recenzje planszówek

Entropia – recenzja

Wiek: 14+
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: 90-150
Autor: Tommaso Battista, Simone Luciani, Nestore Mangone
Wydawca: Portal Games
Tematyka: kosmos, science fiction
Główna mechanika: rondel akcji, zbieranie zestawów
Dla: zaawansowanych graczy
Przypomina nam: SETI, Teotihuacan
BGG: Entropy
Instrukcja: Entropia – zasady gry

Współpraca reklamowa. Grę przekazało nam wydawnictwo Portal Games.

Entropia - plansza główna gry planszowej Entropia
Na planszy i wokół niej sporo się dzieje.

Opinia:

Wiktor:

Od jakiegoś czasu ciągnie mnie do gier euro rozgrywających się w Kosmosie. Było to okazją do wyciągnięcia na stół kilku klasyków, które zbyt długo nie widziały światła dziennego, ale też przetestowania nowych tytułów. Na fali tej zajawki trafiła do nas Entropia.

Po rozpakowaniu gry trochę bałem się jej progu wejścia. W pudle znajdowały się liczne znaczniki, meeple, planszetki, karty, kafelki kilku rodzajów, zasoby… Wszystko kolorowe, ładne, ale ilością przytłaczało. Bo przecież do czegoś to trzeba wykorzystać, a każdy element opatrzony będzie jakimiś zasadami. Niby lubimy zaawansowane i wymagające gry, ale też cenimy proste i intuicyjne zasady.

Główną mechaniką w Entropii jest rondel akcji. Meeple przedstawiające naukowców poruszają się o 1-3 pola zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara i odpalają akcje, na których zakończą ruch. Te dzielą się na dwa typy. Wewnątrz okręgu są akcje wymagające użycia dodatkowego znacznika, a każda z 3 akcji znajduje się tam dwukrotnie. Na zewnętrznym okręgu są akcje dostępne od ręki, bez znacznika, ale występujące jednokrotnie. Oznacza to więc tyle, że nie zawsze zrobimy to, co akurat byśmy chcieli. Ruchy należy odpowiednio planować, biorąc pod uwagę dostępność znaczników akcji wewnętrznych, ale i możliwe bonusy otrzymywane po ruchu (im krótszy ruch, tym większy bonus).

I tutaj okazuje się, że wszystkie te strasznie wyglądające elementy powiązane są z akcjami. I tak możemy zrobić trzy akcje wewnętrznego kręgu oraz sześć zewnętrznego:

  • dobrać lub ulepszyć gwiazdę (wewnętrzy)
  • dobrać planetę (wewnętrzny),
  • zagrać kartę życia (wewnętrzny),
  • aktywować gwiazdy,
  • dobrać asteroidę,
  • dobrać biom,
  • zagrać kartę życia,
  • ulepszać zdolności indywidualne (swoją planszetkę),
  • ulepszać tor generatora.

Oczywiście połączone z tym jest pozyskiwanie zasobów, którymi są tytułowa entropia, energia i materia. Daje to sporo możliwości, pozwala na testowanie różnych strategii, ale też nie przytłacza zasadami, a karty pomocy spełniają swoją rolę pomagając.

Planeta z bakteriami, roślinami, asteroidą przy gwieździe. Po lewej widać kawałek biomu i karty życia.

W Entropii cała zabawa polega na zarządzaniu zasobami i zdobywaniu gwiazd, planet, biomów oraz kart życia, które później otwierają nam nowe możliwości – akcje, bonusy, punkty zwycięstwa. O ile w pierwszych turach gry robi się raczej niewiele, to im więcej czasu spędzi się nad planszą, tym więcej różnej maści dodatków i akcji otrzymujemy. Z czasem trzeba trochę uwagi, żeby połapać się w tym wszystkim i o czymś nie zapomnieć.

Żeby nie było tak prosto, to sam rondel ma dwa utrudnienia. O jednym już wspomniałem. Na sześć akcji (trzy typy akcji po dwa pola) mamy tylko cztery znaczniki. Trzy przedstawiają konkretne akcje, jeden jest uniwersalny. Zostawiony na planszy znacznik odzyskujemy, gdy ponownie go miniemy. Wprowadza to spore ograniczenie w możliwości wykonywania akcji z wewnętrznego pierścienia sprawiając, że znacznik uniwersalny staje się też niezwykle cennym zasobem. Złe rozplanowanie ruchów może zmusić do nieoptymalnych ruchów w kilku następnych kolejkach.

