relacje

Pyrkon 2022 – relacja

Pyrkon 2022 - ludzie na placu św. Marka

Więcej zdjęć z Pyrkonu 2022 znajdziecie na fanpage’u Planszówki we dwoje.
Za udostępnienie części fotek dziękujemy naszemu koledze – Tomkowi 🙂

Pyrkon 2022 za nami! Największy polski konwent powrócił po trzech latach przerwy spowodowanej pandemią. Jeśli ktoś spodziewał się, że restart imprezy będzie skromny, a hale Międzynarodowych Targów Poznańskich pustawe, to grubo się przeliczył. Jubileuszowa, dwudziesta edycja Pyrkonu, zgromadziła rekordowych 56 404 Pyrkonowiczów! Chyba każdy, kto miał przyjemność być na konwencie, spodziewał się świetnego wyniku. Tłumy było widać zarówno w halach, jak i wędrujące i chillujące pomiędzy nimi.

Jeśli ktoś nigdy nie odwiedzał żadnego konwentu, a w szczególności Pyrkonu, może zastanawiać się co takiego można tam znaleźć. Oprócz setek cosplayerów, których stroje są atrakcją samą w sobie, organizatorzy przygotowują zawsze masę atrakcji. Korzystając z aplikacji Konwencik (polecamy!) zaznaczyliśmy sobie interesujące nas punkty programu i… nie poszliśmy mniej więcej na połowę z nich. Pyrkon 2022 był zdecydowanie imprezą, na której człowiek chciałby się rozdwoić!

Trzeba było dokonywać wyboru między różnymi, konkurującymi panelami i prelekcjami, strefą wystawców, zjedzeniem czegoś, niezobowiązującym spacerowaniem po terenie, planszówkami… Niżej wypisaliśmy różne bloki tematyczne imprezy, co pozwoli ocenić jej skalę. Z dużym przekonaniem stwierdzam, że każdy fan fantastyki znajdzie na Pyrkonie coś dla siebie.

  • Blok Literacki
  • Blok Komiksowy
  • Blok Filmowo-Serialowy
  • Blok Naukowy
  • Blok Gier Bez Prądu
  • Strefa Fabularna
  • Strefa Gier Video
  • Strefa Dziecięca
  • Strefa Mangi i Anime
  • Strefy Festiwalowe: Wioski, Wystawy, Integracja, Konkursy, Warsztaty
  • Strefa Fantastycznych Inicjatyw
  • Kraina Wystawców
  • Strefa Gastronomiczna
  • Krewni Pyrkonu
Pochód Kultu Ananasa, atrakcja oddolna 😀

Pyrkon 2022 – kolejki, upały i Ojczyznosław

Zainteresowanie imprezą przytłoczyło chyba trochę organizatorów, bo piątkowe kolejki po odbiór wejściówek z przedsprzedaży były gigantyczne. Szczęśliwi ci, którzy mieli możliwość odebrania ich we czwartek, bo weekendowe upały dawały się we znaki. Okazało się, że nawet w sobotę po odbiór wejściówek jednodniowych trzeba było się nastać – dużo lepiej wypadała opcja kupienia biletu na miejscu, bo do kas przy wejściu północnym kolejek praktycznie nie było.

Kolejki były także naturalnym etapem podczas spotkań, paneli i prelekcji. Na szczęście oczekiwanie w klimatyzowanych halach było przyjemniejsze (wielki hejt na korytarz przed salami fabularnymi, w którym było GO-RĄ-CO!), niż czekanie w słońcu by wejść na imprezę albo do foodtrucków. Oczekując na różne punkty programu mieliśmy/miałem okazję porozmawiać z kilkoma osobami, co zdecydowanie uprzyjemniało ten czas. W ogóle atmosfera panująca nie tylko w kolejkach, ale na całym Pyrkonie, była świetna – przyjazna, pełna życzliwości, otwartości i humoru. Poza atrakcjami to zdecydowanie najfajniejsza cecha konwentu, którą zawdzięczamy wspaniałym uczestnikom!

Zostając przy upałach – w niedzielę było grubo ponad 30 stopni – na terenie targów zabrakło mi infrastruktury, która pomogłaby sobie z nimi poradzić. Jasne, w halach była klimatyzacja, ale jakieś kurtyny wodne w kilku miejscach (wg organizatorów podobno MTP nie są na to przygotowane) czy pompy z czystą, pitną wodą byłby miłym dodatkiem. Niestety, dostępne były mniej wygodne opcje: krany w toaletach (bez butelki z filtrem bym nie ryzykował), kolejki do Żabek lub 0,5l wody z MTP za 6 złotych.

Tutaj warto wyrazić wielki szacunek dla wszystkich osób w cosplayach, które mimo upałów bez problemów pozowały do zdjęć z konwentowiczami. Noszenie na sobie kupy plastiku, materiałów i jeszcze jakichś gadżetów wymagało na pewno dużo determinacji!

