relacje

Pyrkon 2026 – relacja

Wiktor:

Jeśli śledzicie nas na Facebooku albo Instagramie, to na pewno wiecie, że gorący, czerwcowy weekend 19-21 spędziliśmy w Poznaniu. Kolejny raz otrzymaliśmy wejściówki medialne od organizatorów i odwiedziliśmy największy festiwal fantastyki w Polsce.

Fotki z imprezy w nieco większej liczbie niż tutaj znajdziecie na fanpage’u Planszówek we dwoje:

Przy okazji filmik z marszu Star Wars stał się najchętniej wyświetlanym materiałem na naszym fanpage’u zgarniając prawie 200k wyświetleń 😮

Kontrowersje i zmiany regulaminu:

Pyrkon 2026 jeszcze przed rozpoczęciem wzbudził spore kontrowersje wewnątrz społeczności. Wszystko za sprawą zmian w regulaminie, w którym zaostrzono zasady wnoszenia „broni” na imprezę. Wykluczono repliki i przedmioty przypominające realistyczne bronie, z wyjątkiem tych pochodzących z fantastyki, mundury militarne itd. Krótko mówiąc, zmiany wywołały burzę, regulamin był chyba później jeszcze doprecyzowany, ale jak to często bywa, wszystkich nie usatysfakcjonował. Do tego pewne zamieszanie wywołało ogłoszenie ograniczenia liczby biletów na tę edycję imprezy, również tłumaczone względami bezpieczeństwa i pojemnością Międzynarodowych Targów Poznańskich.

Standardowym problemem Pyrkonów są też ceny. Nie tylko biletów, bo te w pierwszej puli kosztowały 300 zł za weekend, co jak za taki ogrom atrakcji jest wg mnie ceną akceptowalną, ale przede wszystkim noclegów w Poznaniu. Anulowanie rezerwacji i mała dostępność to znany i nielubiany problem. W przypadku obiektów hotelarskich można było liczyć na pomoc Poznańskiej Organizacji Turystycznej, ale już wszelkiego rodzaju apartamenty i mieszkania to niestety Dziki Zachód.

Impreza zanotowała frekwencję w wysokości 62 136 uczestników, pierwszy raz od lat nie bijąc rekordu. Niektórzy robią z tego sensację i wieszczą koniec Pyrkonu, jednak warto spojrzeć, że w 2024 r. frekwencja wyniosła ok. 58 tysięcy, a w 2025 r. 66 tysięcy osób. Nadal są to ogromne liczby, więc do upadku droga jeszcze daleka. Tym bardziej, że wspomniana zmiana regulaminu była najszerzej komentowaną kontrowersją, z jaką w ostatnich latach musiał mierzyć się konwent.

Jadąc na Pyrkon 2026 zakładałem, że może być on naszym ostatnim… Nie przez zmiany w regulaminie, czy wygórowane ceny w stolicy Wielkopolski, ale przez trochę zmieniający się z biegiem lat charakter imprezy. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy może nie jesteśmy już na tę atrakcję za starzy. Finalnie jednak stwierdziliśmy, że bawiliśmy się na tyle dobrze, że do Poznania zawitamy też za rok, zaklepaliśmy już nawet noclegi.

Pora przejść do właściwej relacji…

Patrząc wstecz, każdy Pyrkon spędzałem nieco inaczej. Raz więcej czasu poświęcałem na łapanie cosplayerów, innym razem na włóczenie się po halach wystawców, a tym razem większość czasu spędziliśmy na różnego rodzaju prelekcjach. Po pobieżnym przejrzeniu programu wydarzenia miałem wrażenie, że tym razem w programie znajdę niewiele punktów dla siebie. Spokojniejsze spojrzenie zaowocowało jednak listą, z której później musiałem wybierać i priorytetyzować prelekcje, które chcę zobaczyć.

Ze strony organizacyjnej mam wrażenie, że otwarcie festiwalu i wejście na jego teren działało wolniej i mniej sprawnie niż w poprzednich latach. Dość szybko kończyła się też woda w beczkowozie, co częściowo wynikało z trudności z jego obsługą, a częściowo z nieogarnięcia uczestników, przez co przy każdym nabraniu wody sporo z niej wsiąkało w glebę.

Dało się zaobserwować, że wprowadzenie Pyrpassów, a może raczej kolejki do nich – w upale, na słońcu – okazało się umiarkowanie trafionym pomysłem. W tym roku chyba pierwszy raz nie zaplanowałem sobie brania autografów od gości (chociaż na ogół byli to pisarze, nie topowi goście Festiwalu).

