Ulotne Motyle – recenzja
Wiek: 8+
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ok. 30 min.
Autor: Reiner Knizia
Wydawca: Wydawnictwo G3
Tematyka: motyle, ogród
Główna mechanika: tworzenie ścieżek, dokładanie kafelków
Dla: początkujących, graczy rodzinnych
Przypomina nam: Carcassonne, Labyrinth
BGG: Butterfly Garden
Współpraca reklamowa. Grę przekazało nam Wydawnictwo G3.
Opinia:
Wiktor:
Grę poznaliśmy na Festiwalu ALEgramy 2025 na stoisku G3. Planszówka przyciągnęła nas tytułowymi motylami, a nazwisko projektanta – Reinera Knizii – sprawiło, że z chęcią ją przetestowaliśmy. Ulotne Motyle to planszówka typowo rodzinna, z bardzo prostymi zasadami i płynną rozgrywką.
Celem zabawy jest doprowadzanie motylków do krawędzi planszy, przy których znajdują się nasze znaczniki. Tutaj warto od razu podkreślić, że niektóre krawędzie są dzielone (w trybie czteroosobowym wszystkie) między dwóch graczy. Wówczas motyla dostają obaj gracze.
Aby poruszyć motylem należy dołożyć kafelek do drogi, na której stoi owad, wówczas automatycznie przemieści się on do końca dostępnej ścieżki, nawet poza właśnie dołożony kafelek, jeśli tak będzie przebiegać ułożona droga.
Układanie ścieżek nie jest bardzo wymagające, ale sprawia frajdę. Trzeba działać tu i teraz, często krzyżując plany przeciwnikom, skręcając i „ciągnąć” motyle w swoją stronę, ale też planować nieco z wyprzedzeniem. Niekiedy najlepszym ruchem okazuje się nie poruszenie motylem, a dołożenie kafelka w całkiem innym miejscu, z myślą o przyszłości.
Zabawa nieco zmienia się przy 4 graczach, gdyż wówczas wszystkie krawędzie są współdzielone. O ile we troje staramy się zawsze jednak ciągnąć bardziej w stronę czysto swojej krawędzi, tak tutaj nie ma takiej opcji. Warto więc śledzić kto ile motyli już zebrał i starać się grać tak, aby dawać jak najmniej korzyści prowadzącemu graczowi.
O skalowaniu więcej piszę niżej, ale tutaj wspomnę, że wariant czteroosobowy najmniej mi się spodobał. Dużo w nim nieprzewidywalności, chaosu i trudno coś zaplanować. Po dołożeniu kafelka na planszę trafiają jeszcze trzy, zanim kolejka do mnie wróci, co sprawia, że czułem zbyt mało wpływu na przebieg partii. Nadal jest to rodzinny tytuł, więc to nie jakiś wielki problem, no ale rzuciło mi się to w oczy.
Kasia:
Ulotne Motyle mają pudełko jednocześnie stylowe i zachęcające, aby sięgnąć do środka i wkroczyć do przedstawionego na froncie ogrodu. Nie bez znaczenia jest tutaj też widniejące nazwisko autora, Reinera Knizii, które właściwie jest gwarantem, że gra będzie przynajmniej przyzwoita. Z zaskoczeniem odkryłam jedynie, że jest to tytuł, który oryginalnie wydano w 2012 roku.
Ulotne Motyle wykonane są bardzo porządnie – ładna plansza, duże solidne kafle, woreczek na nie, półprzezroczyste motyle. Jedynie do tych ostatnich można mieć drobne zastrzeżenie, ponieważ są umiarkowanie stabilne i potrafią się przewracać, kiedy nimi poruszamy. Całościowo jednak styl gry jest ciekawy i oryginalny. W moim odczuciu nawiązuje trochę do secesji oraz starych grafik botanicznych.
Reguły Ulotnych Motyli są zaskakująco proste. W instrukcji zajmują one 6 krótkich punktów, więc zdecydowanie jest to tytuł, który nie przytłoczy nawet zupełnie początkujących.
