recenzje planszówek,  wszystkie

Capital – recenzja

https://planszowkiwedwoje.pl/2017/05/capital-recenzja_17.html

Kolejna
gra kafelkowa na naszym blogu! Capital pozwala zbudować Warszawę
przechodząc ze stolicą przez 6 różnych epok. Czy gra Filipa Miłuńskiego,
zdobywcy wyróżnienia dla Najlepszego Polskiego Autora (na galiGry Roku 2017) jest warta uwagi?

Wiek: 10+

Liczba graczy: 2-4

Czas gry: około 60 minut

Wydawca: Granna

Tematyka: Warszawa, budowa miasta

Główna mechanika: dokładanie kafelków

BGG: Capital

Grę przekazało nam wydawnictwo Granna.

 

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Capital
nie zaciekawił mnie ani swoją okładką, ani szatą graficzną. Do wydawcy
odezwaliśmy się po tym, gdy kilku czytelników po lekturze porównania
gier kafelkowych uznało, że brakuje tam tytułu Granny. Ilustracje na
kafelkach są w porządku, chociaż cały design gry nie końca mnie
przekonuje. Patrząc na posiadane gry kafelkowe Capital prezentuje się
najsłabiej, brakuje w nim trochę polotu. Nie jest to brzydka planszówka,
ale jej styl mnie mnie nie kupił. Trzeba jednak oddać rysunkom to, że
nieźle pokazują zmieniającą się stolicę! Z czasem obok domów pojawiają
się samochody, sklepy wyglądają coraz nowocześniej, a całości dopełniają
powstające z czasem budynki specjalne.

Wszystkie
elementy Capitalu mieszczą się w bardzo fajnej i praktycznej wyprasce.
Oprócz kafelków umieszczono tam planszę z torem punktacji, porządkującą
wszystko podczas zabawy, oraz cztery syrenki warszawskie do liczenia
punktów. Płytki są grube i wytrzymałe, chociaż po kilkunastu partiach na
brzegach ciemniejszych rewersów widać już niewielkie otarcia. Przy
odpowiednim świetle w oczy rzuca się też lekka różnica odcieni kafelków.
Jeśli jednak nie będziemy uporczywie wpatrywać się w trzymane przez
przeciwników płytki i uczyć na pamięć odcieni, to nie będzie to miało
wpływu na zabawę. Nie pogardziłbym w sumie mniejszym pudełkiem, które
mógłbym położyć obok tych z innymi grami kafelkowymi, ale to już wybrzydzanie.

Kasia:

Gra
mieście w niezbyt dużym, ale całkiem ładnie prezentującym się pudełku. 
Komponenty są również bardzo estetyczne, mają żywe kolory i dość
szczegółowe grafiki, na które przyjemnie się patrzy w trakcie partii.
Zarówno kafelki jak i żetony są bardzo grube i wydają się wytrzymałe.
Pokazują się na nich delikatne ślady zużycia, ale nie rzucają się one w
oczy.

Plastikowe płaskie figurki syrenek początkowo
trochę nie pasowały mi wyglądem do reszty gry, ale po kilku partiach
przyzwyczaiłam się do nich. W trakcie partii trzeba jednak zapamiętać
kolor swojej figurki, ponieważ nie jest on w żaden sposób zaznaczony
(choćby kolorem kafelka pomocy).

Dość istotną sprawą
jest, że w pudełku znajduje się świetna, dobrze zaprojektowana wypraska.
Szczególnie podoba mi się pomysł przechowywania kafli w pionowych
przegródkach oraz specjalne zabezpieczenie dla figurek.

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 7,5/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

W
Capitalu znaczenie mają dwie czynności: wybór kafelków w formie
draftu oraz ich dokładanie. W pierwszej z nich każdy spośród czterech
płytek wybiera jedną, którą (opłacając jej koszt) buduje w Warszawie
albo sprzedaje za trzy monety. Następnie wszyscy przekazują kafelki
następnej osobie i znów wybierają jeden z nich i tak do momentu, aż
wszystkie płytki zostaną sprzedane lub wybudowane.

Zasady
dokładania kafelków są tutaj mniej restrykcyjne niż w innych grach tego typu.
Konkretne tereny (domy mieszkalne, budynki handlowe, parki, instytucje
kultury oraz fabryki) mogą, ale nie muszą ze sobą sąsiadować, chociaż niektóre
połączenia są bardziej korzystne od innych (np. fabryki obok mieszkań powodują stratę punktów). Podczas dokładania płytek trzeba pamiętać, że
Warszawa może mieć rozmiar jedynie 12 płytek (3×4/4×3). Oprócz
wymienionych wyżej rodzajów terenów wśród kafelków znajdują się też
różne budynki specjalne pozwalające zdobywać dodatkowe punkty za
sąsiedztwo czy też zarabiać pieniądze potrzebne w czasie gry.

