania w tym sporo, a satysfakcja z kombosów niezmiernie dużo. Kartografowie 2. Kartografowie Rysowanka przywodząca na myśl Patchworka Doodle, ale w połączeniu ze sposobem punktowania zbliżonym do Wyspy Skye okazała się zaskakująca wciągająca. Wszystko to już gdzieś było, ale w Kartografach ładnie się ze sobą zazębia, a do tego zostało okraszone bardzo przyjemnymi grafikami. 3. Volt Świetna trójwymiarowa arena nie może nie przyciągnąć wzroku osób lubiących negatywną interakcję. Również sama rozgrywka nie zawodzi. Mechanicznie jest stosunkowo prosto, nic tu nie przekombinowano, ale radocha z naparzania przeciwników przednia. Dla mnie klimatycznie jest to gra, którą miała być Adrenalina, ale niestety jej się nie udało.  4. Azul: Summer Pavilion Kolejna wariacja na temat Azula. Niemal tak dobra jak pierwsza część. Nieco bardziej zawiłe wydaje mi się punktowanie, ale samo kombinowanie ile kafelków jakiego koloru zebrać i gdzie najkorzystniej je rozmieścić jest niezmiennie przyjemne.  5. Karczma pod Pękatym Kuflem Ocena trochę zaoczna, bo nie udało nam się rozegrać pełnej partii, więc mogę jedynie powiedzieć o apetycie rozbudzonym przez tę grę demo. Fajny pomysł z odwracaniem i ulepszaniem różnych elementów naszej planszetki oraz duża liczba modułów zmieniających nieco rozgrywkę zapowiada tytuł mocno regrywalny. 10 days in Europe 6. 10 days in Europe Protoplasta Wsiąść do Pociągu (ten sam autor!) to również bardzo miły, rodzinny tytuł. Idealny, by go rozłożyć po rodzinnym obiedzie. Zasady są niemal banalne, a rozgrywka daje dziecięcą frajdę z tworzonego planu wycieczki po Europie. 7. Tea for 2 Kiedy usłyszałam, że to taka trochę gra w wojnę, to nie byłam zachwycona. Paradoksalnie jednak jest to gierka całkiem przyjemna i zwyczajnie wciągająca. Jest tu co nieco kombinowania, jest ładna oprawa graficzna i proste zasady. Gra może więc stanowić interesujące wprowadzenie mniej zaawansowanych graczy w mechanikę deckbuildingu. 8. Jednym słowem Gra słowna opierająca się na ciekawym pomyśle wyszukiwania unikatowych podpowiedzi. Sympatyczny tytuł, w który można grać rodzinnie czy grupą geeków. Dla jednych plusem, dla innych minsuem może być kompletnie nierywalizacyjny styl zabawy.  9. Res Arcana Choć objaśniający nam Res Arcana Rebeliant porównał grę do Splendora, to jak dla mnie bliżej jej chyba do Pór roku (Seasons). Jest więc mielenie zasobów, zagrywanie kart i atakowanie przeciwników. Na pierwszy rzut oka wszystko działa i nie miałabym nic przeciwko kolejnym, bardziej już świadomym rozgrywkom, bo gra wydaje się mieć potencjał. Sonar, o którym rozpisała się Kasia. 10. Sonar Ciekawy, taki inny tytuł.   11. Żelazna kurtyna Siadając do rozgrywki od razu nasunęły mi się skojarzenia z &#8222;Zimną Wojną 1945-1989&#8221; i &#8222;13 Days: The Cuban Missile Crisis&#8221;. Żelazna kurtyna jest jednak zdecydowanie prostsza od obu tych tytułów. To taka walka między mocarstwami w wersji skondensowanej. Zarówno czasowo, jak i pod względem zawartości pudełka oraz prostoty zasad. To niezła gra, ale nie do końca w moim typie. Sherlock 12. Sherlock Kolejny kondensat z innego tytułu 😉 tym razem z &#8222;Detektywa&#8221;. Sherlock od Naszej Księgarni to kieszonkowa zagadka detektywistyczna, w którą można zagrać w zasadzie wszędzie (w parku, w pociągu&#8230;). Reguły są proste (choć nie do końca klarowne może być ile tak naprawdę możemy przekazać innym graczom), a czas rozgrywki stosunkowo krótki (do godzinki). I to ta ostatnia sprawa, w połączeniu z jednorazowością zabawy trochę mnie niepokoi. 13. Stellium Pechowe miejsce trzynaste? Trochę chyba tak. W Stellium graliśmy we czworo i prawdopodobnie właśnie pełny skład zamordował dla mnie tę grę. To abstrakt o przemieszczaniu kulek na wspólnej planszy, a przy tak dużej ekipie oczekiwanie na swoją kolej dłużyło się niemiłosiernie. Dodatkowo ciekawy w teorii zamysł z macaniem faktur dociąganych kulek w praktyce okazał się przestrzelony &#8211; nikt z nas nie był w stanie rozróżnić dotykiem wszystkich 4 typów. Nie mniej myślę, że we dwoje mogłabym dać grze jeszcze jedną szansę. 14. Obłędny rycerz Bardziej wieloosobowa zabawka zręcznościowa niż gra, ale jednocześnie ciekawy i dający frajdę &#8222;wynalazek&#8221;. Współpraca w doprowadzeniu kulkowego rycerza do celu szła nam różnie, ale cały czas dobrze się bawiłam. Na dłuższą metę jest to jednak tytuł skierowany zdecydowanie do młodszych graczy. 15. Odjechane jednorożce Czy takie znowu odjechane? Mam wątpliwości. Owszem, same jednorożce są sympatyczne i wdzięczne, ale pod kątem mechanicznym jest to jakby wariacja na temat Eksplodujących kotków. Czyli ogólnie rzecz biorąc: szału nie ma. Jest za to spora losowość, dużo negatywnej interakcji i krótka, acz niespecjalnie satysfakcjonująca, rozgrywka. Hej, to&#8230; 16. Hej, to moja ryba Rodzinna gra o prostych zasadach i&#8230; wątpliwym rozwiązaniu mechanicznym. Pozornie wszystko fajnie, skaczemy pingwinami po kaflach i zbieramy rybki. Nie ma w tym może nic fascynującego, ale niech będzie. Tymczasem nagle, na koniec partii na polu gry zostaje jeden zawodnik i&#8230; kiedy inni zakończyli już zabawę on obskakuje wszystkie pozostałe kafelki i trzaska punkty poza jakąkolwiek kontrolą. Wiktor Karczma&#8230; 1. Karczma pod Pękatym Kuflem Rozegraliśmy raptem ze 2-3 rundy na stoisku sklepu Aleplanszowki.pl, ale gra, która nie nastrajała mnie zbyt optymistycznie (obawiałem się czegoś w rodzaju Grand Austria Hotelu) okazała się przyjemna i nie tak skomplikowana, jak się zapowiadała. W Karczmie pod Pękatym Kuflem mamy do czynienia z elementem deck buildingu, jednak nie jest to taki typowy przykład, w którym dobieramy i zagrywamy 5 kart. W tym przypadku karty z talii trafiają od razu na planszę i dobiera się je do momentu, aż w lokalu znajdzie się tylu gości, by zapełnili wszystkie stoliki. Lekkim twistem jest też to, że karty po kupieniu trafiają na wierzch talii. Co spodobało mi się w Karczmie pod Pękatym Kuflem? Głównie wrażenie rozbudowywania swojego przybytku. Wiele elementów planszy można obrócić na drugą stronę (za odpowiednią opłatą), co ma odpowiadać rozbudowie wnętrz i ulepszaniu usług. Mechanika jest intuicyjna i mimo wielu drobnych elementów tytuł wydaje się przystępny dla doświadczonych planszówkowiczów. Nie wiem jak wypadają różne ścieżki do zwycięstwa itd., ale rozegrane demko bardzo mi się spodobało. VOLT 2. VOLT Jako że ostatnio byliśmy na urlopie, to o Volcie usłyszałem dopiero na Gramy. Wrzuciliśmy go więc w plany i na stoisku Galakty przetestowaliśmy tytuł. Volt opowiada o walkach robotów na arenie. Gdzieś tam klimatem przypomina Adrenalinę, ale dzięki dynamicznej rozgrywce (brak większych przestojów zawdzięcza programowaniu akcji) jest tym, czym Adrenalina powinna być, a nie była. Rozgrywka jest mocno taktyczna, o zwycięstwie decydują punkty zbierane z planszy i otrzymywane za niszczenie przeciwników. Podstawowymi akcjami są ruch i atak, a duże znaczenie ma też inicjatywa określana przez kostki. Trzeba nie tylko dobrze zaplanować swoją turę, ale też przewidzieć gdzie i kiedy pojawią się przeciwnicy. Dzięki temu można do nich strzelić, wepchnąć ich do dziury (natychmiastowy punkt za zniszczenie wrogiego robota) albo przysmażyć z jakiejś karty technologii. Jest więc główny motyw walki, są karty ulepszeń, nie ma zbytnich udziwnień i komplikacji. Po partyjce chętnie od razu zagrałbym jeszcze jedną, no ale głupio tyle okupować stolik na stoisku 😉 Volt ma też jeszcze jedną bardzo fajną cechę &#8211; wygląd. Arena robi wrażenie! Nowy Azul 3. Azul: Summer Pavilion Jeśli śledzicie Planszówki we dwoje, to wiecie, że nie jestem fanem Azula wydanego przez Lacertę. No po prostu coś tam nie zagrało między mną a grą. W Witraże Sintry nie dane mi było zagrać, więc chętnie skorzystałem z okazji, by przetestować najnowszą odsłonę serii. Ta była zaskakująco wciągająca. Zachowano sposób dobierania kamyków z jedynki, ale już plansza do ich dokładania i związana z nią mechanika wypadły tutaj o wiele ciekawiej niż w pierwszym Azulu. Sposób punktacji też się sprawdził. Tak skrótowo: dokładamy kafelki na ponumerowane pola odrzucając tyle płytek danego rodzaju, ile wskazuje liczba na polu (4 to jedna płytka dołożona i 3 tego samego typu odrzucone). Za tworzenie ciągów otrzymuje się coraz więcej punktów: 1 płytka to 1 punkt, ale już 3 obok siebie to 3 punkty itd. Gra nadal jest ładna, a na dodatek fajnie się w nią grało. Czego chcieć więcej? Może tego, by nie być oszukiwanym przez współgraczy, bo zatajono przede mną punktację za pełne koła, co sprawiło, że z pierwszej pozycji wskoczyłem na ostatnią&#8230; 4. Nova Luna Gdy okazało się, że nie chodzi o nową wersję Luny Stefana Felda, a o grę  duetu Uwe Rosenberg i Corné van Moorsel, to mój zapał do rozgrywki wzrósł. Mechanicznie gra łączy w sobie dokładanie kafelków (mocno abstrakcyjne) z rozwiązaniem ruchu po torze z Patchworka. Wybieramy jeden z kafelków, poruszamy się o tyle &#8222;czasów&#8221; na torze i dokładamy płytkę. Kolejka wróci do nas, gdy nasz znacznik będzie na ostatniej pozycji. Płytki dokłada się tak, by spełniać ich warunki &#8211; sąsiedztwo z odpowiednią liczbą kafelków w danym kolorze. Ciekawe jest to, że sąsiedztwo &#8222;przechodzi&#8221; po kafelkach tego samego  typu. To znaczy, że jeśli płytka A ma sąsiadować z czterema płytkami niebieskimi, to może sąsiadować z niebieską B, która sąsiaduje z niebieską C, która sąsiaduje z niebieską D i warunek kafelka A zostaje spełniony. Każdą &#8222;spełnioną misę&#8221; oznaczamy swoim znacznikiem, kto pierwszy pozbędzie się drewienek wygrywa. Gra jest angażująca, ale wymaga skupienia. Najchętniej bym pozamulał, ale siedzący obok Wojtek Chuchla z Rebela spoglądał na mnie wtedy groźnie, więc się streszczałem&#8230; 😉 Tea for 2 5. Tea for 2 Dwuosobowa karcianka z tegorocznego Essen. Prosta, dynamiczna i oparta na mechanice znanej z wojny (sic!). Brzmi może przerażająco, ale po szybkiej partyjce miałem ochotę na kolejną. Mimo że sporo w niej jest losowości, to sposoby punktacji (głównie cele na zbieranie konkretnych kart i żetonów) oraz zdolności kart wyrównują wpływ przypadku na wynik partii. Dawno nie grałem już w coś na tyle prostego i w jakiś dziwny sposób wciągającego. 