Z plusów, to mimo upałów lepiej wypadała temperatura w niektórych miejscach, szczególnie w sali z wystawą LEGO. Niestety, nadal nie ma żadnych zmian w strefie filmowo-serialowej, przy której sauna to pikuś. O ile sale są klimatyzowane, to w korytarzu jest nieznośnie gorąco. Dlatego też w tym roku omijaliśmy punkty programu dziejące się w tej części MTP.

W walce z upałem na zewnątrz pomagały zraszacze, rozpylające mgiełkę wodną, co było dość długo wyczekiwanym rozwiązaniem. Fajnie, że w końcu udało się to ogarnąć. Z nowości warto wspomnieć o dodatkowej scenie plenerowej.

Poza tym, organizacyjnie, nic raczej nie rzuciło mi się w oczy wyjątkowo in minus czy in plus. Czytałem na grupach o różnych
kwestiach, ale sam ich nie doświadczyłem, więc nie będę przytaczał.

Swoją drogą, patrząc na zmiany w regulaminie i ogólny kierunek, w którym zmierza Pyrkon (imprezy masowej, raczej powszechnej niż tylko dla zatwardziałych geeków), zastanawiam się kiedy z terenu konwentu zniknie alkohol w strefie gastro.

Jako że już się rozpisałem, to nie będę opisywał każdej z prelekcji, na których byłem. Wrzucam niżej listę, z wyróżnieniem tych, które najbardziej zapadły mi w pamięć – pozytywnie lub negatywnie.

Pyrkon 2026 spotkanie z Giancarlo Esposito.

PIĄTEK:

  • „A więc tak umiera wolność”, czyli upadek i powstanie Imperium Galaktycznego (Star Wars)
  • Siły specjalne zawsze lojalne! (Star Wars)
  • Oprowadzanie kuratorskie: Malowane Światy – malarstwo i opowieści Rocha Urbaniaka
  • Two generations of astronauts. One cosmos

Spotkanie z dwójką astronautów, Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim i Eileen Collins (pierwszą pilotką i dowódczynią promu kosmicznego!) prowadzone było w języku angielskim, dzięki czemu nie tracono czasu na tłumaczenia. Zdecydowanie jeden z najciekawszych punktów programu Pyrkonu, który pozwolił poznać doświadczenia i perspektywę dwóch osób, które były w Kosmosie.

SOBOTA:

  • Światy po końcu świata
  • Giancarlo Esposito – Q&A
  • „Gwiezdne Wojny” a współczesna popkultura
  • Proces czarownicy
  • Star Wars z innego punktu widzenia, czyli czy Separatyści i Imperium mieli rację?
  • Potwór jako lustro człowieka
  • Tajemne Weird Fiction – mroczne inspiracje Howarda i Lovecrafta
  • Jajka, Alzheimer i zaćma
  • Percival – koncert

Aktor Giancarlo Esposito, znany m.in. z Gwiezdnych Wojen jako Moff Gideon, The Boys jako Stan Edgar czy z Breaking Bad jako Gus Fring na spotkaniu przejawiał iście hollywoodzką energię. Aż chciałoby się, aby spotkania z największymi gwiazdami trwały nie 45, a chociaż 60 czy 90 minut. Minus dla prowadzącego, który zasugerował tłumaczenie spotkania, które zgodnie z programem miało być prowadzone w języku angielskim. Na szczęście dość szybko sam zrezygnował z tego pomysłu, rzucając „pewnie wszyscy zrozumieli”.

Tutaj sumarycznie dodam, że co jak co, ale nad prowadzącymi anglojęzyczne spotkania Pyrkon musi popracować. Fajnie byłoby, gdyby ci nie musieli pytać gości jak wymawiać ich imię (w przypadku Eileen) lub zadawali pytania w takim sposób, aby goście je rozumieli (spotkanie z Edgarem).

Ciekawie wypadły też punkty gwiezdnowojenne, które odwiedziłem w piątek i sobotę. Tutaj jednak niechlubnym wyjątkiem okazało się Star Wars z innego punktu widzenia…, gdzie prowadzący był umiarkowanie przygotowany, miał skleconą na kolanie prezentację i ogólnie dość olewczy stosunek do tematu, a do tego nie umiał za bardzo zarządzać publicznością i prelekcja zamieniła się w jakąś dziwną dyskusję z jednym z widzów. Nie pomogła TRAGICZNA sala, w której było duszno i upalnie.

Niestety zawiodła mnie też prelekcja dot. jajek, Alzheimera i zaćmy. Tutaj zawód nieco inny niż powyższy, bo temat był potraktowany dogłębnie, ale chyba nieco zbyt naukowo. Zamiast pogadanki o białkach w kontekście chorób, dostaliśmy wykład z biologii. Słuchało się ciekawie i dobrze, problem w tym, że nic nie zrozumiałem (no prawie) 😀 Kasia, z wykształceniem ścisłym i zdecydowanie bliższa naukom biologicznym, zrozumiała rzekomo wszystko. Nie mam niestety kompetencji, żeby to zweryfikować 😀 Szkoda, bo prowadzący w zeszłym roku świetnie opowiadał o Kosmosie i to dużo przystępniej. Sam opis punktu nie sugerował, że będzie aż tak ciężko.