Centralną lokalizacją imprezy był plac św. Marka na terenie targów, tuż za głównym wejściem. Jego ozdobą była wielka fontanna z rzeźbą Homelandera (aka Ojczyznosława) z serialu The Boys. To właśnie na tym placu odbywały się różne koncerty. My, w nocy z soboty na niedzielę, wybraliśmy się na Dziewannę. Grane były utwory folk metalowe, co zachęciło niemałą część widowni do pogo, wspólnego klaskania, a także tańców.

Pyrkon 2022 – gralnia, planszówki i prototypy

Całą halę, podobnie jak w 2019 roku, przeznaczono na gralnię, w której zmieściły się też strefa prototypów i turniejów. Dostępnych do wypożyczenia było na oko kilkadziesiąt różnych tytułów, w tym – zdaję się na Kasię, bo sam nie widziałem – Coatl, Dobry Rok, Azul, Mistakos, Piątka, Wystrzałowe Katapulty, Ubongo. Hala była oblegana, o czym oprócz zajętych stolików świadczyły też kolejki do toalet.

Wypożyczanie i oddawanie gier odbywało się na podstawie kodu QR na identyfikatorze, co było dość praktycznym rozwiązaniem. Szkoda jednak, że by oddać i wypożyczyć kolejną grę trzeba było odwiedzić dwie kolejki.

Zaskoczył nas nieco rozmiar strefy prototypów, bo spodziewaliśmy się dwóch-trzech stolików, a tych było zdecydowanie więcej. Na każdym widniała informacja na temat tytułu, czasu trwania i liczby graczy. Szkoda tylko, że ruszała ona dopiero w piątek o 14, a nie wcześniej (na teren targów wpuszczano od 10). Podczas naszej sobotniej wizyty kilka stolików było wolnych, jednak sporo osób podchodziło, zerkało, rozmawiało z autorami.

Zagraliśmy raptem w dwa tytuły od Smart Flamingo: Kasia z Tomkiem (naszym kolegą) w Eter (nowe wcielenie Czarowież), ja z PowerMilkiem w Kraby. Niestety w piątek nie dotarliśmy na partyjkę w Morze Mgieł, a ekipa nie mogła zostać na sobotę. Żałuję, jednak po prostu się nie wyrobiliśmy – podczas planowania jakoś łatwo zapomnieć, że trzeba też coś zjeść, a do foodtrucków są kolejki.

Strefa prototypów w gralni

Smart Flamingo – Eter

Oddaję głos Kasi, która miała okazję zagrać w Eter!

To takie kółko i krzyżyk na sterydach. Po pierwszej partii, w wariant podstawowy, kojarzy się mocno z Gobbletami (mocniejsze wartości kart zakrywają słabsze, a trzeba ułożyć swój kolor w rzędzie by wygrać). Potem robi się już jednak coraz trudniej. Dochodzą specjalne umiejętności (jak np. nienaruszalne karty), zwiększa się pole gry (z 3×3 robi się 4×4) i ogólnie zwoje zaczynają pracować na wyższych obrotach. Bawiłam się dobrze, a jedyne obawy wzbudza poczucie, że pierwszy gracz może mieć trochę łatwiej (być może niesłuszne, bo dla rzetelnej weryfikacji trzeba by pobawić się w matematykę). To interesująca propozycja dla lubiących niewielkie abstrakcyjne tytuły.

I wracamy do mnie. Sam nie grałem, ale przyglądałem się jednej partii, którą rozegrała Kasia i fanem nie zostałem. Lubię, gdy mała gra jest mała, a nie wypchana różnymi wariantami i typami rozgrywek. Wolę Kraby.

Smart Flamingo – Kraby

Prosta, rodzinna gra wyścigowa, w której podobało mi się wszystko, poza tematem. Kraby uciekające przed kucharzem chcącym je ugotować średnio mi się widzą, wolałbym np. zwierzęta uciekające przed nachalnymi turystami, co zapewniłoby grze od razu walor edukacyjny. To nieskomplikowana gra, w której za pomocą kart i różnych bonusów staramy się dotrzeć jako pierwsi do morza. Jest trochę miejsca na wredne zagrania, jak np. przepychanie przeciwników, jest ciekawy system dodatkowych ruchów po połączeniu kart, wszystko wydawało się działać sprawnie. Wizualnie tytuł kojarzy się z Plażingiem, być może powstanie więc nowe planszówkowe uniwersum.

Podczas wędrówek po Krainie Wystawców znaleźliśmy chwilę na zagranie w kilka tytułów. Niżej znajdziecie krótkie opisy wrażeń z tych partyjek.