6. Kartografowie Grając na stoisku sklepu trochę głupio nic nie kupić, więc postawiliśmy na Kartografów, którzy po dwóch partyjkach przypadli nam do gustu i okazali się dość angażującą grą Paper-and-Pencil (wykorzystującą ołówek i kartę). Na dokładanych co turę kartach zaznaczono kształty i typy terenu, które można narysować. Na stole wyłożone są cztery cele, do których dążymy (co rundę punktują dwa inne, łącznie każdy odpali się po dwa razy). Jest też twist w postaci negatywnej interakcji &#8211; gdy pojawia się karta potworów, to przeciwnik przejmuje naszą kartę i rysuje bestie w wybranym przez siebie miejscu. Taki miks Wyspy Skye z Tetrisem 😉 7. 10 days in Europe Bardzo lekka i bardzo barwna gra autora Wsiąść do Pociągu. Wydana 17 lat temu, teraz doczekała się nowej angielsko-chińskiej edycji. Łączy w sobie draft kart (taki z zakrytego stosu lub jednego z trzech odkrytych) ze zbieraniem zestawów. Zadaniem jest ułożenie 10-dniowej wycieczki (10 kart) po Europie. Karty sąsiadujące ze sobą muszą być graniczącymi państwami, można też dokładać między nimi samoloty i promy. Emocji jak na tak prostą grę było sporo, chętnie zobaczyłbym tytuł w polskim wydaniu.  8. Jednym słowem Imprezówka polegająca na zgadywaniu słów mając do pomocy skojarzenia z danym słowem wypisane przez innych graczy. Przyjemna, nieco kalamburowata, ogólnie coś dla fanów Time&#8217;s Upa, Tajniaków i tych klimatów. Ma tylko jeden minus &#8211; to kooperacja, więc gramy wszyscy w jednej drużynie, brakowało mi w niej jakiegoś elementu rywalizacji. 9. Sonar W tytuł można grać w czasie rzeczywistym albo turowo. Za namową kolegi spróbowaliśmy wersji turowej. Zabawa była emocjonująca, bo cała rozgrywka to takie trochę podrasowane, klasyczna statki znane pewnie wielu czytelnikom z dzieciństwa. Jedna osoba jest kapitanem, który oznajmia kierunek płynięcia łodzi, druga osoba obsługuje sonar, czyli notuje ruchy przeciwników. Celem jest ustrzelenie przeciwników (dwa razy), co kosztuje energię (jest jeszcze kilka akcji specjalnych), którą generują ruchy. Tak więc pływamy, strzelamy, pływamy dalej&#8230; Nie wiem czy na dłuższą metę rozrywka nie traci trochę z emocji, ale od czasu do czasu mógłbym zagrać, najchętniej w jakimś pubie czy innym miejscu sprzyjającym imprezówkom. Żelazna kurtyna 10. Żelazna kurtyna Gra autora Wielkiej Pętli wydana przez...]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/12/w-co-gralismy-na-gramy-2019-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wejściówka na Festiwal Gramy &#8211; rozwiązanie konkursu</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 22 Nov 2019 07:55:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<category><![CDATA[rozwiązanie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy/</guid>

					<description><![CDATA[Czas goni, więc nie ma co zwlekać z rozwiązaniem konkursu! Był to chyba jeden z pierwszych e-mailowo-facebookowych konkursów, w którym&#160; zdecydowana większość zgłoszeń dotarła do nas dzięki poczcie elektronicznej. Spośród przesłanych wierszyków wybraliśmy jeden, autorstwa&#8230; &#8230; Marcina Z.: Chociaż gier mamy w domu kilogramy To na FESTIWALU wciąż tej najlepszej szukamy Bo wiemy, że wtedy się naprawdę kochamy, Gdy całą rodziną siadamy i GRAMY. Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie i życzymy miłego grania w weekend &#8211; zarówno na Festiwalu Gramy, jak i w domowym zaciszu! 🙂]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wejściówka na Festiwal Gramy &#8211; konkurs</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy-konkurs/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy-konkurs/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Nov 2019 18:44:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[konkursy]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy-konkurs/</guid>

					<description><![CDATA[Plany na weekend? Oczywiście Festiwal Gramy połączony z Targami Gra i Zabawa! Jedna z największych imprez planszówkowych w kraju to coś, co należy wpisać w swój kalendarz. Na gdańskim Gramy pojawiamy się regularnie od kilku lat i ten rok tego nie zmieni. Jako że objęliśmy tę edycję naszym patronatem, to mamy dla Was konkurs, w którym można zgarnąć jedną dwudniową wejściówkę na imprezę! Szczegóły we wpisie. ZADANIE: Napisz krótki wierszyk (maksymalnie 4 wersy/200 znaków) opisujący dlaczego chcesz wybrać się na Festiwal Gramy. Odpowiedź prześlij na adres: planszowkiwedwoje@gmail.com lub umieść w komentarzu pod wpisem konkursowym na Facebooku. W tytule e-maila wpisz &#8222;Festiwal Gramy &#8211; konkurs&#8221;. Zwycięski pomysł zostanie opublikowany na blogu Planszówki we dwoje. Wasze dane posłużą jedynie w celach konkursowych, czyli do ogłoszenia wyników i przyznania nagrody. Termin: do końca czwartku 21 listopada 2019 roku Zwycięzca: osoba, której wierszyk uznamy za najbardziej przekonywający, zabawny i porywający Nagroda: dwudniowa wejściówka na Festiwal Gramy Regulamin: Organizatorem konkursu &#8222;Wejściówka na Festiwal Gramy &#8211; konkurs&#8221; (dalej: Konkurs) jest redakcja bloga Planszówki we dwoje (planszowkiwedwoje.pl). Sponsorem nagrody &#8211; dwudniowej wejściówki na Festiwal Gramy &#8211; jest wydawnictwo Rebel. Konkurs nie jest loterią promocyjną w rozumieniu przepisów prawa. Konkurs jest przeznaczony dla wszystkich użytkowników Internetu spełniających warunki niniejszego Regulaminu (dalej: Regulamin). Niniejszy Regulamin stanowi podstawę Konkursu i określa prawa i obowiązki jego uczestników (dalej: Uczestnik). Konkurs nie jest sponsorowany, wspierany, przeprowadzany przez serwis Facebook ani z nim związany. Serwis Facebook jest w pełni zwolniony z odpowiedzialności za Konkurs przez każdego uczestnika. Przystępując do Konkursu, potwierdza się znajomość Regulaminu i akceptuje się jego warunki. Jakiekolwiek złamanie Regulaminu oznacza dyskwalifikację z Konkursu. Organizator zastrzega sobie prawo do zmian w Regulaminie. Udział w Konkursie jest bezpłatny. Konkurs trwa od momentu opublikowania w dniu 18.11.2019 roku do 21.11.2019 roku, do godziny 23:59. Zadaniem konkursowym jest&#160;stworzenie krótkiego wierszyka (maksymalnie 4 wersy/200 znaków) opisujący dlaczego chcesz wybrać się na Festiwal Gramyi przesłanie utworu na adres e-mail: planszowkiwedwoje@gmail.com lub umieszczenie go pod wpisem konkursowym na fanpage bloga Planszówki we dwoje. Przesłane prace nie mogą być wcześniej publikowane ani nagradzane w innych konkursach. Zgłaszający musi posiadać pełnię praw autorskich do zgłoszonego utworu oraz musi być jego autorem. Laureatem konkursu zostanie osoba, której odpowiedź uznamy za najciekawszą, oryginalną, zabawną i pasującą do naszych preferencji. Do Konkursu może przystąpić każda osoba, zamieszkująca na terenie Polski. Uczestnicy niepełnoletni powinni mieć pisemną zgodę rodziców na udział w Konkursie. Z udziału w konkursie wyłączeni są redaktorzy serwisu Planszówki we dwoje, członkowie ich najbliższych rodzin oraz pracownicy Sponsora.&#160; Jedna osoba może wysłać tylko jedno zgłoszenie. W przypadku przesłania kilku zgłoszeń pod uwagę będzie brane jedynie to otrzymane jako pierwsze. Uczestnictwo w Konkursie oznacza wyrażenie zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych do realizacji konkursu. Dane uczestników zostaną usunięte po zakończeniu konkursu, dane laureata zostaną usunięte po otrzymaniu przez niego nagrody. Laureat Konkursu zostanie ogłoszony na stronie internetowej Organizatora w ciągu jednego dnia roboczego od momentu zakończenia Konkursu. Laureat zobowiązany jest, w ciągu 12 (dwunastu) godzin od poinformowania go o zwycięstwie, przesłać swoje imię i nazwisko na adres e-mail Organizatora lub w wiadomości na Facebooku (zależnie od formy wysyłki zgłoszenia). Organizator nie ponosi odpowiedzialności za błędne wskazanie przez Laureata adresu do korespondencji. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za niemożność przekazania nagrody Laureatowi z przyczyn zależnych od Uczestnika, a zwłaszcza podania błędnych danych. Nagrody w Konkursie nie można zamienić na inną nagrodę, ani na ekwiwalent pieniężny. Organizator nie ponosi odpowiedzialności z tytułu rękojmi za wady nagród ani nie udziela gwarancji. Powodzenia!&#160; Sponsorem nagrody w konkursie jest wydawnictwo REBEL. Dziękujemy!]