NIEDZIELA:

  • AI nie zabierze ci pracy, tylko duszę
  • Czy Chiny wrócą na Księżyc przed USA? O azjatyckich programach kosmicznych
  • Ogień pod stopami: Mroczna strona japońskich wulkanów

Jak zawsze fajnie wypadła strefa LEGO! Podziwiam umiejętności i wyobraźnię, chętnie ukradłbym większość prac i eksponował w domu. Od budowli ze znanych uiniwersów, poprzez przedtawienie postaci z Gwinta, aż po imponujące konstukcje. Na podziwianiu wszystkiego można było spędzić sporo czasu.

Dużą popularnością cieszyła się też strefa Star Wars, gdzie prawie zawsze ktoś robił sobie fotki z Mandalorianinami czy innymi postaciami z uniwersum.

Podczas Pyrkonu zaliczyliśmy też koncert Percivala, co do tej pory nam się nie udawało. Tym razem zespół występował na otwartej scenie.

Kasia:

Z roku na rok na Pyrkonie jest coraz więcej różnego rodzaju atrakcji. W tym roku było chociażby więcej scen plenerowych i wydarzeń na nich. W końcu musiał więc nadejść taki rok, że w trakcie Pyrkonu nie zagraliśmy w żadną planszówkę. I choć trochę mi może głupio z tego powodu, to niczego nie żałuję. Wizyta na tym festiwalu jest dla mnie okazją do oderwania się od codzienności, a akurat planszówki towarzyszą nam w domu na co dzień.

Poznański festiwal fantastyki zawsze dostarcza mi wielu pozytywnych wrażeń. Nie inaczej było i tym razem. Większość prelekcji była ciekawa, również wśród wystawców było na czym oko zawiesić. Różnorodność atrakcji robi wrażenie – jak choćby liczne koncerty czy interesujące strefy – np. LEGO oraz barwne wioski prezentujące różne fantastyczne uniwersa.

Hala dużych wystawców była, podobnie jak w ubiegłym roku, umiarkowanie zatłoczona. Mam jednocześnie wrażenie, że było na niej mniej stoisk wystawców planszówkowych. Pod dostatkiem było natomiast sprzedawców ubrań.

Hala małych wystawców niestety cierpiała dość mocno w związku z niewydolnością klimatyzacji. Jak zwykle było tam też sporo ludzi, przez co poruszanie się po niej nie należało do najsprawniejszych. Samych wystawców było dość dużo i byli różnorodni, a moją uwagę najbardziej przykuwali wytwórcy ceramiki oraz biżuterii. Można było u nich znaleźć prawdziwe perełki, chociaż ceny (zwłaszcza ceramiki) potrafiły ostudzić zakupowe szaleństwo.

Chociaż, jak wspomniałam, w planszówki w tym roku nie pograliśmy, to nie omieszkałam zajrzeć do games roomu. Spodziewałam się umiarkowanego obłożenia, sugerując się pewnie naszym podejściem. Zaskoczyło mnie więc, że niemal wszystkie stoliki były zajęte! Super, że planszówki jednak mają swoje miejsce na tej imprezie.

Jak wspomniałam Pyrkon nieustannie ewoluuje. Ma coraz silniejszą pozycję, dzięki czemu pojawiają się na nim ciekawi goście, w tym zagraniczni. W tym roku udało nam się dostać na spotkanie z Giancarlo Esposito (The Boys, Gwiezdne wojny), Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim, Eileen Collins czy Doktorem z TikToka. Mimo korzystania z aplikacji Konwencik jakoś przegapiłam spotkanie z Michelle Gomez (pani Wardwell/Lilith z Chilling Adventures of Sabrina). To tylko ilustruje jaki ogrom punktów programu oferuje Pyrkon – dokładne przefiltrowanie wszystkiego i optymalne zaplanowanie sobie tych trzech dni to nie lada wyzwanie.

Jak się można spodziewać tak duża impreza ma również swoje problemy. Lata doświadczeń niestety nie uchroniły organizatorów przed kilkoma niezbyt udanymi posunięciami.

Nie wiem czy tropikalna pogoda zaskoczyła drogow… organizatorów, ale brak namiotów/zadaszeń w pobliżu scen sprawiał, że spędzanie tam czasu w trakcie największych upałów było nieznośne. Także likwidacja leżaków pod telebimem, na którym były emitowane rozmowy z gośćmi oraz Maskarada to w mojej ocenie zupełnie niezrozumiały ruch.