Moria Games – Wyspy Tukana i Demeter

Wydawnictwo prezentowało dwie swoje zapowiedzi. W prostsze, bardziej rodzinne Wyspy Tukana zagraliśmy jako pierwsze. To tytuł autorów m.in. Winnicy i Santa Marii. Już po chwili tłumaczenia zasad wiedziałem, że gra mi się spodoba. To takie połączenie Winnicy z Kartografami, w którym na podstawie odkrywanych kart terenów rysujemy drogi między nimi. Celem jest łączenie ze sobą wiosek oraz różnych przedmiotów z wioskami. Przy odrobinie skupienia można stworzyć fajne łańcuchy akcji, kiedy wykreślenie jednej trasy pozwala wykreślić kolejną, to znów kolejną… Proste, szybkie, bez zamulania i baaaardzo przyjemne. Nie mogę się doczekać premiery!

Demeter, w porównaniu z Tukanami, zapowiadało się drętwo. To trudniejszy tytuł, wykreślankowe euro. Zasady początkowo wydawały się nieco przytłaczające, jednak już po 2-3 rundach stały się jasne. W grze co rundę wybieramy jedną z kart akcji, której używamy do wykreślania dinozaurów, laboratoriów, naukowców i innych poważnych rzeczy. Punktacja nie jest taka oczywista jak w opisanej wyżej lżejszej wykreślance. Są specjalne cele, różne bonusy i – jak się wydaje – różne metody na osiągnięcie celu. Pierwsze odczucia okazały się mylne, nie było drętwo, wręcz odwrotnie, bawiłem się dobrze (chociaż przegrałem i to wyraźnie). Trochę bardziej czekam na Tukany, ale Demeter to też tytuł warty uwagi i, wg nas, fajny kierunek, w którym podąża wydawnictwo. Czekamy!

Nasza Księgarnia – Ekosystem

Gra oparta o mechanikę draftu, w której każdy tworzy przed sobą swój ekosystem. Ładne ilustracje, proste zasady i umiejętności fajnie oddające gatunki zwierząt. Wróciliśmy z egzemplarzem do recenzji, więc za jakiś czas więcej informacji.

Portal – Piątka

W nowość od Portalu zagraliśmy najpierw w gralni, a później na stoisku wydawcy. Gra polega na znalezieniu skojarzeń z hasłami, a każde skojarzenie musi odpowiadać dwóm hasłom. Zasady są proste, a nasze partyjki pokazały, że nie tak łatwo jest zawsze znaleźć połączenie, które zaakceptują przeciwnicy. Tytuł dość mocno kojarzył się nam z Szóstkami.

Archon Studio – Heroes of Might and Magic III Gra Planszowa

Tak jest! Na Pyrkonie można było zagrać w HoMM III w wersji planszowej! Jako że przygotowany był dwuosobowy scenariusz, to Kasia stanęła do, ostatecznie przegranej, rywalizacji z przedstawicielem Aleplanszówek, a ja obserwowałem rozgrywkę. Wrażenia Kasi, uzupełnione o moje obserwacje co do mechaniki, znajdziecie w osobnym wpisie na blogu: Heroes of Might and Magic III Gra Planszowa – wrażenia.

Pyrkon 2022 – Kraina Wystawców

Jedna z głównych atrakcji Pyrkonu, czyli hala pełna większych, mniejszych i malutkich stoisk. Poglądowy obrazek z listą wystawców macie wyżej – jeśli ktoś nie ma samokontroli, to może wyczyścić sobie konto w kilka chwil. Pełną listę możecie znaleźć na stornie Pyrkonu, nie będę jej tutaj przepisywał. Powiem tylko, że reprezentowane były chyba wszystkie topowe polskie wydawnictwa planszówkowe, każde oferowało też miejsce do pogrania, no i sprzedawało swoje tytuły.

Podczas rozmów z kilkoma znajomymi wystawcami udało się ustalić, że ludzie nadal chętnie wydają ciężko zarobione pieniądze. Widać to było zresztą po samych Pyrkonowiczach, którzy często w siatkach nosili jakieś planszówki, a także po stolikach na stoiskach wydawnictw, bo były na ogół pozajmowane. Wszędzie też krążyli pracownicy gotowi do wyjaśnienia zasad.

Oprócz dużych, czy też wielkich, stoisk nie brakowało tych mniejszych. Takimi wypełniona była chociażby Strefa Mini, gdzie niewielcy twórcy prezentowali swoje towary. Ludzi wszędzie było co niemiara, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej.

Pyrkon 2022 – Blok Literacki, Strefa Fabularna, autografy

Trzy odwiedzane przez nas bloki zawierające prelekcje, panele i spotkania. Ze wszystkimi punktami programu wstrzeliliśmy się bardzo dobrze, bo żaden nie nudził, żadnego nie żałowaliśmy. W sumie nie udało się nam wejść tylko na jeden z zaplanowanych punktów – finał pieśni krasnoludzkich, który akurat podobno wypadł przeciętnie. Niżej krótkie zestawienie punktów programu, na które się wybraliśmy.