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2019/11/wejsciowka-na-festiwal-gramy-konkurs/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Festiwal Gramy 2018 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2018/11/festiwal-gramy-2018-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2018/11/festiwal-gramy-2018-relacja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Nov 2018 18:10:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2018/11/festiwal-gramy-2018-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[A dokładniej Festiwal Gramy oraz Targi Gra i Zabawa, bo obie imprezy występują tutaj wspólnie. Udało się nam zagrać w kilka planszówek, pogadać z ludźmi i ogólnie połazić po hali. Na imprezie spędziliśmy całą sobotę (od otwarcia o godzinie 10:00 do jakiejś 19:40, kiedy to wszyscy powoli się zwijali). Na Gramy spotkaliśmy sporo znajomych twarzy (poznaliśmy też kilka nowych) i z prawie każdym udało się zamienić chociaż ze dwa słowa. Przy okazji więc pozdrawiamy wszystkich napotkanych i tych, z którymi niestety się rozminęliśmy. Wpis podzieliłem na dwie części: dotyczącą gier, które poznaliśmy oraz spraw technicznych. Dwa tytuły trafiły do osobnych wpisów, to Plażing &#8211; praktycznie już tylko szlifowany prototyp gotowej gry &#8211; i Szarlatani z Pasikurowic, którym patronujemy. Pingwiny na lodzie (Lucrum) Chodząc po sali odwiedziliśmy kilka stanowisk wydawców. Nie wszędzie udało się zajść, nie wszędzie gdzie zaszliśmy udało się zagrać (próbując kilka razy nie trafiliśmy na wolny stolik np. u Funiverse, a grający kolega mówił, że mają dobre gry).  Przy stoisku Aleplanszowek.pl zagraliśmy na szybko w Pingwina na lodzie. Zabawa dość prosta, ale jednak przyjemna. Rozłożony po sąsiedzku Baldar miał na stolikach Altiplano i świetnego Paperbacka. Znamy oba tytuły, więc nie zajmowaliśmy miejsca innym ;). Udało się nam zajrzeć do FoxGames, gdzie koleżanka nabyła Sagradę (ostatnią dostępną, już otwartą i turniejową, ale nienoszącą śladów grania i udało się jej utargować dychę), a wcześniej przegrała ze mną trzy razy w Gobblety. To fajna, dwuosobowa wariacja na temat kółka i krzyżyka, szkoda że nie dałem się skusić na partyjkę wcześniej. W związku z tym, że FoxGames zdecydował się wydać po polsku Panikę w laboratorium (Panic Lab), z sentymentem przypomnieliśmy też sobie ten tytuł. Tuż po rozpoczęciu imprezy podeszliśmy do stoiska Galakty, gdzie podczas chwili nieuwagi Kasi kupiłem Władcę Pierścieni: Konfrontację. Podobno w niedzielę grę można było dostać o dziesięć złotych taniej, jednak 8 dyszek też wydało mi się atrakcyjne. Na targach kupiliśmy też książkę &#8222;Kompendium i atlas Świata Dysku&#8221;. Chciałem ją zamówić z sieci, ale się nie zdecydowałem, a na miejscu można było pomacać bardzo fajne wydanie, więc długo się nie wahaliśmy. Na targach standardowo nie brakowało rozrywek dla dzieci. Były pokazy na scenie, strefa zabaw, liczne wydawnictwa prezentujące gry i zabawki dla najmłodszych, można było pobawić się kostką rubika czy pograć w szachy, a nawet pomachać mieczem&#8230;  Dungeon Forge Zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami pojawiliśmy się na partyjkę w Dungeon Forge. Tytuł nadal jest w stadium głębokiego prototypu, ale spędziliśmy przy nim jakąś godzinkę (partii finalnie nie zakończyliśmy, bo przepychanki na planszy trwały zbyt długo). Ogólnie szata graficzna, figurki i plansza wyglądają bardzo dobrze i zachęcająco. Podczas naszej partii kilka osób zatrzymywało się obok stolika w strefie prototypów i pytało o tytuł gry. Mechanika wymaga jeszcze sporo pracy. Na razie system złota praktycznie nie działał, rzadko korzystaliśmy też ze zdolności postaci, brakowało czarów ofensywnych, postacie walczące wręcz (mające dużą siłę) miały łatwiejszy start&#8230; Sporo tego, jednak o większości rzeczy wie też wydawca i będzie nad nimi pracował. Po partii dorzuciliśmy porcję naszych uwag. Sama rozgrywka jest prosta: rzuca się kością, idzie o wskazaną liczbę pól (lub mniejszą), rozpatruje wydarzenie i walczy z potworem/pułapką/skrzynią/zamkniętymi drzwiami. Przedmioty zwiększają statystyki i dają różne umiejętności do wykorzystani podczas walki. Za trofea z potworów można realizować misje (wypełnienie dwóch to wygrana, każdy ma własną prywatną, a na stole do odkrycia czekają jeszcze dwie) albo zwiększać umiejętności. Podobało mi się, że w grze jest sporo kart: wydarzenia, czary dwóch typów, przedmioty. To wszystko wpływa na regrywalność, a podczas pierwszej partii daje fajne wrażenie odkrywania tego, co świat ma do zaoferowania. Mechanicznie rozgrywka przypomina trochę Talisman: Magię i Miecz, ale zdaje się dawać trochę więcej swobody. Jest to też jeszcze faza prototypu, więc wiele może się zmienić. Nie jesteśmy typowym targetem Dungeon Forge&#8217;a, jednak podczas partyjki bawiliśmy się raczej dobrze. Nie było wiele móżdżenia, ale nie brakowało wzajemnych potyczek czy starć z potworami. W pubie, przy piwku ze znajomymi nie odmówiłbym partyjki. Mini Dive City Na stoisku Essen zagraliśmy tylko w jedną niewielką karciankę. To kooperacja wykorzystująca znaną z Hanabi mechanikę trzymania kart awersem do przeciwników (czyli tak, że sami ich nie widzimy). Rozgrywka była dość przypadkowa, jako &#8222;zły&#8221; (normalnie to koop, w siedem osób jedna musi kierować korporacjami) bawiłem się chyba najlepiej. Szału nie było, ale kolejne niewielkie karcianki z sali Essen pokazują, że trudno trafić na coś małego, z którą instrukcją i na dodatek fajnego. Nie można mieć wszystkiego ;). Sabotażysta. Zaginione kopalnie Zagraliśmy też w nowego Sabotażystę. Ogromna różnica punktowa na koniec pokazała, kto jest najlepszym krasnoludem (miałem 23 punkty przy łącznie 7 trzech przeciwników). Gra była całkiem przyjemna, podobała mi się bardziej niż poznana lata temu klasyczna wersja sabotażysty. Mechanicznie różniła się od niego w pewnym stopniu, jednak trzon zabawy pozostawał ten sam. Gdybyśmy częściej grywali w dużym gronie, to rozważyłbym nawet jej zakup. Tak duża impreza jest zawsze wyzwaniem logistycznym, a w tym roku różniła się trochę organizacyjnie od poprzednich odwiedzanych przez nas edycji. Jak całe wydarzenie prezentowało się od strony logistyczno-użytkowej? Będąc w AmberExpo już na kolejnej edycji imprezy chciałbym zobaczyć jakiś postęp i lepsze rozwiązania. Niestety niektóre kwestie (z perspektywy odwiedzającego) pozostawiają nadal trochę do życzenia. Uciążliwe wychodzenie ? W tym roku hale można było opuszczać tylko drugim wyjściem, co było nieco uciążliwe. Wszyscy odruchowo szli do pobliskich, głównych bramek, od których się odbijali i musieli wędrować do kolejnych. Niby mała rzecz, ale trochę irytująca, tym bardziej, że po otwarciu imprezy nie było kolejek i masy wchodzących ludzi. Gra Roku Targów Gra i Zabawa? Po zeszłorocznym zawirowaniu z nazwą (nagroda nazywała się Grą Roku Targów&#8230;, co niektórzy skracali do Gry Roku, a to przecież dwa różne trofea) organizatorzy nie wyciągnęli żadnych wniosków. Szkoda, że nie udało się zmienić nazwy tak, by nikt nie miał wątpliwości jakie wyróżnienie otrzymał. Niestety znowu w sieci pojawiają się informację, że jakiś tytuł zdobył GRĘ ROKU Targów Gra i Zabawa. Strasznie to słabe. No ale skoro tę prawdziwą Grę Roku przez długi czas przyznawano na Targach/Festiwalu, to widać ktoś uznał, że warto trochę pożerować na nazwie. Tak czy inaczej nagrodzono: Karaka (gra dla dzieci), Paperback (gra rodzinna) i Sagradę (nagroda ogólna). Dwa ostatnie tytuły znamy i polecamy! Coś na ząb ? Zaplecze gastronomiczne imprezy stanowi mały punkt gastronomiczny na hali, restauracja u góry oraz food trucki. Te ostatnie cieszą się bardzo dużym powodzeniem, co niestety odbija się na czasie oczekiwania. W tym roku przed Amber Expo stały trzy ciężarówki i po 15:00 trzeba było odstać swoje &#8211; nasz czas oczekiwania na dwa hamburgery wyniósł jakieś 45 minut (mimo 30 zapowiadanych). Żarełko było smaczne, ale nie tylko zmarzliśmy, ale jeszcze zmarnowaliśmy sporo czasu, który mogliśmy poświęcić na granie. Gdyby na dworze czekały jeszcze ze dwie ciężarówki, to może dałoby się coś otrzymać trochę szybciej. Szkoda też, że food trucki nie mają systemu wyświetlania zamówień do odbioru, który można by było obserwować z ciepłego budynku (np. jakieś wyświetlacze z numerkami jak w fast foodach). Muszę jednak przyznać, że gdy już dostaliśmy jedzenie, to wszamaliśmy je z apetytem! Miejsce do grania ? Oprócz licznych stanowisk wydawców, jak co roku, udostępniono wielką halę do grania i wypożyczalnię planszówek. Tym razem nie było jednak strefy bez stolików (z dywanem do grania), pewnie dlatego, że trochę miejsca zajmował turniej X-Winga. Rywalizujący nie zajmowali jednak wszystkich przygotowanych stolików, więc z brzegu można było złapać wolne miejsce. W gralni pojawiły się też gdzieniegdzie pufy i skrzynki robiące za prowizoryczne stoliki. Brak strefy &#8222;dywanowej&#8221; to wg mnie dobre rozwiązanie, bo chyba każdy woli spędzać czas przy stoliku, niż na podłodze. Sala Essen Zmiana trafiła też w salę Essen. Normalnie było to osobne pomieszczenie na piętrze, tym razem jedynie stoisko na hali. Z jednej strony było dzięki temu lepiej wyeksponowane, z drugiej głośniejsze (obok turnieju, na którym co jakiś czas pojawiały się głośne komunikaty). Spędziliśmy tam chwilę grając w Mini Dive City (o samym tytule pisałem wcześniej). Wyprzedaż Rebela ? Jak co roku przed stoiskiem ustawiały się spore kolejki. Sami stanęliśmy w niej na chwilę, ale szybko zrezygnowaliśmy. Podobno pierwsi szczęśliwcy mogli dorwać jakieś mega promocje (Mombasę za jakieś 50-60 zł itd.), w asortymencie pojawiły się też tytuły z rebelowego działu z wyprzedażami. Chętnych nie brakowało, więc zakładam, że można było znaleźć coś dla siebie. By zaznaczyć koniec długiej kolejki ostatnia osoba musiała trzymać&#8230; znacznik ostatniego gracza w postaci wysokiego znaku. Świetny pomysł! Stoiska wydawców ? Stoisk było sporo i chyba większość była ciągle oblegana. Starsi gracze, dzieci, rodziny, zakupowicze, fani gadżetów&#8230; Każdy mógł znaleźć tutaj coś dla siebie. Fajnie, że pojawiają się też stoiska tematyczne &#8211; baobaby, przedział pociągu, szpital polowy, sypialnia&#8230; Jak wspominałem wyżej nie udało nam się zagrać na niektórych stoiskach, co tylko pokazuje, że ludzie tłumnie je odwiedzali. Mam więc nadzieję, że wydawcy też są zadowoleni ze sprzedaży i promocji swoich gier :).]