Pod
koniec każdej z pięciu rund jeden z graczy zdobywa kamień
milowy (działający jak budynek specjalny), który może od razu wybudować .
Następnie podlicza się punkty co ułatwiają płytki pomocy. W czasie
zabawy graczy czekają także dwie wojny światowe, które pod koniec rundy
zmuszają do odrzucenia jednego albo dwóch kafelków.

Reguły
są zrozumiałe, a na trudność zabawy wpływa sam jej przebieg, nie
zasady. Trochę problematyczne były niektóre kamienie milowe, które na
szczęście wyjaśniono w instrukcji, wraz ze wszystkimi budynkami
specjalnymi.

Kasia:

Reguły
Capitalu są dość proste, więc sądzę, że nawet mniej ograni
planszówkowicze poradzą sobie z nimi bez trudu. Czasem zdarzało nam się
zaglądać do instrukcji, kiedy na stole lądowały różnego rodzaju kafle
specjalne, by upewnić się co do ich działania. Nie było to jednak
uciążliwe.

Bardzo dobrze, że gracze dostają tu kafelki
ułatwiające zliczanie punktów. Nie jest to taka zupełnie banalna sprawa
(choć wystarczy, że jeden gracz jest w tym biegły), więc te
przypominajki się zdecydowanie pomocne. Trochę szkoda, że w pudełku
znalazły się tylko 3, ale domyślam się, że wpływ na to miały względy
produkcyjne.

Ocena Wiktora: 7,5/10

Ocena Kasi: 7/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Capital
jest grą dość wymagającą, pozostaje jednak ciągle w kategorii
przystępnych pozycji kafelkowych. Na zaawansowanie tytułu składa się
kilka cech: mechanika dobierania kafelków wymuszająca planowanie, ale
też wiążąca się z ryzykiem, różne sposoby zdobywania punktów oraz
różnorodność kafelków specjalnych. Podczas dotychczasowych rozgrywek nie
udało mi się znaleźć jednej wygrywającej strategii, mimo że nie
przegrałem żadnej partii. Opłacalne jest inwestowanie w jeden duży park
otoczony budynkami mieszkalnymi, ale odpowiednio wybudowane kafelki
specjalne czy fioletowe instytucje kultury również potrafią przynieść
sporo punktów. Zdarzały mi się gry, w których skupiałem się na jednej z
wymienionych możliwości, niekiedy natomiast zbierałem wszystko to, co
wpadło mi w ręce.

Istotną kwestią jest umiejętne
sprzedawanie płytek, które pozwoli zarobić na kolejne kafelki. Budowanie
wszystkiego nie jest możliwe i w pewnym momencie trzeba coś odrzucić,
by otrzymać kapitał. To dodatkowy wymiar zabawy, który nie pozwala
sprowadzić jej do zwykłego dokładania płytek do stolicy. Oczywiści
ogromne znaczenie ma też sam układ budowli w naszej Warszawie. W
przeciwieństwie do wielu zbliżonych gier, Capital nie premiuje tworzenia
jak największych obszarów tego samego typu. Jest wręcz przeciwnie, bo
punkty zdobywa się np. za każdy obszar mieszkalny sąsiadujący z parkiem.
Dlatego też warto oddzielać od siebie czerwone budowle tak, by się nie łączyły.

Capital zaskoczył mnie
dynamiczną rozgrywką, która cały czas angażuje i wymaga uwagi. Trzeba
nie tylko wybierać najciekawsze płytki, ale i umieszczać je tak, by nie
popsuły przyszłych planów, mając też w pamięci dwie wojny, które zmuszą
do odrzucenia kafelków. Co w razie pomyłki i zabudowania miejsca
przeznaczonego na coś innego? Z pomocą przychodzi możliwość nadbudowy,
dzięki której nowy budynek zakrywa stary i kosztuje dzięki temu mniej.
Przydaje się ona też w późniejszych etapach zabawy, gdy płytki są coraz
lepsze, ale też droższe.