Podobnie jak i na ostatnim Pyrkonie pojawiliśmy się na punktach, których główną atrakcją był Robert M. Wegner i jego twórczość. Trochę spodziewaliśmy się, że autor pojawi się na prelekcji o militarnym Meekhanie prowadzonej przez panów z Imperium Meekhańskiego i tak też się stało. Mam wrażenie, że w 45 minut nie do końca udało się poruszyć wszystkie ciekawe wątki, ale zawsze fajnie posłuchać autora jednej ze swoich ulubionych serii.

Był on zresztą też gościem panelu Klasyka wiecznie żywa, o klasyce literatury i tym, co zasługuje na takie miano. Głównym punktem programu z Robertem było jednak spotkanie autorskie, na którym przyznał się do skończenia kolejnego tomu serii i zapowiedział, że poza nim będą to jeszcze co najmniej 3 książki.

Wybraliśmy się też na dwa spotkania z tłumaczami. Pierwsze ze znaną pewnie wszystkim fanom Zewu Cthulhu Anną Marią Mazur, która opowiedziała o problemach z tłumaczeniem tekstów z mackami. Drugie prowadził Piotr W. Cholewa, tłumacz literatury, znany wszystkim chociażby z przekładów Pratchetta. Na obu było trochę przykładów, jak i pułapek czyhających na tłumaczy. Co ciekawe, na spotkaniu z Piotrem W. Cholewą jako słuchaczka pojawiła się Anna Maria Mazur.

W strefie fabularnej uczestniczyliśmy w spotkaniu z Kennethem Hite, Jasonem Durallem i Mikiem Masonem. Wszyscy panowie zajmują się tworzeniem erpegów w świecie Cthulhu, przy czym ten ostatni jest redaktorem siódmej edycji Zewu Cthulhu. Opowiedzieli jak postrzegają kosmiczny horror i szukali odpowiedzi na pytanie dlaczego twórczość Lovecrafta jest teraz tak popularna. Nie unikano też trudnego tematu związanego z Samotnikiem z Providence, czyli rasizmu (a zastanawiałem się czy osoby zarabiające na Cthulhu o tym wspomną).

Podczas gdy ja udałem się na wykład Adama Wieczorka (redaktora polskiego Zewu Cthulhu) dotyczący historyczności w RPG, Kasia odwiedziła spotkanie na temat twórczości Stanisława Lema (której nie lubię #teamZajdel). Jeszcze wcześniej wybrała się na spotkanie z p. Wojciechem Siudmakiem (malarzem i rzeźbiarzem, autorem ilustracji do Diuny w tym ładnym wydaniu).

Ostatnim punktem naszego pyrkonowego planu był panel o latających deskorolkach, tj. o sprawdzalności „twórczych przekonań na temat przyszłości”.

Podczas Pyrkonu udało nam się zebrać autografy od (kolejność przypadkowa): Jacka Dukaja, Adama Wieczorka, Mike’a Masona, Wojciecha Siudmaka, Piotra W. Cholewy.

Pyrkon 2022 – Blok Serialowo-Filmowy – Edward James Olmos

Dla wielu Edward James Olmos był obowiązkowym punktem programu. Wielu też nazwisko to nic nie mówi, bo znają go jako Admirała Williama Adamę z serialu Battlestar Galactica. Tutaj od razu uwaga, że spotkanie z aktorem mogło być lepiej nazwane, bo na pewno hasło „Battlestar” zwiększyłoby frekwencję.

Długo wahaliśmy się czy iść na ten punkt programu, w końcu jednak się zdecydowaliśmy. I było warto! Nie dość, że Amerykanie mają bardzo fajną obecność sceniczną, to jeszcze momentami robiło się bardzo emocjonalnie, jak np. wtedy, gdy Olmos dziękował Polakom za wkład w pomoc Ukrainie i przyjęcie Ukraińców. Wzruszenie było czuć też wtedy, gdy jeden z widzów z płaczem podawał rękę aktorowi mówiąc, że spełnia się jego marzenie.

Tematy społeczno-polityczne właściwie przeważały na spotkaniu, bo aktor wspominał wizytę w ONZ, film Triumf Ducha z 1989 r. kręcony w obozie Auschwitz, a także to, że jest weganinem i zachęca do takiej diety. Nie zabrakło tematu pandemii, ale też pytań o relację ze Starbuck na planie BSG czy samą scenografię wnętrza statku. No i padło kultowe dla fanów Battlestara „So say we all!”.

Pyrkon 2022, czy było warto?

Jeszcze jak! Czekamy na kolejną edycję tej świetnej imprezy i zachęcamy wszystkich wahających się do wpisania w kalendarze daty 16-18 czerwca 2023!

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.