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2018/11/festiwal-gramy-2018-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Festiwal Gramy 2017 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2017/11/festiwal-gramy-2017-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2017/11/festiwal-gramy-2017-relacja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Nov 2017 13:31:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2017/11/festiwal-gramy-2017-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[Tym razem na festiwal wybraliśmy się tylko w sobotę i spędziliśmy na nim calutki dzień. Udało nam się spotkać i pogadać ze znajomymi, wydawcami oraz nawet zagrać w kilka planszówek. Podobnie jak i rok temu tekst został podzielony na kilka podtytułów, które powinny pomóc w orientacji.&#160; Na końcu tekstu zamiesiliśmy też listę tytułów, które przewinęły się na prezentacji wydawnictwa Rebel! Festiwal Gramy odbywał się w centrum konferencyjno-wystawowym Amber Expo. Miejsca nie brakowało, hala była przestronna, a gralnia wielka. Nie było również problemów z jedzeniem i piciem, na miejscu można było kupić kawę, kanapki, sałatki, a przed budynkiem stało kilka foodtrucków z frytkami, zapiekankami i jakimiś ciepłymi kanapkami. Wszystko było więc na miejscu, a stoiska kusiły zwiedzających zabawkami, grami i promocjami. Początek imprezy był raczej wolny, a wśród stoisk różnych wydawców (zarówno tych dla młodszych, jak i starszych graczy) przechadzali się nieliczni zwiedzający. Było ich zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku, co trochę mnie zaskoczyło. Z czasem jednak pojawiało się coraz więcej ludzi i już w okolicach południa zrobiło się standardowo tłoczno. Na stoiskach osoby w różnym wieku grały we wszelkiej maści planszówki i zabawy od tych poważniejszych po rzucanie świniami. To coś, co ogromnie cieszy i pokazuje, że hobby się rozwija. Co tu dużo gadać, taki widok raduje serce, tym bardziej, że na twarzach grających niemal zawsze gościły uśmiechy! A to przecież najważniejsze! Sala Essen Do pierwszych planszówek zasiedliśmy w sali Essen, do której wybraliśmy się z większą grupą znajomych. Kasia zagrała w Indian Summer, nową grę Uwego Rosenberga, ja usiadłem do dwóch imprezowych tytułów &#8211; Are you a human? oraz Grumpfa!. Indian Summer Kasia: Jak nie trudno się zorientować jest to kolejna wariacja na temat Patchworka. Wygląda prześlicznie, z tymi wszystkimi leśnymi zwierzakami zerkającymi na nas z kafli. Zasady nie są skomplikowane, więc bez większych problemów rozpoczęliśmy rozgrywkę. Indian Summer od podobnych poprzedników (np. Ogródka) odróżnia to, że możemy tu gromadzić kafle na kolejne tury i mamy do czynienia z bezpośrednią negatywną interakcją (można okradać rywali). Jest tu też większy potencjał na tworzenie &#8222;kombosów&#8221;, co w późniejszym etapie rozgrywki wydłuża nieco oczekiwanie na swoją kolej, ale daje też sporą satysfakcję. Aha, i nie ma tu liczenia punktów, wygrywa ten, kto pierwszy zapełni planszę. Rozgrywka zdecydowanie mi się podobała i chętnie jeszcze bym do tej gry wróciła, bo uważam, że jest o poziom wyżej od wspomnianego Ogródka. Are you a human? To nie mogło się dobrze skończyć. Pudełko mówiło o grze typu memory z innowacyjnym twistem. Trochę z przekory, trochę ze względu na krótką instrukcję, ale postanowiliśmy spróbować. Twist polegał na tym, że wszystkie rozłożone kafelki były najpierw widoczne przez minutę, a po ich odwróceniu inny gracz wskazywał, którą płytkę należy odgadnąć. Znajdowały się na nich symbole w różnych kolorach oraz liczbie (1-4), odgadując należało podać od jednej do trzech cech (np. dwa zielone elementy). Twist nie okazał się ani innowacyjny, ani nawet twistowy, chociaż gra nadawałaby się może dla dzieci (gdyby tylko była ładniejsza). Grumpf! Kolejny szybki i niewielki tytuł, tym razem wybrany ze względu na ładną okładkę. Zabawa polegała na jednoczesnym układaniu swoich żetonów na wyspach tak, by zgarnąć później jak najwięcej różnych zwierząt. Każda z planszetek miała inny warunek &#8222;odpalenia się&#8221;, np. suma siły Grumpfów (żetonów) musiała przekroczyć 20, należało umieścić tam co najmniej cztery żetony itd. Było przy tym trochę śmiechu, a gra prezentowała się naprawdę ładnie. Tytuł nie jest wybitny, ale całkiem przyjemny, sprawdziłby się pewnie w gronie młodszych graczy lub też wśród miłośników imprezówek. FoxGames Stoisko wydawnictwa było cały czas pełne grających, głównie tych w młodszym wieku. Muszę przyznać, że osoby prezentujące gry były bardzo zaangażowane, niemal od razu po podejściu do stolika pojawiał się ktoś gotów pomóc i wyjaśnić reguły. Zamieniłem kilka zdań z przesympatycznym Wojtkiem Rzadkiem, który dwoił się i troił pokazując przechodniom nie tylko klasyczne gry, ale też komiksy paragrafowe (pisaliśmy o nich na blogu). Summa summarum zagraliśmy jedynie w&#8230; Ciasteczkowe potworki To gra na spostrzegawczość wymagająca też refleksu. Wyłożonych jest kilka kart, na których narysowano połączone ze sobą smakołyki. Zadaniem graczy jest przeanalizowanie połączeń od pierwszego (wyrzuconego na kości) dania do ostatniego i chwycenie otrzymanego w ten sposób żetonu. Szybkie, proste i wesołe. Ku mojemu zaskoczeniu poszło mi tragicznie, a tego typu gry na ogół są moim konikiem. Games Factory Ekipy GF nie trzeba było długo szukać, bo mieli jedno z największych stoisk na targach. Wyeksponowana wyprzedaż tytułów (schodziły dość szybko) oraz sporo stolików, na których można było pograć w ich tytuły, a główną atrakcją było Star Realms (tutaj znajdziecie naszą recenzję). Jako że to świetna gra, to postanowiłem nawet wyręczyć zajętych chłopaków i wytłumaczyć grę dwójce odwiedzających stoisko. Chyba się spodobało! 🙂 Przy okazji dostaliśmy od wydawnictwa Obecność, przed którą dość długo się wzbraniałem. Niedawno jednak mieliśmy okazję zagrać, spodobało się na tyle, że postanowiliśmy opisać grę i dodatek. Cube Factory of Ideas Kolejny przystanek na naszej drodze. Kasia koniecznie chciała zagrać w Sanctuary (Azyl), więc kilka razy krążyliśmy koło stoiska czekając na zwolnienie się miejsc. W ten właśnie sposób zwerbowano nas do poznania szybkiego Super Gola!. Super Gol! Mocno losowa gra piłkarska. Graliśmy bez odmierzania czasu (a to ono dodaje podobno emocji), było okej, chociaż to nie zabawa w naszym stylu. Fanom piłki i przesiadywania przy lekkich tytułach i piwku mogłoby jednak podejść. Na festiwalu można było zagrać na fajnej, dużej macie, w pudełku znajduje się jednak niewielkie filcowe boisko. Podobno jest wytrzymałe, no ale mata prezentowała się dużo lepiej. Sanctuary (Azyl: Zagrożone gatunki) Wiktor: Mieliśmy już siadać do jakieś innej gry, gdy zadzwoniła do mnie Kasia, że właśnie dorwała stolik z Azylem. Na miejscu okazało się, że pośpiech był zbędny bo dość długo czekaliśmy na to, aż pojawi się ktoś, kto będzie w stanie wytłumaczyć nam zasady. Gdy w końcu się udało &#8211; można to było zrobić trochę sympatyczniej, a na pewno dokładniej &#8211; zaczęliśmy rywalizację. W trakcie gry mieliśmy trochę pytań, ale niespodziewanie obok stolika pojawił się autor planszówki (Przemek Wojtkowiak), który służył nam pomocą podczas zagwozdek z regułami. Gra to sałatka punktowa z mechaniką worker placementu, który został jednak trochę zmodyfikowany. Robotników (tutaj wolontariuszy) wysyła się na ułożone w rzędzie karty z dwoma akcjami (górną i dolną). Nasz chłopek może wykonać górną na karcie, którą zajął i wszystkie widoczne dla niego dolne. Na zasięg wzroku pionka wpływają przeciwnicy oraz oznaczenia na niektórych kartach. Wymaga to planowania i odpowiedniego rozeznania się w dostępnych opcjach, co początkowo było dość trudne. Akcje pozwalają dobierać różne żetony (drzewa, stawy, zwierzaki), towary (kostki zasobów, niestety nienazwane) i manipulować nimi przenosząc na planszetkach. Partyjka zajęła nam około godziny, jest to więc raczej szybki tytuł. Bawiliśmy się całkiem dobrze, była to największa gra, do której usiedliśmy na Festiwalu Gramy i nie żałuję. Ponarzekam jednak na wygląd Sancutary. O ile okładka gry jest śliczna, to zawartość budzi mieszane uczucia. Bardzo fajnie wyglądają żetony zwierząt, które popsuto jednak płotkami &#8211; podczas obracania kafelków płoty przestają współgrać z grafiką na planszy, co wygląda brzydko. Ilustracje na planszetkach są w porządku, chociaż też mogłyby być ładniejsze. Natomiast karty akcji są okropne. Ikonografia nie jest skomplikowana, ale namalowano ją dość topornie. Kolega, z którym graliśmy był przekonany, że to jeszcze prototyp. Ogólnie niemal wszystkie elementy poza żetonami zwierzaków odbiegają wyglądem od okładki, a szkoda. Wydaje mi się, że kupując grę w ciemno byłbym rozczarowany tym, co znajduje się w pudełku. To jednak tylko moje pierwsze wrażenia, być może spowodowane tym, że spodziewałem się czegoś ładniejszego. Mechanicznie Azyl wydał mi się jednak ciekawą pozycją, a to przecież jest najważniejsze. Kasia: Bardzo chciałam zagrać w ten tytuł ze względu na jego temat (ochrona środowiska to mój konik). Siadając do stołu przeraził mnie trochę widok kart z masą ikonek, strzałek itp. Przez pierwsze dwie-trzy