Drugim utrudnieniem i dość ciekawym mechanicznie rozwiązaniem są bonusy dostępne przy polach akcji. Jeśli staniemy na pole zajęte już przez przeciwnika (lub specjalnie oznaczone pole sąsiednie przy mniejszej liczbie graczy), to dostajemy słabszy bonus, tak jakbyśmy poruszyli się o jedno pole dalej. Brzmi to może jak drobnostka, ale – szczególnie przy czterech graczach – potrafi zaboleć, pokrzyżować plany i sprawić, że trzeba przebudowywać strategię na najbliższych kilka rund. Często ruszałem się o jedno pole, żeby zgarnąć większy bonus, a przeciwnicy wyjątkowo wtedy przeszkadzali.

Oba te rozwiązania sprawiają, że gra robi się ciasna i bardziej emocjonująca. Odczuwałem to szczególnie w sytuacjach, w których gracze będący przede mną w kolejności rudny ruszali się z tego samego pola, zajmując mi upatrzone akcje. Interakcja ta nie jest celowa, bo nie sposób tutaj śledzić poczynań przeciwników w tak szczegółowy sposób, ale na pewno odczuwalna.

Swobodę w doborze strategii ograniczają nieco cele punktujące na koniec partii. W grze zawarto na szczęście trzy dodatkowe żetony zmieniające je, dzięki czemu tytuł zyskuje na regrywalności. Wciąż jednak wyznaczają one jakiś ogólny kierunek, w którym powinno się zmierzać w danej partii. Standardowo są to liczba takich samych planet, liczba planet z biomem i kartą życia, liczba różnych słońc.

Skoro o regrywalności mowa, to Entropia ma sporo zmiennych elementów. Są to przede wszystkim planety, biomy i karty życia. Jest ich na tyle dużo, że nie da się każdej partii rozgrywać w ten sam sposób. Do tego zewnętrzne akcje układa się w sposób losowy, co wyraźnie zmienia odczucia z poszczególnych rozgrywek. Przy czym losowość ta nie ma dużego wpływu na sam przebieg zabawy już podczas partii – główne elementy są znane i stałe od początku.

Kasia:

Kiedy rok temu oglądałam rysunki z uroczymi zwierzątkami Piotra Orleańskiego na Pyrkonie (a później na naszej ścianie w przedpokoju), myślałam sobie: to mogłyby być ilustracje gry planszowej. Trochę przewrotnie jednak w Entropii, którą współilustrował właśnie Orleański, mamy do czynienia z dość odmiennym stylem. Grze nie można odmówić tego, że jest bardzo barwna, a przy tym estetyczna i czytelna. Nie ma tu jednak za bardzo miejsca na ilustracje z prawdziwego zdarzenia. Dziwaczne stworki na kartach są… no cóż, przede wszystkim dziwaczne. Summa summarum powiedziałabym, że wizualnie i pod kątem wykonania jest po prostu dobrze.

Entropia ma sporo elementów, a więc rozłożenie gry zajmuje chwilę, a dodatkowo im dłużej trwa rozgrywka tym większa powierzchnia jest nam potrzebna. Nie ma co kryć: to mocno stołożerna planszówka. Całkiem fajnym rozwiązaniem jest więc okrągła plansza, wokół której łatwiej można zorganizować komponenty.

Ikonografia oraz liczba elementów sprawiają, że Entropia wydaje się planszówką dość skomplikowaną. Całkiem dobre karty pomocy oraz w sumie intuicyjne zasady powodują, że zaawansowany gracz dość szybko się tu jednak odnajdzie. Początek nie jest więc taki trudny, lecz im dalej w las tym więcej drzew. Gdzieś tak w połowie rozgrywki tworzy się już dużo zależności pomiędzy komponentami w naszym obszarze gry i kiedy odpalamy jedną akcję aktywują się różnorodne bonusy, o których trzeba pamiętać.

To gra tego typu, gdzie idziesz na akcję, zaczynasz ją robić, po czym uświadamiasz sobie, że jednak Cię nie stać / nie opłaca się / z jakiegoś powodu nie możesz zrobić tego co robisz i cofasz się do wyboru akcji. Takich historii podczas naszych partii mieliśmy sporo i jest to właściwie główny mankament planszówki w moim odczuciu. Generalnie bowiem jest to całkiem satysfakcjonujący eurosucharek, w którym skupiamy się na przemyślanym rozbudowywaniu naszego systemu planetarnego, przerabianiu surowców i gromadzeniu znaczników. Zmienność celów widocznych na planszy zapewnia przy tym dobrą regrywalność.