W grze Granny raptem jeden kafelek pozwala jednorazowo zaszkodzić przeciwnikom, przerzucając całą
interakcję na mechanikę draftu. Mimo to cały czas czuć atmosferę
rywalizacji, a straty można odrobić nawet w późniejszych etapach. W
jednej z partii cały czas pozostawałem w tyle, by w ostatniej rundzie
wysunąć się na jednopunktowe prowadzenie. Rozwiązania wykorzystane w
Capitalu sprawiają, że mimo ograniczonej puli kafelków w każdej erze
zabawa szybko się nie znudzi.

Kasia:

W
Capitalu zawsze mamy przynajmniej kilka opcji do wyboru (zakup lub
sprzedaż kafelka, wybór konkretnego spośród dostępnych, sposób jego
ułożenia). Pomimo prostoty zasad, gra potrafi więc rozgrzać szare
komórki i daje dzięki temu satysfakcję z rozgrywki.

Bardzo
podoba mi się, to że Capital nie dłuży się i przez cały czas angażuje.
Ma na to wpływ przede wszystkim jednoczesne wykonywanie akcji przez
wszystkich graczy. Również wielokrotne punktowanie w trakcie partii
stanowi w moim odczuciu plus, ponieważ pozwala nadgonić ewentualne
straty. Czasem może się to jednak okazać niewystarczające, ponieważ
lepiej radzący sobie gracz będzie otrzymywał dodatkowe benefity (z
kamieni milowych), więc ostatecznie różnice punktowe mogą być spore. Nie
jest to dla mnie aż takim problemem, gdyż frajda z gry jest spora.

Niewątpliwie
ważna jest regrywalność, która tu stoi na odpowiednim poziomie. Nie
czuję, by gra była powtarzalna. Kamieni milowych nie jest może dużo, ale
są dwustronne i układają się w różnych konfiguracjach (sądzę, że jest
tu pewien potencjał na jakieś dodatkowe, które z czasem odświeżą jeszcze
grę). Także trafiające w nasze ręce kafle są różnorodne i miasto
nigdy nie będzie wyglądało tak samo.

W planszówce tej
jest niewiele interakcji i tylko od czasu do czasu rzuca się okiem na
miasta przeciwników. Najczęściej rywalizacja toczy się o kamienie milowe
i choćby z tego względu warto podbierać kafle, które mogłyby pomóc
oponentom. Taki pośredni sposób oddziaływania jest jednak jedynym jaki
odnajdziemy w Capitalu. Gra jest więc z jednej strony dość pokojowa,
choć wysuwający się na torze punktacji rywal może podnieść ciśnienie i
zaostrzyć rywalizację.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 7,5/10

Gra we dwoje:

Wiktor:

Capital
we dwoje w niewielkim stopniu różni się od zabawy wieloosobowej. Wciąż
mamy do czynienia z draftem płytek, w efekcie którego każdy może
skorzystać z czterech z nich. Lekkim ułatwieniem jest to, że większa
liczba kafelków wraca do nas w trakcie ich wybierania (można zatrzymać
łącznie dwie rozdane sobie i dwie przeciwnikowi). Podczas rywalizacji z
jedną osobą w zabawie bierze udział tylko połowa kafelków z każdej ery,
przez co rozgrywka może być bardziej nieprzewidywalna, a ulubione płytki
mogą w ogóle nie być dostępne. Łatwiej też zdobyć kamień milowy.

Zmniejszenie
liczby graczy ma praktycznie niezauważalny wpływ na czas rozgrywki, sprawia
natomiast, że powstrzymanie lidera może być trudne. W przypadku kilku
osób wszystkie mogą starać się podbierać kafelki, które przydałyby się
osobie na prowadzeniu, we dwoje ta opcja jest ograniczona. Są to jednak
niewielkie różnice i Capital bardzo dobrze sprawdza się nawet w parze.
Mechanika draftu pokazuje może trochę więcej potencjału przy 3-4
osobach, ale to już szczegół.

Kasia:

Faktycznie
różnice pomiędzy rozgrywkami dwuosobowymi, a tymi w większym gronie są
nieduże. We dwoje Capital działa moim zdaniem bardzo dobrze, choć ze
względu na nieco ciekawszą rywalizację wolę chyba partie trzyosobowe (we
czwórkę nieco trudniej jest ogarnąć co dzieje się u rywali).

Ocena Wiktora: 7,5/10

Ocena Kasi: 7/10  

Klimat i tematyka:

Wiktor:

Warszawska
tematyka w tym przypadku nie jest za bardzo odczuwalna, chociaż trzeba
pamiętać, że płytki specjalne prezentują budowle ze stolicy. Poza tym
jednak trudno zauważyć jakieś inne związki z rzeczywistością. Nie jestem
do końca przekonany, czy wybór właśnie takiej tematyki Capitalu był
najlepszym rozwiązaniem. Sam chętniej zobaczyłbym tutaj bardziej
uniwersalny charakter zabawy i kafelki noszące nazwy oraz ilustracje
najbardziej znanych budowli świata. Nie ma to jednak wpływu na
mechanikę, która zdecydowanie jest warta uwagi. Temat może być
dodatkiem, można go jednak równie dobrze zignorować.