rundy nie do końca umiałam się w tym odnaleźć, ale później było już w porządku. Gra ma specyficzny i oryginalny sposób wyboru akcji, który trzeba zrozumieć, by móc efektywnie grać. Gdzieś w połowie partii zaczęłam czuć o co tu chodzi, a symbole okazały się wcale nie takie straszne. Strona graficzna jest rzeczywiście dość nierówna &#8211; okładka nie współgra wizualnie z tym co mamy w środku, jest jednak bardzo intrygująca. Klimatu też nie ma zbyt dużo, są niby jakieś zwierzaki, ale ich typ nie ma właściwie znaczenia. Może też ze względu na to, że dopiero uczyłam się zasad, to nie umiałam zbyt dobrze wczuć się w partię. Ogólnie jednak uważam, że to ciekawa pozycja, do której z chęcią usiadłabym jeszcze raz. Prototypy Na Festiwalu Gramy w strefie prototypów prezentowano trzy gry: dwie pozycje wydawnictwa CreativeMaker (Valley of Alchemists i Alakazoo, grę opowiadającą o przywoływaniu magicznych stworów) oraz Królewską ucztę osadzoną w realiach Rzeczypospolitej szlacheckiej. Nic niestety nie udało się nam przetestować. Ucztę (eurosucharek dla 2-4 osób) odłożyliśmy na później i nie wyrobiliśmy się, by zdążyć zagrać przed 15. Projekt jest już chyba na ukończeniu, ale nie wiadomo jeszcze w jaki sposób zostanie wydany. Na podlinkowanym fanpage&#8217;u z czasem powinno pojawiać się coraz więcej informacji. Natomiast do Tomka Siwka z CreativeMaker podszedłem tuż przed wyjściem z targów i posłuchałem tylko trochę o grze Valley of Alchemists, która na stole prezentowała się bardzo fajnie. Ma to być coś w stylu Splendoru/Korzennego szlaku. Pewnie kiedyś uda się zagrać i napisać o niej coś więcej. Rebel Wydawnictwo na festiwalu obecne było niemal wszędzie. Wyprzedaż planszówek, sklepik, wielka strefa Ice Cool, Cortexu, gablotka z grami&#8230; Na głównej hali zagraliśmy jednak tylko w jeden tytuł Rebela, a dwa pozostałe poznaliśmy już na herbatce z wydawnictwem. Ice Cool Duża strefa Ice Cool skłoniła nas do partyjki. Po szybkim wytłumaczeniu zasad przystąpiliśmy do pstrykania pingwinami po to, by zbierać ryby albo łapać niesforne zwierzaki. Było przy tym sporo śmiechu, trochę emocji i bólu palców, bo figurki pingwinów były dość twarde. To bardzo fajna pozycja konwentowa, która zachęcała wyglądem, miała proste reguły i po prostu sprawiała frajdę. Miszmasz! Kojarzycie Jungle Speeda? Jego autor stworzył też Miszmasz!, grę wymagającą spostrzegawczości i refleksu. Na stole pojawiają się różne wzory, kto pierwszy znajdzie ich parę zgarnia punkt. Co ciekawe par można szukać też wśród kart zebranych przez przeciwników. Sporo śmiechu i emocji, jednak podobnie jak w Jungle Speedzie trzeba podczas gry uważać na wszelkiej maści pierścionki i zegarki, bo komuś może stać się krzywda. Liczymy warzywa i owoce Wariacja na temat Flippera, w której również trzeba szybko liczyć owoce (i warzywa). Na stole układa się karty przedstawiające różnej maści zieleninę, po odsłonięciu karty należy policzyć owoce/warzywa odpowiadającemu temu największemu właśnie odkrytemu. Proste i, podobnie jak wszelkie gry inspirowane Dobblami, całkiem przyjemne. Podsumowanie Podczas Gramy przypadkowo zagraliśmy też w Rosyjską Ruletkę wydawnictwa Black Monk. Kręciliśmy się obok, gdy pojawił się ktoś chcący zagrać, a że do zabawy potrzeba większego grona, to pomogliśmy potrzebującemu. Udało nam się też poznać Przemka z wydawnictwa Czacha Games, z którym pogadaliśmy na tematy planszówkowo-wydawnicze. A w niedzielę wieczorem otrzymałem maila z InPostu, że leci do nas przesyłka od Czachy (eurosucharek z kafelkami). Do domu wróciliśmy z kilkoma małymi grami i ochotą na zakup czegoś nowego. Decyzja o odwiedzeniu festiwalu tylko w sobotę okazała się słuszna, bo w niedzielę oboje byliśmy padnięci całym dniem człapania po targach i zwiedzania. Kolejną edycję Gramy zaliczamy do udanych, czekamy już na przyszły rok! Miło było spotkać się i pogadać z różnymi osobami, których było zbyt wiele, by tutaj wymieniać. Z częścią udało się zamienić tylko kilka słów, z innymi zagrać albo porozmawiać &#8211; wszystkim, których spotkaliśmy ponownie albo dopiero poznaliśmy dziękujemy! 🙂 Rebel &#8211; premiery i zapowiedzi wydawnicze Lista gier, które wydawnictwo Rebel przedstawiło na swojej prezentacji. Część już się ukazała, część to wciąż mniej lub bardziej odległe plany. Tytuły są jedynie wycinkiem tego, co ukaże się nakładem gdańskiego wydawnictwa, ale znajduje się wśród nich kilka wyczekiwanych pozycji. Tę samą listę umieszczaliśmy też w jednym z wpisów na Facebooku. Nazwy podlinkowane są do BGG.]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2017/11/festiwal-gramy-2017-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Festiwal Gramy 2016 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2016/11/festiwal-gramy-2016-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2016/11/festiwal-gramy-2016-relacja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Nov 2016 13:34:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2016/11/festiwal-gramy-2016-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[Kolejny Festiwal Gramy za nami! Na targach przez dwa dni spędziliśmy łącznie około 15 godzin. Poznaliśmy kilka przesympatycznych osób, spotkaliśmy równie miłych znajomych. Udało się nam zagrać nawet w jakieś planszówki! ? Dla przejrzystości tę krótką relację podzieliłem na kilka różnych punktów. Kolejność (w miarę) chronologiczna! Games Factory Publishing Tuż po zgarnięciu Rafała (PowerMilka), któremu w niewyjaśnionych okolicznościach udało się wejść na halę przed startem imprezy, udaliśmy się do stanowiska zajmowanego przez chłopaków z GFP. Można było tam zagrać w wydane przez nich tytuły, które przez oba dni cieszyły się sporą popularnością. Oprócz zwykłej chęci przywitania się i zamienienia kilku słów, mieliśmy też z Kasią zobowiązanie &#8211; zagrać w Kingdomino. Z Bartkiem pogadaliśmy z grubsza o planach wydawniczych, podpytaliśmy o gry, które są wciąż w sferze rozważań i poplotkowaliśmy o różnych rzeczach. Zamieniliśmy też kilka słów z samym bossem, czyli Piotrkiem, wiążącym duże nadzieje z familijną nowością Bruno Cathali. Do Kingdomino, bo o nim mowa, siedliśmy jednak dopiero później, a zasady wyjaśnił nam największy fan tego autora w Polsce, czyli PowerMilk. Gra jest na tyle prosta, że później to ja wcieliłem się w rolę instruktora, gdy siedliśmy do partii z Ewą i Kamilem z bloga Kostki zostały rzucone. Początkowo miałem na ten tytuł długie zęby, bo wydawał mi się zbyt banalny, ale ładne wykonanie i ciekawa wariacja na temat klasycznego domino okazały się całkiem fajne. Natomiast w niedzielę, w rozmowie z Kaczmarem (Geek Factor) i chłopakami wyszła na jaw mroczna przeszłość youtubera, który&#8230; stanął przed samą sędzią Anną Marią Wesołowską ? Cube Factory of Ideas Na stanowisko udaliśmy się już w piątkę, bo oprócz Ewy i Kamila dołączył do nas Piotrek (Turlnij), a na chwilę udało się nam jednak pozbyć PowerMilka ? Naszą uwagę przyciągnął czteroosobowy Chromosome, a że była nas piątka, to postanowiłem opuścić towarzystwo. Z relacji wynikało, że tytuł spodobał się jedynie Ewie, reszta nie była przekonana, nawet po rozegraniu dwóch partii. Zarzuty? Możliwość popełnienia błędu skutkującego niemal natychmiastowym zakończeniem całej gry, mało intuicyjne zasady oraz ogólna ociężałość zabawy. Podczas gdy moi towarzysze woleli porzucić mnie dla planszówki, dostrzegłem chwilowo niezapracowanego Michała Krzywickiego (Baldar), do którego podszedłem zamienić kilka słów. Baldar i Aleplanszowki.pl Gdański Baldar załapał się na bardzo fajną miejscówkę, do której w naturalny sposób kierowało się kroki po wejściu na halę. Na kilku stolikach można było znaleźć już wydane tytuły, ale też na przykład zbliżający się dopiero Orlean. Michał pokazał mi z grubsza oba dodatki do gry, umówiliśmy się też na partyjkę w Thief&#8217;s Market, niestety zawiódł nasz kolega, który zabrał ze sobą pudełko do domu i musieliśmy obejść się smakiem. Zdziwiło mnie, że tak dużą popularnością cieszyła się La Cosa Nostra, w którą niemal cały czas ktoś grał. Widać gangsterska tematyka dobrze się przyjęła. Przy stoisku Baldara miałem też okazję wyręczyć Michała i zaprezentować grupie osób Wiek pary. Mam nadzieję, że zasady wytłumaczyłem w miarę zrozumiale ? To również przy budce Baldara w końcu mogłem osobiście poznać wspominanego Pawła z Geek Factor i zamienić z tym sympatycznym chłopakiem kilka słów. Stoisko wydawnictwa sąsiadowało z tym zajmowanym przez ALEplanszowki.pl, stanowiąc w praktyce jedną całość. Główną atrakcją przygotowaną przez sklep był egzemplarz pokazowy Scythe, do którego ustawiały się kolejki. W przerwie między pojawiającymi się klientami pogadałem trochę z Marcinem, który na brak ruchu na pewno nie mógł narzekać, szczególnie iż przyciągał klientów tytułami Phalanxu, Portalu i Baldara. FoxGames Kolejną niezwykle sympatyczną osobą, którą udało nam się poznać osobiście był Wojtek z FoxGames. W efekcie tego całkiem sporo czasu spędziliśmy na stanowisku wydawnictwa, grając w kilka tytułów: Goblinpiadę, Tornado Ellie i Flipera. Pierwsza z nich łączy w sobie proste zasady z elementem zręcznościowym wymagającym szybkiego podnoszenia rzuconych kości. Całkiem fajnie działała w piątkę, chociaż to nie do końca mój typ zabawy. Przy zręcznościowym Tornado Ellie było trochę śmiechu, jednak wyraźnie rozgrywka lepiej szła naszym żonom niż Kamilowi i mi. Wydaje mi się, że może to być całkiem niezła gra dla dzieciaków. Najbardziej z trzech tytułów spodobał nam się Fliper, który uświetnił też późniejsze wyjście