Nauczeni doświadczeniem z lat poprzednich w tym roku unikaliśmy sal filmowo-serialowych. Mimo, że fantastyczna kinematografia jest nam bliska, to perspektywa smażenia się w nieklimatyzowanym korytarzu w oczekiwaniu na prelekcje skutecznie ostudziła nasz zapał w tym temacie. Okazało się, że słusznie, ponieważ organizatorzy nadal nie uporali się z problemem i przy panujących upałach oczekiwanie do sal można było przypłacić zdrowiem.

Zdarzyło się też kilka dziwnych problemów technicznych – np. idąc na poranną prelekcję zastałam zamknięte klatki schodowe prowadzące na piętro z salami prelekcyjnymi – podobno ktoś zapomniał ich rano otworzyć. Za bardzo nietrafiony uważam też pomysł, by trzy przemarsze (wiedźmiński, starwarsowy oraz kultu Ananasa) startowały z jednego miejsca i w jednym czasie. Przez co nie dość, że zrobił się straszny kocioł, to jeszcze nie było możliwości by uczestniczyć choćby w dwóch z nich. [O, to, to! Zapomniałem o tym wspomnieć! – W.]

Chyba najgorsze było jednak zamieszanie z beczkowozem z wodą pitną. Zapotrzebowanie na nią, w związku z upałami, było ogromne, a infrastruktura ewidentnie nie była do tego przystosowana. Krany na beczkowozie psuły się, przez co woda ciurkiem uciekała do kanalizacji, zamiast nawadniać spragnionych konwentowiczów. Zdecydowanie wymaga to poprawki, tym bardziej biorąc pod uwagę, że Pyrkon zdaje się nierozerwalnie już łączyć ze skwarem.

Na koniec klika słów o najlepszych i najgorszych prelekcjach, w których wzięłam udział podczas Pyrkonu:

Tajemne Weird Fiction – mroczne inspiracje Howarda  i Lovecrafta
Prelekcja prowadzona przez trójkę świetnie przygotowanych prowadzących. Fajnie się uzupełniali i trzymali bardzo dobre tempo, dzięki czemu w ciągu 45 minut udało im się przekazać sporą dawkę naprawdę interesującej wiedzy.

AI nie zabierze ci pracy, tylko duszę
Prelekcja prowadzona przez Doktora z TikToka (dr inż. Konrada Skotnickiego) wypadła zaskakująco dobrze (byłam ciut sceptyczna wobec niej). Widać było dobre przygotowanie merytoryczne oraz techniczne, dzięki czemu widownia mogła uczestniczyć w prelekcji za pośrednictwem swoich telefonów (na ekranie pojawiały się odpowiedzi udzielane przez widzów).

Czy Chiny wrócą na Księżyc przed USA?
Sporo interesujących informacji podanych w przystępny sposób i bardzo sympatyczny, a jednocześnie posiadający dużą wiedzę prowadzący. Słuchało się go na tyle dobrze, że podążyliśmy za nim także do strefy naukowej.

Na wyróżnienie zasługuje też prowadzony przez Karczmarza panel o tym czym się różni pisanie powieści od paragrafówki. Z samym Karczmarzem miałam styczność po raz pierwszy, a okazał się sprawnym prowadzącym, zadającym sensowne pytania gościom, co nie jest niestety regułą. Także sami goście stanowili ciekawą, zróżnicowaną grupkę, gdzie dwie skrajności stanowili intensywny Michał Gołkowski oraz emanujący spokojem Radek Rak. Żałuję tylko, że na spotkanie dopiero pod koniec dotarła Anna Kańtoch.

Najsłabszą prelekcją było Star Wars z innego punktu widzenia. Winę można by częściowo przypisać sali kameralnej, która moim zdaniem okazała się dużym niewypałem (mała, słabo izolowana od hałasów z zewnątrz i gorąca). Ale niestety główny ciężar spada na prowadzącego, który podszedł do swojego „występu” na Pyrkonie chyba zbyt nonszalancko. W większości bowiem czytał tekst ze słabo przygotowanych slajdów lub oddawał głos widowni, co złożyło się na dość chaotyczną całość.

Podsumowanie

Wiktor:

Podsumowując, bawiłem się dobrze i wrócimy na Pyrkon za rok. Liczę na kolejnych ciekawych gości.

Kasia:


Mimo pewnych technicznych niedociągnięć Pyrkon 2026 pozostawił po sobie dobre wspomnienia i nawet oszałamiające ceny noclegów nie powstrzymają nas przed odwiedzeniem go w przyszłym roku. Uważam, że to wspaniałe oderwanie od codzienności, gdzie każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.