Interakcja w Entropii jest znikoma i właściwie zupełnie przypadkowa, więc nikt tu nie wchodzi rywalom w drogę celowo. Zdarza się jednak, że któryś z przeciwników stanie na polu, na którym sami planowaliśmy stanąć i dana akcja robi się dla nas mniej opłacalna czy wręcz niemożliwa do wykonania. Jakiś wpływ więc rywale na nas mają. Podczas partii w mniejszym niż czteroosobowe gronie jest to symulowane prostym rozwiązaniem mechanicznym. Tak naprawdę naszym najważniejszym wpływam na rywali może jednak być dążenie do zakończenia rozgrywki. Jeśli dobrze nam idzie i udaje się realizować cele, to możemy zaskoczyć mniej czujnych przeciwników i aktywować koniec gry. Gorzej, jeśli to my damy się tak zaskoczyć ;). Krótko mówiąc – nie można tu tracić czujności, trzeba wciąż analizować i planować.

Ocena Wiktora: 8/10
Ocena Kasi: 7,5/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Entropia w dużej mierze bazuje na tym, że gracze co jakiś czas muszą stawać na te same pola, przez co dostają mniejsze bonusy. We dwoje mogłoby to być mniej odczuwalne, jednak projektanci gry skutecznie sobie z tym poradzili. Podczas rozgrywek dla mniej niż czwórki graczy zewnętrzne i wewnętrze pola akcji są połączone. Nie jest może aż tak ciasno jak we czworo, jednak nadal zdarzają się momenty, w których obecność przeciwnika krzyżuje plany.

Entropia we dwoje działa bardzo dobrze. Dla osób z mniejszymi stołami na pewno będzie łatwiejsza do ogarnięcia, bo już komplet graczy wymaga naprawdę sporej przestrzeni. Prawdę mówiąc dodatkowe osoby nie wnoszą jakoś dużo wartości zabawie. Na pewno wolałem rozgrywki we troje niż we czworo. Na odczucia z partii dwuosobowych dobrze wpływa to, że w Entropii każdy najbardziej skupia się na swoim poletku. W parze też nie oczekujemy zbyt długo na swój ruch, dzięki czemu ma się więcej gry w grze.

Kasia:

Przede wszystkim we dwoje wystarczy nam mniejsza przestrzeń na stole niż w większym składzie, a dodatkowo odchodzi konieczność oczekiwania na swoją kolej podczas tur rywali. Jeśli mam być szczera, nie czuję szczególnej korzyści z obecności trzeciego i czwartego gracza przy stole. No może ewentualnie jest okazja do bardziej doniosłego zwycięstwa, jeśli uda się ich pokonać. Niemniej jednak, we dwójkę grało mi się bardzo dobrze, niczego takiej rozgrywce nie brakowało, a rzadsze przypadkowe spotkania na planszy to mniej nieprzewidywalności i bardziej płynna rozgrywka.

Ocena Wiktora: 8/10
Ocena Kasi: 7,5/10

Ocena:

Wiktor:

Czas pokaże, jak zestarzeje się Entropia i czy dołączy do tak uznanych tytułów jak Terraformacja Marsa, Projekt Gaja czy SETI. Na pewno mimo podobnej tematyki jest od nich inna, szczególnie dzięki mechanice rondla. Tytuł jest regrywalny, ciekawy i wymagający.

Pozorne skomplikowanie szybko ustępuje miejsca zrozumieniu, jak działa cała mechanika. Tytuł jest wymagający, ale raczej nie ze względu na rozbuchane zasady, a poprzez mnogość opcji i ich wzajemne łączenie się i przenikanie. Polecam fanom cięższych, zaawansowanych gier euro!

Kasia:

Entropię poleciłabym zaawansowanym graczom, którzy szukają czegoś angażującego do grania w parze, ewentualnie we troje. Nie jest rewolucyjna, ale to solidne euro, ciekawe z minimalną interakcją.

Cechy:

  • wymagająca
  • dużo różnych elementów
  • zajmuje sporo stołu, szczególnie przy komplecie graczy

Plusy:

  • dobrze się skaluje i działa we dwoje
  • połączenie różnych mechanik z rondlem na czele
  • barwna, ładnie zilustrowana
  • angażująca

Minusy:

  • przy czterech graczach pojawia się trochę downtime’u

Grę przekazało nam wydawnictwo:

logo Portal Games

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.