na piwo z Ewą i Kamilem. Wyraźnie widać w nim inspirację Dobblami, jednak wypada całkiem fajnie. Niedługo powinniście móc przeczytać recenzję gry, bo wróciliśmy z nią do domu. Herbatka z Rebelem W sobotę wybraliśmy się również na zamknięte spotkanie z wydawnictwem Rebel. Niestety, zamiast tytułowej herbatki Kasia przyniosła mi sok, sama raczyła się jednak ciepłym napojem. Główną atrakcją wieczoru była prezentacja planów wydawnictwa. O części zapowiedzi słyszeliśmy już w różnych miejscach, ale było też kilka nowych tytułów, które przyciągnęły naszą uwagę. Wśród nich wzorowany na grze komputerowej Master of Orion. Kosmiczna karcianka dla 2-4 osób ukazać ma się w pierwszym kwartale przyszłego roku. Po prezentacji rzuciliśmy okiem na prototyp i przejrzeliśmy kilka kart. Nie przekonały one Kasi, ale ja już wiem, że szykuje się całkiem ciekawe zarządzanie ręką. Najbardziej zaciekawiła nas Strefa Emisji planowana na 2018 rok (lub przełom 2017/18). Dlatego też w niedzielę postanowiliśmy odwiedzić stanowisko autorów przygodówki i rozegrać partię demo. O niej jednak później. Zaprezentowane tytuły to m.in. wznowienie Fauny, dodatek do Alchemików (łączący w sobie praktycznie aż 4 dodatki), dwa darmowe dodatki do T.I.M.E Stories (do ściągnięcia) oraz jeden pudełkowy, Nemesis (survival-horror Adama Kwapińskiego), nowe Story Cubes i dodatki do serii&#8230; Interesująco zapowiada się Dice Forge, w którym mają pojawić się kostki ze zmiennymi ściankami oraz Bubblee Pop. Ta ostatnia przeznaczona jest dla 1-2 osób i wzorowana na znanych z telefonów grach w strącanie baloników/kulek. Mieliśmy okazję obejrzeć partyjkę z podstawowymi zasadami i tytuł trafił na naszą listę do sprawdzenia. Podobnie dodatek do Wiarusów, których wraz z kalendarzem otrzymali goście spotkania ? Zastanawiać Was może widoczny na grafice Timeline: Polska. Na razie nie zanosi się na drugą część gry, jednak Rebel ma plany, by ją rozwijać. Czyżby można było liczyć na jakieś małe dodatki lub lokalne promki na imprezach? Niedługo powinno się okazać co i jak! O dodatkach do Terraformacji Marsa chwilę opowiadał Enoch Fryxelius (brat autora, wydawca), z którym udało nam się później zamienić kilka słów. Czy muszę mówić, że był bardzo sympatyczny? ? Pozwolił nam rzucić okiem na nadchodzące karty (zobowiązał jednak do milczenia), proponował też partyjkę w prototypy dodatków, jednak w niedzielę byliśmy już zbytnio padnięci na kilka godzin przy planszy. Może to i dobrze, bo czeka nas większa niespodzianka? W każdym razie ogrywający je Kaczmar był pod wrażeniem, więc jest na co czekać. Enoch przyznał, że Terraformacja jest dla nich ogromnym sukcesem, którego skala przerosła ich najśmielsze oczekiwania. Korzystając z okazji podpytałem go o gry, które kiedyś tworzył jego ojciec. Wydawca przyznał, że widać po nich trochę upływ czasu, jednak duża część ma potencjał, by przekształcić się w nowoczesne, angażujące planszówki. Można więc oczekiwać, że kiedyś ujrzą światło dzienne. Strefa Emisji Wzorowana na Horrorze w Arkham przygodówka osadzona w uniwersum Stalkera? Zagraliśmy, pogadaliśmy z autorami i czekamy! Gra pod kątem zasad jest o wiele prostsza od tytuł, którym inspirowali się autorzy, wykorzystuje jednak kilka jego pomysłów. To jednak nie kooperacja, a rywalizacja o to, kto jako pierwszy dotrze do Sarkofagu i zdobędzie najpotężniejszy ze wszystkich artefaktów. Mieliśmy okazję rozegrać partię demo, zaczynającą się w połowie gry, a godzina spędzona przy stole minęła niezauważona. Bardzo podoba mi się duża liczba kart, od ekwipunku po wydarzenia wpływające na zabawę. Budują one klimat i sprawnie wpisują się w mechanikę. Czuję, że będzie to bardzo udany debiut! Sala Essen Tym razem spośród gier przywiezionych z targów Spiel sięgnęliśmy po małe karcianki, z których żadna nas nie porwała. You Gotta Be Kitten Me! (zmienione przez nas na &#8222;chyba cię pokociło&#8221;) to prosta imprezówka oparta na licytacji, której zaletą są koty, a wadą możliwość odpadnięcia z zabawy. Przegrałem jako pierwszy i zająłem się czytaniem instrukcji do Monster My Neighbour. To proste zarządzanie ręką z ładnymi ilustracjami, lecz niezbyt porywającą rozgrywką. W jej trakcie zagrywamy karty dążąc do złapania lub wyłożenia na stół potwora. Za mało w tym jednak dedukcji i strategii, za dużo pozbawionego większego sensu wykładania kart. Najlepiej w zestawieniu wypadło Brotherhood of Steam, kilkunastominutowy deckbuilding, który jednak skończył się zanim zdążył się na dobre rozkręcić. Mimo wszystko z tych trzech gier, w które zagraliśmy najchętniej wróciłbym właśnie do tej. Najjaśniejszym punktem wizyty w salce Essen była bezsprzecznie możliwość poznania Michała Solana, kolejnej przesympatycznej osoby, którą z dalekiego Lublina nad morze przyciągnęły planszówki. MDR Tym razem to nie my podeszliśmy do wydawnictwa MDR, a ono do nas. Naturalnie słyszeliśmy o grach z ilustracjami Andrzeja Mleczko, ale nigdy nie mieliśmy okazji w nie zagrać. Malujące się na naszych twarzach mieszane uczucia zauważył jednak ktoś ze stoiska i tym sposobem zafundowano nam krótką prezentację Gierek małżeńskich i Grunt to zdrowie (by samodzielnie je przetestować oba pudła trafiły w nasze łapki &#8211; dzięki!) oraz dwóch pozycji opartych na serialu Blok Ekipa (o którym pierwszy raz usłyszeliśmy właśnie na Gramy). Zapewniano nas, że Grunt to zdrowie to planszówka z prawdziwego zdarzenia, więc tym bardziej jesteśmy chętni do zagrania w nią w najbliższym czasie. Słowem zakończenia Na zakończenie chciałbym podziękować wszystkim osobom, które spotkaliśmy i poznaliśmy w czasie dwóch dni na festiwalu. Gry grami, ale to tak naprawdę Wy tworzycie tę imprezę &#8211; organizatorzy, wystawcy, goście i gracze. Do zobaczenia za rok!]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2016/11/festiwal-gramy-2016-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Festiwal Gramy: Potion Explosion, 5 sekund, Fluxx, Top A Top, Justice League, Andromeda</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-potion-explosion-5-sekund-fluxx/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-potion-explosion-5-sekund-fluxx/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 27 Nov 2015 20:12:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[recenzje planszówek]]></category>
		<category><![CDATA[Black Monk Games]]></category>
		<category><![CDATA[Cube]]></category>
		<category><![CDATA[Factory of Ideas]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<category><![CDATA[Galakta]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Trefl]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-potion-explosion-5-sekund-fluxx/</guid>

					<description><![CDATA[W tym wpisie upchnęliśmy więcej gier, tym samym kończąc pisanie o tegorocznym Festiwalu Gramy w Gdańsku. Rzućcie okiem co jeszcze wylądowało na naszych stolikach :). Potion Explosion Kolorowa, lecąca w kulki gra z Essen, w której wcielamy się w alchemików warzących własne mikstury. Głównym elementem Potion Explosion jest szkatułka z kulkami, które przy wyciąganiu zderzają się i &#8222;eksplodują&#8221;. Przywodzi to na myśl gry znane z telefonów komórkowych, w których trzeba tak przestawiać różne elementy, żeby sąsiadowały one tymi samymi kolorami. Zabawa jest prosta i ładna, a grę początkowo tłumaczyła nam kilkuletnia dziewczynka, którą dopiero później wspomógł tata (chociaż sama doskonale dawała radę :)). W Potionach chodzi o dobieranie kolorowych kulek i przypisywanie ich do fiolek z miksturami. W ten sposób tworzy się napoje, za które na koniec przyznawane są punkty. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by w trakcie rozgrywki &#8222;wypić&#8221; samodzielnie uwarzoną miksturę i skorzystać z jej zdolności specjalnych. Te kręcą się głównie wokół kulek &#8211; pozwalają je dokładać, zamieniać i podkradać. Przy Potion Explosion bawiliśmy się dobrze, to gra zarówno dla młodszych, jak i starszych graczy. Śliczne wykonanie i kulki zachęcają, by sięgnąć po pudełko. Pewnym problemem dla jednego z graczy były jednak same kulki, a właściwie rozróżnianie ich kolorów, tak więc pamiętajcie o tym rozważając zakup ;). 