Cała filozofia zabawy to układanie ścieżek dla motyli. Trochę taka prostsza wersja gry Labirynt. Nie ma tu wielkich emocji, choć jest nieco rywalizacji, a czasem zaskoczeń zagraniami rywali. To dla mnie jednak przede wszystkim taka gra relaksacyjna. Nawet jakbym wyjęła ją po długiej przerwie, to nie ma problemu z przypomnieniem sobie zasad, bo one są banalne, po prostu siada się, gra i odpoczywa.
Chyba najbardziej podoba mi się w tej planszówce wariant trzyosobowy rozgrywki, ponieważ w takim układzie dzieje się więcej niż we dwoje, a jednocześnie nadal mamy wokół planszy pola które pozwalają nam punktować indywidualnie – nie dajemy punktów rywalowi, jeśli doprowadzimy tam motyla. We czworo wszystkie pola docelowe są dzielone, co podoba mi się już odrobinę mniej, bo zawsze ktoś dostaje za darmo punkty, na które musieliśmy zapracować.
Czas partii, czyli jakieś pół godzinki, jest optymalny w przypadku tak nieskomplikowanej planszówki. Dzięki temu może ona stanowić na przykład miłe zwieńczenie wieczoru grania, kiedy nie mamy już siły na nic większego czy dłuższego.
Ocena Wiktora: 7,5/10
Ocena Kasi: 7,5/10
Gra we dwoje:
Wiktor:
Ulotne Motyle we dwoje od partii wieloosobowych różnią się tylko jednym szczegółem – przy wszystkich krawędziach są żetony jednego z graczy. Ułatwia to zabawę, bo nie trzeba już kombinować z tym, że ktoś z przeciwników dostanie punkty, jeśli motyl trafi do wspólnej krawędzi. Po prostu – trzeba doprowadzić owada do swoich znaczników i tyle.
W ostatnich czasach gry dla 2+ graczy na ogół nie zachwycają mnie wariantami dwuosobowymi. Od dawna widzę, że moim idealnym punktem dla wielu tytułów jest trzech graczy, jednak Ulotne Motyle są nieco inne. Bardzo lubię partie trzyosobowe, jednak pojedynkowy charakter gry podoba mi się równie mocno. Wynika to też z tego, że w partiach we dwoje ma się naprawdę dużą kontrolę nad partią. Nie odejmuje to też nic ze strategiczności, nawet przeciwnie, bo można zaplanować nieco więcej i czasami „zmarnowanie” 2-3 kolejek na przygotowanie sobie trasy na później potrafi zaprocentować. W większym gronie wredni przeciwnicy od razu to wykorzystają.
Kasia:
Podczas partii w parze każdy gra na siebie, bo nie ma, co zrozumiałe, dzielonych obszarów punktowania. Rozgrywka jest więc bardziej prostoliniowa, bo odpada nam kombinowanie nad tym któremu rywalowi ewentualnie dać darmowe punkty. Ulotne Motyle podobają mi się we dwoje, choć więcej emocji jest w grupie trzyosobowej i taki układ jest moim zdaniem najlepszy.
Ocena Wiktora: 7,5/10
Ocena Kasi: 7/10
Ocena:
Wiktor:
Ulotne Motyle są grą prostą, przyjemną wizualnie i niedługą. To rodzinny tytuł oferujący dość niewymagającą, ale angażującą zabawę. Polecam!
Kasia:
Ulotne Motyle to gra lekka i spokojna jak motylek, który fruwa sobie niespiesznie tu i tam. Banalne zasady pozwalają zagrać z każdym, a subtelna uroda tej planszówki sprawia, że może być ona doskonałym prezentem dla estetki.
Cechy:
- rodzinna
- kafelkowa
Plusy:
- proste zasady
- dynamiczna
- estetyczna
- szybka do rozłożenia i zagrania
Minusy:
- motyle czasem się przewracają
- najsłabiej wypada we czworo (chociaż przeczy temu BGG)
Grę przekazało nam wydawnictwo:
2 komentarze
m3city
Wygląda bardzo prosto, ale i zachęcająco. Ale czy nie jest tak, że zamiast negatywnej interakcji, bardziej skupia się na doprowadzeniu swojego motylka do celu?
Wiktor (Planszówki we dwoje)
Tak, motylek jest priorytetem, to nie jest tytuł do grania „na złość” komuś, ale czasami udaje się zablokować albo przekierować motyla do siebie 😉