Kasia:

Warszawski
temat gry może okazać się czynnikiem, który pozwoli nam wciągnąć do
zabawy osoby niezbyt zainteresowane planszówkami. Dla mnie był on raczej
neutralny, choć zawsze chętnie siadam do tytułów tworzonych przez Polaków. W Capitalu znalazłam budynki kojarzące się ze stolicą, których
działanie starano się w jakiś sposób powiązać z mechaniką planszówki.
Dodatkowo ozdobiono je odpowiednimi, realistycznymi rysunkami, co
również nie jest bez znaczenia. Summa summarum nie daje to może
piorunującego efektu, ale jak na grę kafelkową, to pod względem klimatu
jest całkiem przezwoicie.

Ocena Wiktora: 4/10

Ocena Kasi: 5,5/10 

Podsumowanie:

Wiktor:

Capital
nie przekonuje mnie ani swoim wyglądem, ani klimatem. Gra broni się
jednak tym, co najważniejsze, czyli mechaniką. Zabawa jest przyjemna,
ale i wymagająca jak na grę kafelkową. Draft, sposób punktacji i płytki
specjalne dodają jej głębi, angażują i sprawiają, że miło spędzałem przy
niej czas.

Kasia:

Capital
wydaje się prostą grą kafelkową, ale ma on do zaoferowania dość
satysfakcjonującą głębię rozgrywki. Stawia przed graczami wiele wyborów i
zmusza do myślenia. Nawet niewielka interakcja nie jest tu ujmą,
ponieważ rekompensuje to zaangażowaniem grających w jednoczesne
wykonywanie akcji. Jak na grę kafelkową jest tu też stosunkowo sporo
klimatu.

Ocena:

Wiktor:

Czytelnicy
1, Wiktor 0. Wielkie dzięki za to, że zachęciliście mnie do poznania
tego tytułu! Mimo sceptycznego nastawienia Capital okazał się bardzo
fajną grą! Muszę jednak wspomnieć, że znajomi, z którymi graliśmy nie
podzielali mojego entuzjazmu. Dlaczego? Nie wiem, coś po prostu nie zaiskrzyło.

Nie jestem pewien, czy będzie to dobry wybór
na pierwszą planszówkę, ale już jako druga lub trzecia gra sprawdzi się
dobrze. No i nawet doświadczeni planszówkowicze powinni być zadowoleni.
Podsumowując więc: polecam!

Jeśli zastanawiacie się jak Capital wypada na tle innych gier kafelkowych, to zajrzycie do naszego porównania.

Kasia:

Capital
to kolejna bardzo przyjemna gra w dokładanie kafli, która dodatkowo
przyciąga swojskim tematem. Dla mnie jest to pozytywne zaskoczenie, bo
zupełnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po tym tytule. W mojej
ocenie to ciekawa opcja na rodzinne spotkania, ale także na nieco
lżejsze granie w grupie geeków.

  • Dla kogo?

Dla: fanów gier kafelkowych; Warszawiaków; początkujących, średnio zaawansowanych i doświadczonych graczy; miłośników draftu

Przypomina nam: Wyspę Skye, Odbudowę Warszawy, gry kafelkowe

Plusy:

  • proste zasady
  • chwytliwy temat [K.]
  • angażująca rozgrywka
  • fajny sposób punktowania 
  • różne strategie

Minusy:

  • mało zachęcająca wizualnie [W.]

Grę do recenzji przekazało nam wydawnictwo Granna. Dziękujemy!

https://boardgamegeek.com/boardgame/205045/avenue

2 komentarze

  • Tomasz Ostojski

    Hej! Uważam, że klimatu dodaje jeszcze mechanika dwóch wojen światowych i przy okazji jest to ciekawy twist trochę utrudniający rozgrywkę. U nas na szczęście Capital "chwyciło" i zawsze chętnie w niego gramy 🙂

    • Planszówki we dwoje

      Wojny potrafią dopiec, strata kafelków często jest bolesna. Mam nadzieję, że od czasu do czasu namówimy znajomych na partyjkę, jak nie to będziemy grać sami albo jeździć z Capitalem do rodziny 😉
      – W.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.