5 sekund Chronologicznie pierwsza gra, do której siedliśmy podczas Festiwalu Gramy. Wpadliśmy na nią zaraz po wejściu do hali, gdyż to tam swoje stoisko miało wydawnictwo Trefl. Wymienienie w ciągu pięciu sekund trzech rzeczy (od miast zawierających literę &#8222;L&#8221;, poprzez ciepłe napoje i owoce z jedną pestką, aż do zwierząt posiadających łuski) nie jest takie proste, jak się wydaje. Szorująca po spiralnej klepsydrze kulka nie pomaga, a wywiera presję czasu ;). To typowa gra imprezowa, przy której można się pośmiać, a odmierzany upływ czasu dba, by nie było zamulania. Oprócz kart w 5 sekundach występuje jeszcze plansza, po której poruszają się pionki graczy. Dotarcie przez kogoś do ostatniego pola kończy grę. Trochę nietrafionym elementem wydały nam się karty akcji, które pozwalały zmienić pytanie lub przerzucić je na innego gracza. Nikt z nas z nich nie korzystał, więc coś chyba z nimi nie tak ;). Fluxx Spośród trzech Fluxxów na stoisku Black Monk Games wybraliśmy zombie. Powód? Piotr z Turlnij znał zasady, więc mogliśmy bez owijania w bawełnę przejść do rozgrywki. Ta była dość powolna i smętna, prawdopodobnie ze względu na szybko zmieniające się cele. Kasi gra nie przypadła do gustu, głównie ze względu na częstą rotację zasad. Jak to ujęła &#8222;cały czas coś się zmieniało, ale nic się nie działo&#8221;. Skończyło się na tym, że w pewnym momencie skorzystała z karty, przez którą gra zakończyła się przegraną wszystkich uczestników :p. Na pewno pomysł na tworzenie się zasad podczas gry jest ciekawy, chociaż momentami wprowadzał sporo zamieszania. Nie jestem tak krytyczny wobec Fluxxa jak Kasia i dam mu jeszcze kiedyś szansę, jednak nie do końca trafił on w moje serce ;). Top A Top Na stanowisku Factory of Ideas zagraliśmy w najbardziej imprezową pozycję tego weekendu. Top A Top to gra pamięciowo-zręcznościowa, w której trzeba odpowiednio reagować na pojawiające się na stole kafelki. Było i uderzanie w stół, i wydawanie dziwnych odgłosów. To takie połączenie Dobbli z Jungle Speedem ;). Fajnie, że kafelki oznaczone są trzema kolorami &#8211; zielony, żółty i czerwony &#8211; oznaczającymi poziom trudności. Jeśli gustujecie w szybkich i głośnych grach imprezowych, to warto przyjrzeć się temu tytułowi! Justice League Na wolne miejsca przy stolikach Galakty załapaliśmy się dopiero w niedzielę (nie licząc krótkiego tłumaczenia Andromedy w sobotę). Justice League, który zainteresował nas tematyką i kostkami, okazał się prostą grą kooperacyjną, w której wcielając się w Batmana i Supermana zwalcza się zbirów z uniwersum DC. Wydaje mi się, że to gra skierowana raczej do młodszych graczy (nastolatków) interesujących się superbohaterami i stawiających pierwsze kroki w planszówkach. Przemawiać za tym może fakt, że aby grać we dwoje trzeba kupić dwie podstawki, co może promować koleżeńskie rozgrywki w szkołach na przerwach. Zasady są proste, kostki duże i kolorowe, a tematyka na czasie ze zbliżającym się kinowym Batmanem vs Supermanem. Nie udało się nam pokonać wszystkich złoczyńców z talii, bo&#8230; Andromeda &#8230;zwolnił się stolik z Andromedą! A że niedziela powoli dobiegała już końca, nie chcieliśmy ryzykować. Szybki telefon po PowerMilka, krótkie tłumaczenie zasad i mogliśmy zaczynać. Premiera Galakty to gra w klimatach sci-fi pełna figurek kosmitów. Odkryty statek kosmiczny stanowi doskonałą okazję do pozyskania technologii, czego wielkogłowi nie mogą odpuścić. W Andromedzie chodzi o przejmowanie kontroli nad pomieszczeniami statku i zdobywanie za to punktów zwycięstwa (można je otrzymać też za realizowanie celów). Gdy jeden z graczy w fazie sprawdzania punktów osiągnie potrzebny wynik &#8211; gra kończy się. Pierwszym etapem gry jest rzut kośćmi i rozdzielenie ich pomiędzy graczy. Trzeba tutaj uważać, bo niechciana przez nikogo, kijowa propozycja &#8211; np. składająca się z jednej kostki ruchu i jednej zarazy, zmuszającej do zabicia swojego kosmity &#8211; może wrócić do nas. Oferty z kostkami stanowią także wyznacznik kolejności wykonywania tur, co może mieć znaczenie dla przebiegu partii. Następnie nadchodzi czas na wykonywanie akcji, na które pozwalają kostki. To między innymi ruchy, odkrywanie kolejnych pomieszczeń, szkolenie i dostarczanie na planszę kosmitów. Andromeda jest ciekawą grą, która stanowi pewien powiew świeżości. Zdobywanie kontroli nad pomieszczeniami i realizacja celów są de facto eurowate, ale cała otoczka sprawia, że w grze czuć klimat. Proste zasady są jej niewątpliwym atutem, a Galakta udowadnia, że w jej konkursach biorą udział utalentowani autorzy gier. Warto sprawdzić!]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-potion-explosion-5-sekund-fluxx/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Festiwal Gramy: Termity, T.I.M.E Stories, Terra, Zamki szalonego króla Ludwika</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-termity-time-stories-terra-zamki/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-termity-time-stories-terra-zamki/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Nov 2015 20:29:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-termity-time-stories-terra-zamki/</guid>

					<description><![CDATA[Gry, które poznaliśmy na Gramy, podzieliliśmy na dwa wpisy. Nie spodziewajcie się po nich złożonych recenzji wymienionych tytułów, to raczej pierwsze wrażenia z rozgrywek. Do dzieła! Termity Jedyna gra, w którą rozegraliśmy aż dwie partie. Powód? Pierwsza rozgrywka była dość powolna i mało angażująca, bo przy tłumaczeniu nam gry pominięto jedną zasadę :P. Nie wierząc, że tak powinny działać Termity sobotni wieczór spędziłem z instrukcją gry, a już w niedzielę byliśmy gotowi do kolejnego podejścia. W Termitach gracze kierują frakcjami owadów (te różnią się lekko liczebnością konkretnych jednostek), by walcząc i planując zdobyć jak największą liczbę punktów symbolizowanych przez kopce. Na koniec rozgrywki sumujemy wartości punktowe ze wszystkich owadzich pagórków (tych wyłożonych i posiadanych), a gracz z największą ich liczbą zostaje zwycięzcą. W planszówce autorstwa Frederica Moyersoena występują cztery różne jednostki, różniące się siłą, ruchem i zdolnościami. Mimo pozornie familijnej tematyki Termity są grą taktyczną, która kojarzy mi się z Neuroshimą Hex i poniekąd szachami. Jedyną losowością w niej występującą jest dociąg żetonów (mamy zawsze dostępne 3, z których 1 zagrywamy), a rozgrywka wymaga odpowiedniego planowania. Zastępowanie zdobytych kopców swoimi sprawia, że owady trzeba wykorzystywać nie tylko do ataku, ale i obrony. Przy czym rola agresora jest o tyle prostsza, że do siły termita liczą się też inne, wspierające (otaczające wrogą jednostkę lub kopiec). Dodajcie do tego żetony terenu wpływające na jednostki i otrzymacie prawdziwie taktyczną, dość wymagającą grę. Dzięki owadziej tematyce, mimo że niektóre jednostki giną w trakcie partii, gra nie jest brutalna i może być ciekawym narzędziem do wciągania w planszówki dzieci. Według danych z pudełka przeznaczona jest dla osób w wieku 10+ lat. Dodatkowo w instrukcji znajduje się kilka ciekawostek na temat termitów, mogących służyć w celach edukacyjnych ;). T.I.M.E Stories Ze względu na formułę gry, będącą jedną historią, zagraliśmy w nią tylko partię demonstracyjną, która miała nam wyjaśnić zasady i pokazać z czym to się je. Kooperacyjne zwiedzanie szpitala psychiatrycznego i rozwiązywanie zagadek wydało się całkiem ciekawe. Mechanika wymusza na graczach rozmowy przez to jeszcze bardziej angażując. Zasady są proste i intuicyjne, a planszówka intrygowała nie tylko tytułem i tematyką, ale też wykonaniem. Połowa naszej grupy (dwie osoby) pytała o to, czy jest to prototyp ;). Jej niewątpliwą wadą jest jednorazowość, chociaż słyszałem, że dodatki mają dostarczyć kolejnych scenariuszy. Terra Na stanowisku Barda uwagę przyciągała wielka plansza przedstawiająca mapę świata. Jako że jakiś czas temu oglądałem gdzieś recenzję Terry chciałem przetestować ja osobiście. Zasady są proste: dociągamy kartę przedstawiającą jakieś miejsce czy wydarzenie i staramy się odnaleźć pożądane odpowiedzi. Zawsze jest to położenie geograficzne (oznaczane na mapie), do tego dochodzą dwie z kilku innych cech: data, waga, długość itp. Wszystkie dane oznacza się kostkami w kolorze gracza. Punktują dobre odpowiedzi oraz te sąsiadujące z dobrymi. Przykład? Obstawiając, że dane miejsce znajduje się we Francji dobra odpowiedź nagradzana jest 7 punktami, a osoby stawiające kostki na sąsiednich regionach (np. Hiszpania) dostają po 3 punkty. Promocje łączą się, więc nawet gdy główne pole jest zajęte wciąż można zdobyć sporo punktów. Terra to ciekawa gra w formie quizu, która wydaje się dobrą pozycją zarówno do zabawy z dziećmi przy soczku, jak i z kumplami przy piwie. Zróżnicowane karty sprawiają, że można samodzielnie wybrać poziom trudności gry. Po jednej partii Terra wywarła na nas dobre wrażenie. Zamki szalonego króla Ludwika Do Zamków zasiedliśmy w games roomie, gdzie na mnie spadł obowiązek zapoznania się z zasadami. Nie było łatwo, gdyż hałas i sposób napisania instrukcji nie bardzo w tym pomagały. W efekcie przez znaczną część czasu graliśmy trochę źle (punktując tylko za nowo stawiane komnaty, a nie też sąsiadujące), ale później udało nam się wychwycić błąd. Zamki szalonego króla Ludwika to euro, ale euro ładne i kolorowe, zachęcające nie tylko wykonaniem, lecz również tematyką. Łączenie sal, korytarzy i ogrodów, mimo że suche, sprawia przyjemność i wciąga, głównie dzięki prostocie zasad i niskiemu czasowi oczekiwania na własną kolejkę (nawet przy czterech graczach). Nie uniknęliśmy zdarzającego się co chwilę porównywania zamków i wyśmiewania się z &#8222;babskich&#8221; i &#8222;beznadziejnych&#8221; budowli ;). Zabawa była na tyle przyjemna, że jeden z graczy stwierdził, iż musi kupić Zamki :).]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gramy-termity-time-stories-terra-zamki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Festiwal Gramy 2015 &#8211; relacja</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/festiwal-gramy-relacja/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/festiwal-gramy-relacja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2015 12:15:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/festiwal-gramy-relacja/</guid>

					<description><![CDATA[Nasz pierwszy Festiwal Gramy za nami! Na imprezie przez dwa dni spędziliśmy czternaście godzin, w ciągu których udało nam się zagrać w kilka tytułów i pozwiedzać targi. Na pisanie o grach przyjdzie kolej w najbliższym czasie, a teraz zachęcamy do rzucenia okiem na nasze ogólne wrażenia z gdańskiego święta planszówek. Sprawy organizacyjne Targi Gra i Zabawa odbywały się w AmberExpo, gdańskim centrum konferencyjno-wystawienniczym, rzut kamieniem od stadionu. Na miejsce można było dojechać tramwajem (bezpośrednio z dworca głównego), co niezaprzeczalnie stanowiło zaletę dla wszystkich przyjezdnych. Hala, w której odbywała się impreza była wielka i bez problemu pomieściła strefę wystawców, wielki games room z wypożyczalnią i masę innych atrakcji, takich jak trampoliny czy dmuchany zamek dla dzieci. Dzięki temu, mimo że na targach było naprawdę sporo osób, na targach nie było tłoku, między stanowiskami wydawców i stolikami w games roomie można było się swobodnie poruszać. Jak łatwo się domyślić, osób chcących pograć w planszówki było więcej niż dostępnych krzeseł i stolików, ale problem rozwiązywała równie oblegana strefa grania na dywanie, w której brak siedzisk nie stanowił przeszkody. Spośród spraw czysto organizacyjnych brakowało chyba jedynie informacji o wydarzeniach w salach na piętrze (warsztatowa, Essen), które początkowo było trochę trudno znaleźć. Strona logistyczna Festiwalu Gramy wypadła bardzo dobrze. Ogromna przestrzeń, porządek i masa atrakcji sprawiały, że po Gramy chodziło się przyjemnie i łatwo. Co, gdzie i z kim, czyli jak spędziliśmy Festiwal Gramy Na Festiwalu pojawiło się sporo firm zajmujących się planszówkami, zabawkami, książkami oraz innymi rozrywkami niewymagającymi prądu. Byli modelarze z fajną makietą i pociągami, było stanowisko powstającego Muzeum II wojny światowej z akcją Alarm dla miasta i inni (dużą część udało się nam uchwycić na zdjęciach). Nie przesadzę pisząc, że prawie każdy mógł znaleźć na targach coś dla siebie. Niemal całą sobotę na targach spędziliśmy z Piotrem (Turlnij) we trójkę przechadzając się po stanowiskach wydawców i sprawdzając, co mają do pokazania. W niedzielę natomiast spotkaliśmy się z Waldkiem (The Fellowship of The Board) i PowerMilkiem (Planszówki okiem PowerMilka), z którymi odwiedziliśmy stoisko Galakty i wpadaliśmy na siebie jeszcze kilka razy szwendając się po hali. Od razu założyliśmy, że nie chcemy spędzać imprezy w games roomie, celując raczej w zwiedzanie stoisk i granie w produkty promowane przez wydawców. Zaszliśmy jednak na jedną partię do sali Essen oraz na chwilę wylądowaliśmy przy stoliku z grą z wypożyczalni. W ten sposób udało nam się zagrać w sobotę w: Potion Explosion, Fluxxx Zombie, Top A Top, 5 Sekund, Terrę, Termity, T.I.M.E. Stories (partia &#8222;demo&#8221;), Zamki Szalonego Króla Ludwika oraz w niedzielę w: Andromedę, Justice League i Termity (po raz drugi). W sobotę odwiedziliśmy jeszcze dwa wydarzenia &#8211; galę wręczenia statuetek Gry Roku 2015 oraz spotkanie z planszówkowymi celebrytami (Odi z GF, Board Game Girl, Game Troll, Gambit). Na 45-minutowym panelu rozmawiano o łączeniu się z większymi portalami (zagorzałymi zwolennikami tego rozwiązania byli Odi oraz ekipa Board Game Girl) oraz kontaktach z wydawcami. Trochę kontrowersji (naszym zdaniem słusznie) wywołała deklaracja, że część osób nie recenzuje złych gier/nie publikuje takich opinii. Ale wolnoć Tomku w swoim domku ;). Po spotkaniu powoli zaczęliśmy zmierzać w stronę sceny, gdzie miano wręczyć Gry Roku oraz wylosować nagrody. Oko w oko z wydawcą Jako że nie samym graniem żyje człowiek, porozmawialiśmy też chwilę o planszówkach. Na stoisku młodego wydawnictwa Baldar spędziliśmy chwilę z Michałem Krzywickim rozmawiając o (tajemniczych jak na razie!) planach na przyszłość. Na tle pudełek z grą Cthulhu światy wyróżniało się jedno skrywające w sobie steampunkowe euro &#8211; Steam Works. Co tam robiło? Domyślcie się ;). W niedzielę zaczepiliśmy Piotra Sobieraja (Games Factory Publishing). Na stanowisku wydawnictwa dostępne były trzy stoliki do gry (Namiestnik, Dominion, Roll for the Galaxy), które chyba cały czas były oblegane (i dobrze!) &#8211; w sobotę krążyliśmy w okolicy kilka razy, ale nie udało nam się złapać wolnych miejsc. Od ogrywanych planszówek bardziej interesowały nas jednak te prezentowane na stoliku (Mage Wars Arena oraz Mistfall), a w szczególności ten pierwszy tytuł. Podobnie jak inne gry wydane przez GFP wspomniane tytuły mają pojawić się na Wspieram.to, a do graczy mogłyby trafić w pierwszej połowie przyszłego roku (bez żadnych pewnych deklaracji). Co ciekawe, wydawnictwo nie celuje jedynie w MW Arenę, ale też w nową, szybszą jej wersję &#8211; Academy. Naszym drugim niedzielnym rozmówcą był Jakub Darnicki, autor gry The Unexpected, która na Gramy miała swoje stanowisko testowe. Niestety nie udało nam się osobiście zagrać, ale prezentowała się na tyle intrygująco, że chwilę o niej pogadaliśmy. Ma to być (a właściwie już jest) gra dla 2-5 osób, które wcielają się w niziołki broniące swej mieszkalnej norki zaatakowanej przez gobliny. Gracze współpracują ze sobą, jednocześnie jednak zbierając własne punkty, które na koniec gry wyłonią zwycięzcę. Ciekawostką jest, że kierować oni będą nie tylko niziołkami, ale też goblinami &#8211; sami decydując jaki poziom trudności przybierze gra. Figurki, możliwość wykorzystywania przedmiotów na wiele sposobów i zapowiadający się ładny wygląd gry &#8211; to wszystko brzmi ciekawie. Prace nad planszówką powinny zakończyć się w ciągu kilku miesięcy &#8211; później pozostaje tylko czekać na jej wydanie Niestety nie udało się nam zagrać w Poczet władców Polski, nad którym pracuje Fabryka Gier Historycznych. Sobotnie losowanie przeciągnęło się na tyle, że nie zdążyliśmy już złapać Adama Kwapińskiego, a w niedzielę mimo kilkukrotnych wizyt przy stoisku Rebela (gdzie Adam tłumaczył Herosów) nie udało się nam na siebie wpaść. Gry dla duszy, a co dla ciała? Jedzenie na Gramy W hali wystawowej znajdowało się niewielkie stoisko mogące podratować planszomaniaków ciepłymi napojami, ciastkami, kanapkami itp. Na piętrze AmberExpo była też restauracja/bistro, jednak nie było nam z nią po drodze i nawet tam nie zajrzeliśmy. Wśród stoisk reklamujących planszówki, zabawki i książki znajdowały się jeszcze dwa inne &#8211; na jednym, przy samym wejściu sprzedawano żelki (chyba zmora rodziców, bo większości dzieci świeciły się oczy na ich widok), a niewiele dalej można było kupić różnego rodzaju obwarzanki. Zgodnie z zapowiedziami, na zewnątrz przed wejściem do budynku stały trzy food trucki sprzedające kolejno: zapiekanki, naleśniki i burgery. Pomysł fajny, jednak ciężarówek było zdecydowanie zbyt mało w stosunku do chętnych &#8211; na zapiekankę czekaliśmy około 20 minut, na naleśnika chyba nawet trochę dłużej (ale był zdecydowanie smaczniejszy). Nic dziwnego, że w holu AmberExpo co jakiś czas pojawiał się dostawca z pizzą, którą konsumowano na ławkach lub zabierano do środka. Duża część gości Festiwalu Gramy przyniosła też własny prowiant, żeby nie musieć opuszczać zajętych stolików i stać w kolejkach. Był to szczególnie dobry pomysł dla osób odwiedzających imprezę z małymi dziećmi, którym nie chce się serwować fast-foodów lub kanapek po 5 złotych. Wszystko byłoby świetnie gdyby nie to, że niektórzy zajmowali jeden stolik do gry, a na drugim wykładali całe przyniesione jedzenie zajmując tym samym miejsce, z którego ktoś mógłby skorzystać. Czy w przyszłym roku też Gramy? Na pewno tak! Jeśli tylko nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, to postaramy się pojawić na przyszłorocznym Festiwalu Gramy w Gdańsku i prawdopodobnie będziemy chcieli też odwiedzić edycję w Gdyni, która będzie miała miejsce za pół roku. Gramy to świetna impreza, którą powinni wpisać w swój kalendarz nie tylko fani planszówek. Masa dzieci, wielu niedzielnych graczy i życzliwi wolontariusze w żółtych koszulkach sprawiają, że to świetny pomysł na spędzenie weekendu w gronie znajomych. A co, gdy nie ma się z kim wybrać? Nie powinno to być przeszkodą, bo takich osób też było sporo &#8211; zawsze można się do kogoś dosiąść i podłączyć do gry. Gdański festiwal to najlepsza impreza związana z planszówkami, na której byliśmy i aż wstyd, że nie wybraliśmy się na nią wcześniej. Gdyby jeszcze udało się nam wygrać jakąś grę, bylibyśmy wniebowzięci ;). Cóż, będzie szansa na kolejnych edycjach.]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/festiwal-gramy-relacja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>10</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gry Roku 2015 przyznane!</title>
		<link>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gry-roku-2015-przyznane/</link>
					<comments>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gry-roku-2015-przyznane/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wiktor (Planszówki we dwoje)]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 Nov 2015 21:23:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[planszówkowe newsy]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Gramy]]></category>
		<category><![CDATA[Ignacy Trzewiczek]]></category>
		<category><![CDATA[Planszówkowe wieści]]></category>
		<category><![CDATA[Portal]]></category>
		<category><![CDATA[Rebel]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gry-roku-2015-przyznane/</guid>

					<description><![CDATA[W sobotę 21 listopada na Festiwalu Gramy odbyła się gala wręczenia nagród Gra Roku 2015 oraz Zaawansowana Gra Roku 2015. Statuetki trafiły do wydawnictw Rebel oraz Portal, których produkty zostały uznane przez Kapitułę za najlepsze w swoich kategoriach. Grą Roku 2015 został Splendor (Rebel), a tytuł Zaawansowanej Gry Roku 2015 przypadł Osadnikom: Narodzinom Imperium (Portal). Nagroda trafia do Portalu Przedstawiciele nominowanych wydawnictw Nagroda dla Splendoru (Rebel) Uścisk dłoni dwóch zwycięzców]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://planszowkiwedwoje.pl/2015/11/gry-roku-2015-przyznane/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
